No to ruszamy na szlak.
Rzepedzkie stokrotki
Stacja kolejowa, na którą i tak nic nie przyjeżdża. Przynajmniej nie widzieliśmy ;)
"Pup" w Rzepedzi. Szkoda że akurat nie był czynny :P
Pierwsze podejście pod górkę bez nazwy. Koło Rzepedzi.
Zielono :)
Widok na Rzepedź.
Wędrujemy, wędrujemy.
Rzepedzka krowa grzecznie zapozowała do zdjęcia.
Cerkiew pw. św. Mikołaja. W tamtym rejonie jest ich więcej niż kościołów.
Cmentarz przy cerkwi.
Czy coś jest w studni?
O, tylko ciemno i pełno pajęczyn.
Uśmiech :)
Kaczeńce
Wszystko kwitnie na biało.
Więcej białego niż zielonego.
PIerwszy postój.
Wielofunkcyjna chusta Michaliny
No to zostaliśmy w tyle i się zgubiliśmy. Ale mapa była, więc powrotna droga na przełaj niedługo się znalazła :]
Kolejna atrakcja: Drzewny most
Jak tu teraz przejść?
Po drzewie :]
Jakieś zwierzątko. A raczej to co z niego zostało.
Jeśli to był jeleń, to on już nie mknie.
O. Piotr na ambonie. Ale tym razem nie tej w kościele ;)
Ambona myśliwska.
Ktoś nam drogę jakimś jeepem zastawił.
Odpoczynek na sianie. Na Wahalowskim Wierchu
o iście szatańskiej wysokości - 666 m n.p.m.
Ruszamy dalej
Sobotni wieczór w Rzepedzi.
Janki grają
i wszyscy śpiewają.
Drugi dzień maja. Kolejną wyprawę czas zacząć. Tym razem w kierunku bieszczadzkim.
To w końcu 2 maja. Dzień Flagi Narodowej.
Współistnienie dwóch wyznań na tych ziemiach. Prawosławie i Katolicyzm.
Przy cerkwi Michała Archanioła. W kierunku Turzańska.
Minęliśmy cerkiew...
i w gorę...
w kierunku Suliły.
Piękne krajobrazy zachodniego skraju Bieszczad.
Idąc grzbietem Wysokiego Wierchu (649 m n.p.m),
W kierunku Suliły.
Widok z ambony myśliwskiej po Suliłą.
Na Sulile, Sulili czy jak to się tam wymawia. Po prostu na szczycie Suliły (759 m n.p.m)
Teraz w dół, a potem znowu będzie do góry.
Postój.
I następny postój.
W Prełukach. Drewniany odpoczynek.
A teraz do Komańczy. Do "źródełka" :)
A to już Komańcza. Rzeka Osławica.
Źródełko coraz bliżej.
Ścieżka Kardynała Wyszyńskiego.
W naszym "źródełku" czyli schronisku PTTK w Komańczy.
Schronisko PTTK w Komańczy.
W drodze do Rzepedzi. Torami. Tutaj ponoć coś jeździ. Raz na ruski rok ;)
Skorupka ślimaka. Bez ślimaka.
Ku Rzepedzi.
Padalec na torach.
A w niedzielny wieczór...
...ognisko :)
Z gitarami Janki dwa.
Przy ognisku.
Jeleń, on mknie!
Nie umieraj dżdżownico!
Śpiewamy :)
Zostanie tyle gór ile udźwignąłem na plecach
Ostatni dzień. Krótki wypad Rzepedź-Sokoliska (637 m n.p.m)-Komańcza-Rzepedź
Klasztor ss. Nazaretanek w Komańczy.
Janek wśród niewiast
Izba pamięci kardynała Wyszyńskiego.
Kardynalskie szaty.
Zdjęcie z Wyszyńskim
Pani ze schroniska nam prawie w kadr weszła.
Obowiązkowy punkt każdego dnia wycieczek. Schronisko PTTK w Komańczy.
Czekając na szarlotkę
I znowu powrót torami.
Jaszczurka.
I nawet aż tak nie uciekała.
I pozwoliła sobie zdjęcia porobić.
Ale wkońcu i tak zwiała.
Pora wracać do Warszawy.
Kolejna cerkiew, widziana z autokaru.
Z autokaru.
Drugi obiad po drodze.
Podziękowania