Wiosenny piknik odbył się przy Morell Bridge, nad brzegiem rzeki. Mieszkamy rzut beretem stąd.
Kolorem imprezy był zielony
Aura sprzyjała...
..a po Yarrze leniwie pływały stateczki
Najpierw na piknik przypłynął czarny łabędź.
A wkrótce potem zjawili się nasi znajomi.
Norm miał śliczny naszyjnik.
Bardzo wiosenny.
Martinowi urosły zielone włosy.
A ci koledzy się nie przebrali, ale ponieważ byli mili, zostali wpuszczeni na imprezę.
Rafał tego samego wieczoru miał prom na Tasmanię. Tasmania, brrr.
Po pierwszej porcji steków z grilla przyszedł czas na zmierzenie się z tradycją. Marzanna została wykonana naszymi własnymi rękami.
Drużyno, schodzimy.
Spalam się.
Zimo, odejdź!
Poszła.
- Słyszałaś, zima poszła. - Poważnie? Ej, to git.
Kiedy słońce zaczęło się obniżać...
... zrobiło się zimno. Mimo, że formalnie już wiosna.
Wiosenne BBQ z topieniem Marzanny stanie się nową świecką tradycją nad Yarrą. Przynajmniej w naszym niemiecko-polsko-australijskim gronie znajomych.