W drodze do Waddesdon Manor przejezdzalismy przez Ivinghoe, niedaleko ktorego znajduje sie stary, zabytkowy wiatrak.
Adas i Kubus spali, za to Michas chetnie wzial udzial w sesji zdjeciowej przy wiatraku :)
'Tata! Zdejmij mnie stad!'
'Bo jak nie, to pokaze Ci jezyk...'
Pitstone Windmill.
Jestesmy juz na terenie Waddesdon Manor.
Pod gorke bylo ciezko z wozkiem, ale Pawel dal rade... z usmiechem na twarzy ;)
Wydeptana sciezka wsrod traw z odleglego parkingu do rezydencji.
Zmudna praca ogrodnikow.
'To gdzie teraz ruszamy? Od czego by tu zaczac?'
Jedna z wielu rzezb na terenie parku. Moja pierwsza, kolejnych juz nie chcialo mi sie fotografowac... musialabym tu spedzic caly dzien, zeby odszukac wszystkie.
'Uda sie objac to drzewo? A co ma sie nie udac!'
Adas tez postanowil pobiegac. Szkoda, ze skonczylo sie to na zdartych kolanach :)
'Ooo... samolot!'
Pawel musial troche poprzytulac Adasia, ktory zdarl sobie oba kolanka.
W ogrodzie rozanym.
A mowili nam, ze sekwoje rosna tylko w Stanach...
Sesja zdjeciowa z konikiem ;)
Michal bardzo nie chcial usiasc na koniu, i wcale nie dlatego, ze nie wolno bylo. Dlaczego? Poniewaz byl tak nagrzany od slonca, ze sie nie dalo :)
I jeszcze jedno zdjecie z Babcia i konikiem.
Za to dal sie namowic na wejscie na woz... z pomoca taty oczywiscie.
A Adas jak zwykle ucieka.
The Aviary. Rzezba w srodku ptaszarni.
Drugi ptaszek :)
Wreszcie dotarlismy do renesansowej rezydencji rodziny Rothschild'ow.
Niezla chata! 45 pokoi... i kto to posprzata???
Czas na piknik.
Zbiory porcelany byly oszalamiajace.
Przed rezydencja parkowaly rownie zabytkowe auta.
Waddesdon Manor od frontu.
Stajnie.
To, co dzieci lubia najbardziej, czyli plac zabaw.
Michal musial oczywiscie wspiac sie wszedzie, gdzie sie dalo.
W niektorych miejscach probowal nawet wspinaczki bez trzymanki...
Za to Adas zadowolil sie bardziej tradycyjnymi zabawami: zjezdzalnia, hustawka, itp.
Przy okazji zwiedzania rezydencji Pawel poszedl do ochrony i poprosil o plaster i cos do dezynfakcji rozwalonego kolanka. Tutaj Adas jest juz po operacji oczyszczenia i zaklejenia ranki.
Gumowe drzewo ;)
'Tato, moge sie tu sturlac z gorki?'
Adas poszedl w slady starszego brata.
'A ja wole moja mame!'
'A ja tate' :)))
Zmeczony Adas dal sie namowic na wsadzenie do wozka.
Widok na fontanne i park na tylach rezydencji.
Kilka ostatnich ujec Waddesdon Manor.
'Pomachajmy mamie.'
I na koniec jeszcze zdjecie dzisiejszego fotografa. Zeby pokazac, ze tez tu bylam :)
... i dobrze sie bawilam.