plaża miejska
wspominany wierzowiec, jedyny, dlatego poświęcam mu tyle uwagi ;)
Castillo de San Bartolomé - jedna z trzech fortecy na wybrzeżu
Castillo de San José - fragment bruku
za tych, co zostali na morzu...
Charco de San Gines, po środku bryła kościoła z XVII wieku
coś na kształt herbu parafii San Gines
moje ulubione tabliczki z nazwami ulic całe z ceramiki
prawdziwe perełki wśród wspólczesnych plomb
ten piękny budynek "ozdobili" podobnie jak Halę Mirowską w Wawie
ten mały to nie wiem, czym podpadł, ale źle to się dla niego skończyło...
Castillo de San José
w środku znajduje się Museo Internacional de Arte Contemporáneo
a pod spodem restauracja
to żółte na horyzoncie to chmura piachu z Afryki
wycieczka do Teguise - dawnej stolicy wyspy
Miasteczko położone jest u stóp wulkanu Guanapay, na szczycie którego wybudowano fortecę - Castillo de Santa Bárbara. Usytuowanie miasta, jak i budowa fortecy, miały uchronić mieszkańców przed piratami...
Castillo de Santa Bárbara jest siedzibą muzeum emigranta kanaryjskiego (Museo del Emigrante Canario)
na górze królują porosty
Oblężenie zamku przez piratów
80% mieszkańców Kanarów wyemigrowało na Kubę
paszport z 1925 r.
w obliczu inwazji piratów mogli się już tylko modlić...
Teguise widziane z zamku
krater wulkanu Guanapay - obeszłam dookoła, ale nie udało mi się dowiedzieć, co to za fundamenty. może spichleż albo kościół jakiś tu mieli?
porosty: te cienkie zielone to Orcella canariensis, te rude to Xanthoria calciocola. reszty nie znam, a było ich tam zatrzęsienie!
Teguise - miasteczko u stóp wulkanu Guanapay
otwarcie klubu petanki też wymagało odpowiedniej tablicy, oczywiście azulejos ;)
Plaza Mayor całkowicie opustoszałą w godzinach sjesty, ale tylko chwilowo; to nie jest miasto wymarłe:)
budynek uniwersytetu w Teguise
na lewo mieści się świetna restauracja prowadzona przez Czeszkę, bardzo się ucieszyła mogąc porozmawiać w jakimś słowiańskim języku :)
nie udało mi się dociec, po co te krzyże, ale dużo ich było. nie są to na pewno krzyże pokutne, niektóre stoją od XVII w.
park miejski ;)
ze względów historycznych Franco nie poszedł tu w zapomnienie, mało tego - wciąż ma tutaj wielu gorących zwolenników; trochę przeraziła mnie rozmowa z pewnym rybakiem, który kiedyś był żołnierzem Franco...
http://www.cesarmanrique.com/indexi.htm
dom artysty zbudowany w pięciu bąblach wulkanicznych; przekształcony w muzeum i siedzibę fundacji
widok z tarasu
przydomowy ogródek
w dole salon czerwony
na ścianach Picasso, Miró i inni przyjaciele
mój obiektyw cierpi na poważną dystorsję ... ;)
projekty moich ulubionych juguetes del viento (zabawki wiatru)
projekty ozdobnych murów
salon biały
jadalnia
salon żółty
i nawet tu wkracza jęzor lawy ;)
dom oczywiście z basenem
powrót do rzeczywistości
w przydomowym ogrodzie
ogrodzenie
juguete del viento
tu były garaże i domek dla służby
dziś jest sklepik z pamiątkami ;)
żal opuszczać to miejsce...
wykopaliska archeologiczne
centrum poświęcone historii rolnictwa na wyspie
Monumento al Campesino
pomnik rolnika z kotem i psem u stóp - w hołdzie jego ciężkiej pracy
jeden krzaczek może urodzić do 200 kg winogron ...
dla zapewnienia płodności ;)
wiatrowa góra ;)
Risco de Famara - 500 metrowa ściana wpada prawie pionowo do oceanu. W okolicy wszędzie unosi się piach, a potem trzeba godzinami czyścić uszy, samochód, aparat...
u stóp skał toczy się normalne życie...
wszędzie są kozy, głównie dla serów - rewelacyjnych zresztą! a i kozina pieczona jest pyszna ;)
i tu jest życie, chociaż trzeba się go naszukać
i znów wieje, ale ja już na szczęście wracam ;)
takich dróg nie sposób nie zazdrościć jak się jest z Polski...
na linii horyzontu wyraźnie odcina się wspomniany wierzowiec; z takiej perspektywy miasto podoba mi się najbardziej
Puerto de los Marmoles - zagadkowy wrak
Costa Teguise
BRAMA WJAZDOWA DO MIASTA; NIE WSZYSTKIE AUTOKARY SIĘ POD NIĄ MIEŚCIŁY, CZĘŚĆ MUSIAŁĄ PRZEJEŻDŻAĆ BOKIEM ;)
szczęki
"Río Grande" - rzeka, której już dawno nie ma, zostało się tylko wyschnięte koryto i mostki ;)
tutaj przekonałam się, co znaczy prawdziwy odpływ i przypływ; czasem różnica wynosiła kilkanaście metrów...
brama do raju
a za bramą... apartamenty do wynajęcia: każdy z kawałkiem sztucznej plaży i sztucznego morza, ale za to bez kamieni; każdy dzieciak ma swojego prywatnego instruktora od windsurfingu...
w sztucznym morzu można ukradkiem połowić ryby ;)