11.09.2005: Barcelona - "biały most" czyli wyjście z terminalu lotniczego do stacji kolejki podmiejskiej
11.09.2005: Barcelona - parking na lotnisku i pierwsze palmy
11.09.2005: Barcelona - na peronie stacji kolejki podmiejskiej, którą jechałyśmy do centrum miasta
11.09.2005: Barcelona - w pociągu z lotniska do centrum - jak widać jest rano
11.09.2005: No to jesteśmy! Przed Dworcem Północnym (obecnie autobusowym) w centrum Barcelony
11.09.2005: Pierwszy raz (ale nie ostatni!) korzystamy z ulubionych skrytek bagażowych na dworcu
11.09.2005: Początek trasy "Barcelona w jeden dzień". W tle barcelońska secesja - Dworzec Północny
11.09.2005: Barcelona: pod Arc de Triomphe trafiłyśmy na piknik separatystów katalońskich, głośny i tłoczny!
11.09.2005: Wąskie uliczki Barcelony
11.09.2005: Jeden z zatłoczonych barcelońskich deptaków w niedzielne przedpołudnie
11.09.2005: Barcelona - pierwszy hiszpański posiłek: tortilla z kawą (knajpka nieopodal katedry)
11.09.2005: Wnętrze kościoła Santa Maria de la Mer (właśnie trwa niedzielna msza)
11.09.2005: Kościół Santa Maria de la Mer (całe ściany zapisane graffiti, jak wysoko sięga człowiek)
11.09.2005: Secesyjna kamieniczka na jednej z bocznych uliczek Barcelony, całkiem poza trasą turystyczną
11.09.2005: Barcelona - Misterna dekoracja fasady kamienicy
11.09.2005: Rynek barceloński (prawdopodobnie) czyli plac blisko Ramblas z palmami i bumsami
11.09.2005: Ulica prowadząca do Sagrada Familia, obok budynku corridy (Miśka na tle plakatu filmu "Los Hermanos Grimm)
11.09.2005: Najstarsza część fasady ciągle budującego się kościoła Sagrada Familia (wybudowana jeszcze wg projektu Gaudiego)
11.09.2005: Park na tyłach kościoła, w którym swobodnie latały papugi, jak u nas wróble
11.09.2005: Teatr w Barcelonie. W głębi widoczny nasz punkt orientacyjny, czyli biurowiec "nabój"
11.09.2005: Nadmorskie tereny wioski olimpijskiej (to niebieskie to Morze Śródziemne)
11.09.2005: Kiedy znów zobaczę morze?
12.09.2005: Caleruega - miasto, którego nie ma... czyli dominikańska kolebka. Godzina 7.00 rano: hiszpańskie ciemności, deszcz i siostry idące na jutrznię)
12.09.2005: Wschód słońca nad Caleruega (godz. 7.30). W środku dawny pałac Guzmanów (dziś klasztor)
12.09.2005: Planty w Burgos
12.09.2005: Pierwsza muszelka na Drodze! Nie można się zgubić
12.09.2005: Informacja przed katedrą w Burgos - tym portalem wchodzi się na modlitwę, nie do muzeum
12.09.2005: Gotycka katedra de Santa Maria - architektura o wpływach francuskich (byłyśmy tu na mszy w jednej z bocznych kaplic)
12.09.2005: Schody prowadzące do zamku w Burgos (tu się nam nareszcie zrobiło ciepło)
12.09.2005: Fragment murów miejskich Burgos, do których doszłyśmy strasznymi opłotkami
12.09.2005: Druga strona miasta: uliczka przy klasztorze de las Huelgas - cisza i spokój
12.09.2005: Tu rosną drzewa maskujące! Siedzimy przed bramą, bo klasztor-muzeum zamknięty
12.09.2005: Burgos - Monasterio de las Huelgas (XII w.)
12.09.2005: Monasterio de las Huelgas w Burgos - dziś muzeum (zamknięte)
12.09.2005: Monasterio de las Huelgas - brama i dziedziniec zewnętrzny (hiszpańskie kontrasty świetlne)
12.09.2005: Raz jeszcze ten sam klasztor - na razie nie cierpimy na brak filmów (1 film na 2 dni!)
13.09.2005: Katedra w Leon (XIII w.) w czystym stylu gotyku francuskiego (wybudowana na fundamentach rzymskich łaźni)
13.09.2005: Katedra w Leon - zamknięcie prezbiterium (u dołu widoczna Aśka, a głównie jej plecak)
13.09.2005: Przejście przy katedrze w Leon - ech, te kontrasty (na pierwszym planie Miśka z plecakiem)
13.09.2005: Wnętrze katedry w Leon - widok prezbiterium (ponad 125 okien i 1900 m2 witraży w jednej katedrze!)
13.09.2005: Wnętrze katedry w Leon - XV w. dębowe stalle, misternie rzeźbione oraz wielka rozeta zachodnia
13.09.2005: Katedra w Leon - późnogotyckie krużganki z XVI w.
13.09.2005: Krużganki przy katedrze w Leon
13.09.2005: Zalane słońcem atrium, ale nam jakoś niespecjalnie ciepło...
13.09.2005: Krużganki przy katedrze w Leon - może wystarczy tej sesji zdjęciowej?
13.09.2005: Ulica w Leon - w głębi fragment Casa Botines projektu Antonio Gaudiego
13.09.2005: Leon - bazylika św. Izydora z Sewilli (XII w.) - panteon królów Leon
13.09.2005: San Marcos - kościół przy dawnym hospital (XII w.), dawniej własność zakonu św. Jakuba, dziś muzeum i hotel. Na pierwszym planie "fontanny przypodłogowe"
13.09.2005: Kładka dla pieszych wyprowadzająca nas z centrum Leon
13.09.2005: Upał zaczyna dokuczać - przemysłowe przedmieścia Leon
13.09.2005: Szerokie pobocze dla pielgrzymów na wejściu do Virgen del Camino
13.09.2005: Virgen del Camino - znaki dla peregrinos: żółta strzałka i schematyczna żółta muszelka
13.09.2005: Virgen del Camino - nowoczesny dominikański kościół ze starym ołtarzem i cudami słynącą pietą (XVI w.)
13.09.2005: Virgen del Camino - klasztor dominikanów (na przeciwko kościoła)
13.09.2005: Virgen del Camino - kościół dominikański, sanktuarium Matki Bożej Bolesnej
13.09.2005: Virgen del Camino - pomnik pielgrzyma przy sadzawce pokazuje zejście na drogę alternatywną
13.09.2005: Ziemowity na wyschniętej drodze między Virgen del Camino a Villar de Mazarife
13.09.2005: Odpoczynek w środku dnia i pożegnanie z butami (odtąd idą na plecaku)
13.09.2005: Miejsce odpoczynku dla peregrinos, z wodą zdatną do picia (obok stoliki i ławki). Takie najprostsze rest area
13.09.2005: To jest właśnie camino!
13.09.2005: Villar de Mazarife - kościół św. Jakuba z nieodłącznymi ptasimi gniazdami (widok z okna albergue)
14.09.2005: Cień pielgrzyma (z serii: jak tu sobie zrobić zdjęcie?)
14.09.2005: Charakterystyczny drogowskaz pielgrzymi - kamyki układają przechodzący peregrinos
14.09.2005: Polna droga na wiadukt drogi szybkiego ruchu w kierunku Hospital de Orbigo
14.09.2005: Hospital de Orbigo - XIII-wieczny most Paso Honroso, zbudowany na fundamentach wcześniejszego, rzymskiego mostu
14.09.2005: Hospital de Orbigo - kościół św. Jana Chrzciciela, dawniej należący do Zakonu Szpitalników św. Jana
14.09.2005: Sjesta w Villares de Orbigo - na ulicy tylko my dwie, wszystkie okiennice zamknięte)
14.09.2005: Villares de Orbigo - kościół św. Jakuba, zamknięty, jak to w czas sjesty. Szczęśliwie miał podcienia
14.09.2005: Oryginalne domki w Santibanez de Valdeiglesias. Bardzo tu czysto na uliczkach
14.09.2005: Santibanez de Valdeiglesias - kuchnia w albergue (przy piecu Niemka, którą spotkałyśmy po drodze)
14.09.2005: Santibanez - ogród przy albergue. W głębi suszy się nasze pranie, po prawej stronie wejście do ogrodowych łazienek
14.09.2005: Santibanez - oryginalna doniczka na schodkach do albergue
14.09.2005: Santibanez - dzwonnica kościoła Trójcy Świętej widziana z ogrodu przy albergue
15.09.2005: Wcześnie rano (jeszcze przed 8.00) opuszczamy Santibanez - widać, że poranek jeszcze chłodny
15.09.2005: Do San Justo de la Vega jeszcze 8 kilometrów
15.09.2005: Przyjemna droga przez las, dopóki nie pojawiły się muchy...
15.09.2005: A na horyzoncie już widoczne góry!
15.09.2005: Aśka na zdjęciu - rzadkość! Poznać ją można po karimacie...
15.09.2005: Najprawdziwsza hiszpańska kałuża!
15.09.2005: Las sadzony jak od linijki
15.09.2005: Krzyż pielgrzymi przed San Justo de la Vega. W oddali widać już Astorgę
15.09.2005: Kościół w San Justo de la Vega - kropielnice w kształcie jakubowych muszli
15.09.2005: Astorga - do miasta w lewo, za żółtą strzałką
15.09.2005: Zabudowania starej Astorgi wyrastające ponad przedmieścia (zdjęcie zrobione przez okulary słoneczne)
15.09.2005: Astorga - pierwszy napis po polsku!
15.09.2005: Astorga - pałac arcybiskupów projektu Gaudiego (dziś Muzeum Dróg)
15.09.2005: Astorga - rzymski mur za pałacem arcybiskupów (oczywiście rekonstrukcja)
15.09.2005: Astorga - rekonstrukcja rzymskiego akweduktu (to takie "zarzymiałe" miasto)
15.09.2005: Astorga - wąska uliczka z widokiem na katedrę (zamkniętą z powodu sjesty)
15.09.2005: Psy w Murias de Rechivaldo w ogóle nie zwracają na nas uwagi (tu zaczyna się region Maragato)
15.09.2005: Odpoczynek w Murias de Rechivaldo - zdjęcie zrobione poprzez szosę podczas jedzenia brzoskwini
15.09.2005: Droga przed Santa Catalina de Somoza - spojrzenie na przebytą drogę
15.09.2005: W drodze do Santa Catalina - ciągle pełne słońce (zdjęcie z użyciem filtru okularowego)
15.09.2005: Santa Catalina za nami - do El Ganso wiodą nas trzy równoległe drogi
15.09.2005: Droga do El Ganso - na szczycie wzgórz wiatraki, jak to w Hiszpanii...
15.09.2005: Zachód słońca nad El Ganso
15.09.2005: Zachód słońca nad El Ganso II
15.09.2005: El Ganso - oryginalna łaźnia zewnętrzna z zimną wodą (w głębi dom "pani z baru")
15.09.2005: El Ganso - refugio w dawnej szkole (pierwsze drzwi po prawej, reszta to "urząd miejski")
15.09.2005: Księżyc nad El Ganso (po lewej fragment naszego refugio)
16.09.2005: Droga do Rabanal del Camino - pogoda iście hiszpańska
16.09.2005: Droga przez dębowy las - dęby o "kiziatych" liściach
16.09.2005: Pielgrzymia Droga Krzyżowa na ogrodzeniu lasu - ciągnie się przez kilkaset metrów. Wydaje się, że każdy przechodzący zawiesza swój krzyż
16.09.2005: Rabanal del Camino - uliczka obok kościoła, w któym błogosławią pielgrzymów (oczywiście zamknięty z powodu sjesty)
16.09.2005: Droga do Foncebadon - tutaj czuć już niezłą wysokość (ok. 1200 m n.p.m.)
16.09.2005: Jesteśmy w górach! Rowerzyści nie docierają na takie wysokości i jadą asfaltem poniżej
16.09.2005: Drogą pod górę w południowym słońcu
16.09.2005: Foncebadon - miasteczko w ruinie, czynne tylko bar, restauracja i albergue w zrujnowanym kościele. Ostatnio dotarła tutaj elektryfikacja finansowana przez UE
16.09.2005: Po wyjściu z Foncebadon spotykamy kobietę pasącą stado owiec (nie chciała być na zdjęciu)
16.09.2005: Droga pod Cruz de Ferro (Aśkę zaczynają niepokoić widoczne w oddali góry)
16.09.2005: Cruz de Ferro - najwyższy punkt na naszej drodze
16.09.2005: Cruz de Ferro - tu zostawiamy kamienie z Krakowa (zdjęcie robione "z plecaka", choć wokół sporo ludzi...)
16.09.2005: Wiatraki stoją niemal na każdej górze (czysta energia)
16.09.2005: Teraz trzeba zejść w dół
16.09.2005: Te góry wyglądają bardzo poważnie, ale zostawiamy je po lewej stronie
16.09.2005: Popularny w Hiszpanii znak drogowy: "uwaga, pielgrzymi!"
16.09.2005: U templariuszy w Manjarin - powitane biciem w dzwony spędzamy kilka chwil wśród zwierząt (i zjadamy obowiązkową brzoskwinię)
16.09.2005: I ciągle te góry... Sandały zaczynają trochę przeszkadzać
16.09.2005: Wspaniały widok na dolinę Bierzo, po prawej w oddali kominy Ponferrady)
16.09.2005: Nagle, za następnym zakrętem, ukazuje się El Acebo
16.09.2005: Molinaseca - tu dziś odpoczniemy, po 32 km - ale do albergue na drugim końcu miasta jeszcze daleka droga wokół widocznej po prawej stronie góry
17.09.2005: Ponferrada - zamek templariuszy (ta dziwnie wczesna pora, to przez Francuzów z albergue)
17.09.2005: Ponferrada - Torre del Reloj czyli wieża zegarowa z XVI w. nad bramą w średniowiecznych murach
17.09.2005: Columbrianos - "robotnicy winnicy pańskiej" przy kościele San Esteban
17.09.2005: Columbrianos - wnętrze kościoła San Esteban (spotykamy Niemców, którzy w przeciwieństwie do peregrinos innych nacji wiedzą, że nie jesteśmy Niemkami!)
17.09.2005: Fuentes Nuevas - na środku otwarta Ermita del Campo del Divino Cristo
17.09.2005: Droga wśród winnic doliny Bierzo - fałszywe strzałki za Cacabelos wyprowadziły nas w pole (winorośli)
17.09.2005: Czy to jest właśnie willa Franka?! (krajobrazy fałszywych strzałek)
17.09.2005: Villafranca del Bierzo wieczorem - kościół św. Mikołaja i dawny klasztor Jezuitów z XVI w. (dziś hotel)
17.09.2005: Villafranca del Bierzo - kolegiata NMP (dawniej klasztor), późnogotycka, z XVI w.
17.09.2005: Villafranca del Bierzo - produkt finalny okolicznych winnic: słodkie białe wino o niepowtarzalnym smaku, którego nie można kupić nigdzie poza Bierzo...
17.09.2005: Villafranca del Bierzo - nocne zdjęcia spod albergue - widok na kościół San Francisco (częściowo XIII w.)
17.09.2005: Villafranca del Bierzo - kościół św. Jakuba (XII w.). Między kościołem a fragmentem albergue (najdroższego na szlaku - 6 euro) widać księżyc w pełni
18.09.2005: Villafranca del Bierzo - kościół św. Jakuba - Puerta del Perdon czyli romańska perełka zastępująca osłabłym Santiago
18.09.2005: Specjalna ścieżka dla pielgrzymów (odgrodzona betonowym murem od jezdni, z powierzchnią w całości malowaną na żółto) wzdłuż ruchliwej drogi N-120 i rzeki Valcarce
18.09.2005: Kościół św. Mikołaja w Trabadelo - byłyśmy tu na mszy, a przy wyjściu ksiądz podarował nam kij pielgrzymi (zgubiony potem przez SkyEurope)
18.09.2005: La Portela de Valcarce - dzwonnica kościoła (zamkniętego z powodu sjesty, choć to niedziela)
18.09.2005: Odpoczynek w krajobrazie jak nad Czarną Wisełką (a to nie Wisła tylko Valcarce)
18.09.2005: I znów pniemy się w górę, by wyjść z doliny Bierzo i wejść do Galicji
18.09.2005: Kręta i stroma ścieżka do La Faba, ale za to jaki widok!
18.09.2005: Spiżowy pielgrzym witający nas przed albergue obok kościoła św. Andrzeja, świeżo wyremontowanego po trzęsieniu ziemi (albergue prowadzą Niemcy)
18.09.2005: Obiad w La Faba - krowy wolno chodzące po wsi jako tło dla obiadu
18.09.2005: La Faba - uczta na szczycie, choć były pewne komplikacje językowe z zamówieniem. No i to wino...
19.09.2005: Ostatnie spojrzenie na góry prowincji Castilla y Leon - ruszamy do Galicji!
19.09.2005: Aśka z kijkiem od księdza na granicy między Castilla y Leon a Galicją
19.09.2005: O Cebreiro - wnętrze sanktuarium Santa Maria a Real. Najstarszy kościół na Drodze Francuskiej (IX w.)
19.09.2005: O Cebreiro - sanktuarium Santa Maria a Real - tu przechowywany jest tzw. "galicyjski święty Graal" - część godła Galicji
19.09.2005: Aśka przed celtyckim palloza, a w tle galicyjskie góry
19.09.2005: Bardzo przyjemny początek drogi przez mękę...
19.09.2005: Po drodze do Linares zaczyna śmierdzieć, jak to w Galicji...
19.09.2005: A droga ciągle pod górę i ciągle przez las...
19.09.2005: Spiżowy pomnik pielgrzyma przed Hospital da Condesa
19.09.2005: Pielgrzym po 200 km, a w tle hiszpańskie kontrasty
19.09.2005: Susza daje się we znaki - pożar lasu nad Triacastela
19.09.2005: Tajemnicza droga do Triacastela
19.09.2005: Triacastela - kościół św. Jakuba - tu odbywają się specjalne nabożeństwa dla pielgrzymów
19.09.2005: Otoczony cmentarzem kościół św. Jakuba w Triacastela w blasku zachodzącego słońca (apsyda XII w., reszta XVIII w.)
19.09.2005: Triacastela - nasz prywatny kontestacyjny kącik dla niepalących w albergue
20.09.2005: Poranne mgły w drodze do San Xil
20.09.2005: Skarby hiszpańskiej ziemi (te grzyby mam na myśli); ususzyły się na karimacie (zjedzone w zupie rok po wyprawie)
20.09.2005: Las, który się wczoraj palił, ciągle jeszcze dymi
20.09.2005: Bujna zieleń galicyjska w drodze do Sarria
20.09.2005: Ciągle jeszcze zachwycają nas strumyki, przyczyna tej zieloności
20.09.2005: Sarria - klasztor św. Marii Magdaleny - hiszpańskie niebo i sjesta...
20.09.2005: Sarria - cmentarz przy klasztorze św. Marii Magdaleny i droga w dolinę
20.09.2005: Stary most A Aspera, którym opuszczamy Sarrię
20.09.2005: Barbadelo - kamienny romański kościół św. Jakuba, otoczony kamiennym cmentarzem
20.09.2005: "Carballeira" czyli dębowy las, prowadzący do kolejnego albergue
21.09.2005: Po wyjściu z albergue w Ferreiros w dolinach pojawiają się mgły
21.09.2005: Mgły zaczynają zasnuwać cały horyzont
21.09.2005: Zrobiło się naprawdę zimno... i straszno
21.09.2005: Czyż to nie wygląda jak celtycka Irlandia?
21.09.2005: Portomarin - stary most i nowy most na rzece Mino ponad zalanymi ruinami starego miasta. I mgła...
21.09.2005: Portomarin - portal kościoła św. Mikołaja (dziś San Xoan) z warsztatu Mistrza Mateo (XII w.)
21.09.2005: Portomarin - nieco "rozmaziane" wnętrze kościoła San Xoan
21.09.2005: Portomarin - kościół San Xoan, jeden z trzech budynków przeniesionych z dna zalanej doliny (mgły całkiem zniknęły)
21.09.2005: Przez wiszący most nad Muno ruszamy dalej w drogę do Gonzar
21.09.2005: Eirexe - w albergue po zjedzeniu pysznego menu del peregrino w sąsiednim barze (dziś św. Mateusza!)
22.09.2005: Jedna z wiosek po drodze do Palais de Rei - uroczy zamknięty kamienny kościół i pielgrzymi szukający cienia
22.09.2005: Właśnie tutaj zgubiłam swoje okulary (słoneczne)
22.09.2005: Charakterystyczna droga z żółtymi kwiatkami i fioletowym wrzosem
22.09.2005: Po pewnym czasie muszle widzi się już wszędzie...
22.09.2005: Melide: franciszkański kościół Ducha Św. z XIV w. z upiorną kaplicą grobową
22.09.2005: Melide: bar, w którym jadłyśmy ensaladę, oglądając jednocześnie MTV i hiszpańską telenowelę
22.09.2005: Boente - wnętrze kościoła św. Jakuba (bardzo zadbany i całkiem otwarty!)
22.09.2005: Boente: wnętrze kościoła św. Jakuba - obrus na ołtarzu haftowany w pielgrzymie symbole
22.09.2005: Czy to naprawdę Hiszpania?!
22.09.2005: Zaczęły się lasy eukaliptusowe, którymi dochodzimy do albergue w Ribadiso
23.09.2005: W eukaliptusowym lesie można też spotkać konnych pielgrzymów
23.09.2005: Droga wzdłuż autostrady prowadzącej do Santiago biegnie tuż obok lotniska
23.09.2005: Upiorna droga do Monte do Gozo - ciekawe, ile to naprawdę kilometrów z Lavacolla?
24.09.2005: Monte do Gozo: olbrzymie albergue na stokach wzgórza, tuż przed rogatkami Santiago
24.09.2005: Wchodzimy do Santiago! Wita nas mgła i nisko wiszące chmury
24.09.2005: To już centrum Santiago: zona monumentale (okno kawiarni - żywa sztuka!)
24.09.2005: Oto i cel pielgrzyma: katedra św. Jakuba (XVIII-wieczna fasada O Obradoiro przesłania XII-wieczne Portico da Gloria mistrza Mateusza)
24.09.2005: Arkadowe podcienia pałacu Raxoi na Praza do Obradoiro. Jest chłodno.
24.09.2005: Praza das Praterias - boczne wejście do katedry, zamknięte podczas mszy dla pielgrzymów
24.09.2005: Santiago - jedna z uliczek wokół katedry (podczas długiego oczekiwania na wypisanie compostelki)
24.09.2005: Św. Jakub na odrzwiach Drzwi Świętych na Plaza da Quintana
24.09.2005: Podróż na koniec świata (autobusem!) - widok Cee nad zatoką oceaniczną (tak wita nas Atlantyk)
24.09.2005: Zatoka atlantycka - willa w Finisterre (z palmami) to jeszcze nie koniec świata!
24.09.2005: Fisterra - pierwszy piaseczek na wybrzeżu
24.09.2005: Fisterra - strome zbocza półwyspu schodzące do oceanu
24.09.2005: Fisterra - pełno tu zatoczek, ale to właśnie o ten piaseczek chodziło!
24.09.2005: Fisterra - tak właśnie wygląda koniec świata! Za wielką wodą leży Ameryka...
24.09.2005: Fisterra u stóp - miasteczko rybackie jako cel pielgrzymek? A dlaczego nie?
24.09.2005: Fisterra - wrześniowy wieczór
24.09.2005: Fisterra - Aśka "w oceanie pluskająca". Zimno...
24.09.2005: Fisterra - zachód słońca dokładnie na zachodzie. Koniec świata!
24.09.2005: Fisterra - hostel za 15 euro, z własną łazienką z białymi ręcznikami oraz TV. Po tylu dniach spania na karimacie to niemal kategoria "S"!
25.09.2005: Fisterra - wschód słońca nad zatoką - widok z naszego okna
25.09.2005: Santiago w słońcu. Widok na katedrę z parku San Domingo za dawnym klasztorem Braci Kaznodziejów
25.09.2005: Santiago - wnętrze katedry: nawa główna i widok na ołtarz z relikwiami św. Jakuba
25.09.2005: Santiago - nawa północna katedry. Ekrany, na których widać, co dzieje się na ołtarzu
25.09.2005: Santiago - kaplica Corticela (pierwotnie IX w.), kiedyś osobny kościół parafialny, dziś jedna z zacisznych kaplic katedralnych
25.09.2005: Santiago - iluminacja transeptu. Botafumeiro wisi już nieruchomo
25.09.2005: Santiago - jedna z bocznych uliczek kamiennego centrum miasta. Jak widać - zwiedzamy :)
25.09.2005: Santiago - jeden z licznych kościołów miasta (może Franciszkanie?)
25.09.2005: Santiago - front katedry św. Jakuba od strony Praza do Obradoiro
25.09.2005: Santiago - pogoda piękna, ale nie dla zdjęć. Pomimo południa ulice pozostają w głębokim cieniu
25.09.2005: Santiago - XII-wieczna fasada zachodnia katedry św. Jakuba: Portico da Gloria mistrza Mateusza czyli kamienne arcydzieło sztuki romańskiej
25.09.2005: Santiago - nawa główna katedry, w głębi widoczne złote popiersie św. Jakuba w ołtarzu głównym
25.09.2005: Santiago - fasada zachodnia katedry św. Jakuba zbudowana w XVIII w. przez Obradoiro
26.09.2005: Madryt - wąska acz kolorowa uliczka stolicy
26.09.2005: Madryt - hiszpańska kawaleria na głównej ulicy miasta
26.09.2005: Madryt - to część dworskiego ceremoniału: kawaleria przed karetami
26.09.2005: Madryt - pałac królewski w oczekiwaniu na dostojnego gospodarza
26.09.2005: Madryt - karoca z dostojnymi gośćmi. Albo królową, któż to zgadnie...
26.09.2005: Madryt - jego wysokość król Juan Carlos zajechał przed pałac
26.09.2005: Madryt - Plaza Maior czyli po prostu Rynek (znowu kawaleria i karoca...)
26.09.2005: Madryt - pomnik Velasqueza przed zamkniętym Prado (jak to w poniedziałek)
26.09.2005: Madryt - dworzec kolejowy Atocha z palmiarnią na środku. To tutaj miał miejsce zamach terrorystyczny 11 marca 2004 r.
27.09.2005: Droga z Madrytu do Barcelony z okien autobusu rejsowego firmy "Alsa" (polecam!)
27.09.2005: Nowoczesne wiatraki w La Mancha
27.09.2005: Hiszpania bykami stoi (choć trochę sztucznymi)
27.09.2005: Dojeżdżamy do Barcelony, w głębi masyw Montserrat
27.09.2005: Barcelona - widok z okna naszego pokoju w hostelu (z balkonem!)
27.09.2005: Barcelona - knajpka za katedrą, na przeciw Muzeum Historycznego Miasta - pięterko jak w Krakowie, nawet z jazzem w tle...
27.09.2005: Barcelona - port nocna porą. Po lewej fragment wzgórza Montjuick (i oświetlonego liniowca)
28.09.2005: Montserrat - fascynujący widok z samotnej góry
28.09.2005: Montserrat - ha! znowu jesteśmy na camino!
28.09.2005: Montserrat - na tej skalistej górze kryje się wiele pustelni, klasztorów i kościołów różnej wielkości
28.09.2005: Montserrat - bazylika i zabudowania konwentu Benedyktynów w fantastycznej oprawie
28.09.2005: Montserrat - wnętrze bazyliki. Pośrodku, nad ołtarzem, cudowna figura Czarnej Madonny
28.09.2005: Montserrat - XIX-wieczna fasada kościoła. Wojska napoleońskie zrujnowały poprzednią budowlę
28.09.2005: Montserrat - choć powietrze nieco zamglone, to i tak widok odbiera mowę
28.09.2005: Montserrat - tradycja i nowoczesność w naturalnym krajobrazie (klasztor Benedyktynów)
28.09.2005: Montserrat - krajobraz do medytacji, tylko za dużo turystów (po lewej stacja kolejki)
28.09.2005: Montserrat - kamienne ścieżki zbudowane dla pątników. I turystów.
28.09.2005: Montserrat - św. Dominik rozpoczyna "drogę różańca" (figurę postawiono z okazji 800-lecia jego urodzin)
28.09.2005: Montserrat - różaniec mieści się na drodze między św. Dominikiem a Santa Cova
28.09.2005: Montserrat - klasztor Santa Cova (Święta Grota) - miejsce znalezienia cudownej figury
28.09.2005: Montserrat - kolejka gondolowa to jeden ze sposobów dostania się na Świętą Górę
28.09.2005: Montserrat - Święta Grota zamieniona w kościółek (na ołtarzu kopia Czarnej Madonny). Bardzo spokojne i ciche miejsce...
28.09.2005: Montserrat - miniaturowe krużganki klasztoru Santa Cova
28.09.2005: Montserrat - widok góry i miasteczka u podnóża masywu, odbity w szybie kolejki, która zwiozła nas na dół
28.09.2005: Barcelona - widok miasta z tarasu Muzeum Narodowego na wzgórzu Montjuick
29.09.2005: Barcelona - wnętrze katedry
29.09.2005: Barcelona - grób Rajmunda z Penyafort (słynnego jurysty dominikanina) w jednej z kaplic katedry
29.09.2005: Barcelona - krużganki katedry z palmami i sadzawką z rybkami i gęśmi
29.09.2005: Barcelona - Miśka na lwie pod pomnikiem Kolumba (w głębi Ramblas)
29.09.2005: Barcelona - to miało być artystyczne zdjęcie wejścia na Ramblas
29.09.2005: Barcelona - skoro Atlantyk był za zimny, to może chociaż kąpiel w Morzu Śródziemnym?
29.09.2005: Barcelona - deptak wzdłuż plaży
29.09.2005: Barcelona - pomnik Krzysztofa Kolumba na tle Montjuick (zdjęcie zrobione ze środka ruchliwej ulicy)
29.09.2005: Barcelona - nasza uliczka, w głębi kościół św. Piotra
29.09.2005: Barcelona - piękny secesyjny budynek Konserwatorium Muzycznego