Relacja z wyprawy na Mont Blanc: http://www.share.wiktor.boo.pl/Alpy_MB.zip
Ostatnia strona okładki relacji z wyprawy na Mont Blanc: http://www.wiktor.boo.pl/files/Alpy_MB.zip
Ekwipunek (prawie cały) przygotowany na wyprawę.
Embrayer 160 relacji Warszawa - Genewa już czeka.
Tankowanie turystami
Lot na pułapie 11000km według GPSu osiągnęliśmy po 40 minutach lotu.
Genewa i jezioro Genewskie z góry.
Wynajęty bus za 23,5€\osoba dowiózł nas do Les Houches.
Francuskie stawki za przejazd autostradą.
Do Chamonix i sąsiedniego Les Houches już tylko 21km.
Centrum Les Houches po przyjeździe.
Biwak po rozbiciu, Tokar (Rafał) i Kaczor (Grzegorz) urzędowali tu już od wczoraj
Oczywiście powitali nas dobrym (bo tanim) francuskim winem ;)
5litrowy baniak w cenie 5€ - wino tańsze niż woda mineralna.
Bardzo przyjemny był ten wieczór.
Poranek zniechęcał.
Gotowi do wyjścia na szlak, przed nami długa (piesza) droga do Orlego Gniazda.
Rafał wybrał transport kolejką na Bellevue (problemy z kolanem).
Przystanek po drodze
Kolejny przystanek
Oznaczenie (niby) szlaków, których tak naprawdę nie ma.
Stacja końcowa - Bellevue, pół drogi do Nid D'Aigle - orlego gniazda.
Chamonix z góry.
...i droga dalej.
Kolejna przerwa - poobiednia
Kaczor ciągle coś haczył obiektywem.
Morena lodowca Bionassay.
Kolejka na Nid D'Aigle - Rafał pojechał na górę.
Dzięki takim zębatkom to coś jeździ do góry.
Mijający nas turyści.
WC
Rozkład jazdy kolejki.
Nid D'Aigle - Orle Gniazdo, stacja końcowa kolejki Tamway du Mont Blanc.
Pierwszy biwak nieopodal Nid D'Aigle - około 2400m n.p.m.
Przy kolacji
Tutaj brałem prysznic w strumieniu z lodowca, woda miała 4 stopnie ;)
Poranek
Przystanek nieopodal Forestiere.
Cała (prawie) ekipa.
Barak Forestiere
Widok z daleka
Ubikacja koło schroniska Tete Rousse
Wnętrze
Drugie obozowisko - około 3100m n.p.m.
Powyżej widać już Gouter (jutro).
Przygotowania do kolacji - budowanie kuchni polowej ;)
Widoki dookoła
Schronisko Tete Rousse
Wnętrze - żadnego poszanowania turysty z poza Francji, wszystko w obcym języku.
Kolacja
Ten hardkor spał bez namiotu - to tylko na zdjęciu tak fajnie wygląda - zimno tam było.
Zachód słońca
Tokar z Grześkiem prawie co dzień coś gotowali.
Zbieranie rzeczy o poranku
Żleb Rolling Stones (Grand Cuoloir) przeszliśmy w stronę Goutera zupełnie na luzie.
Mało latających kamieni i dość pewnie się to trzymało.
WC pod Tete widziane z trasy wyżej
Obładowani jak szerpowie
Lodowiec Bionassay - szczeliny lodowe zachęcały
Odpoczynek w schronisku
...i ponownie żadnego poszanowania obcokrajowców - wszystko po wrancusku poza "Welcome".
Byli tu już ludzie z różnych kontynentów.
Biwak na grani Gouter - około 3800m n.p.m.
Schronisko z naszej perspektywy.
Igła Południa - Aiguille Du Midi
Grań lodowca Gouter
A tutaj coś budowali - zastanawialiśmy się jak ta kopara się tutaj dostała.
Topienie śniegu na wodę.
04:20 w 3 godziny po planowanym starcie - przygotowania do ataku szczytowego.
Zakładanie raków, klarowanie liny...
...i ruszyli!
Do wschodu słońca blisko.
Siodło Coul du Dome - pomiędzy lodowcem Gouter i schronem Vallot.
W oddali widać już schron Vallot - połowa drogi na szczyt.
Mały rekonesans w środku
GPS potwierdził (tak wiem, że nie widać), że byliśmy na szczycie - 4810m n.p.m.
Screen z GPS na dowód wejścia, fiz z satelit wysoko na horyzoncie przez co błąd pomiaru jest rzędu ~20m ale koordynaty prawidłowe.
Przerwa długa nie była - może 5minut, wiało do 80km/h, temperatura odczuwalna do -15 stopni.
Cała ekipa która tego dnia zdobyła szczyt.
Ten kij oznaczał chyba wierzchołek.
Grań w drodze na szczyt (przy zejściu) w momencie jak się na chwilę przejaśniło.
Aiguile Du Midi przeszło km (pion) w dole.
Aiguile Du Midi i schronisko Cosmiques.
Powrót na dół
Radio alarmowe w schronie Vallot
Totalnie skoszeni odpoczywamy w schronisku Dome du Gouter.
Piwko zwycięzców - 5€/puszka (cena na dole 5€ zgrzewka 6szt.)
Poranek dnia następnego.
Cóż ...nie widać za bardzo na zdjęciach różnicy między śniegiem a chmurami w dole ale na żywo wyglądało to fantastycznie.
Instrukcja obsługi kibla w schronisku Gouter - nie "na stojąco", nie łowić na wędkę, nie wchodzić z buciorami na klapę. Wszytko OK ale ta wędka?
Śniadanie przed zejściem na dół - paczka musli jak mi wystarczyła na cały dzień (chłopaki - dzięki ;) ).
Na zdjęciu nie widać jak strome to było ale chwilami to był niemal pion (droga Gouter - Tete).
Żleb latających kamieni zmienił się nie do poznania - 3 dni temu zginął tutaj Polak.
...i znowu na zdjęciach nie widać tej grozy i przelatujących kamieni (telewizorów).
Poręczowanie było tym razem obowiązkowe.
Tete Rousse w dole.
Kozica pod Forestierem.
Na górze grań Gouter, za nią (niewidoczny) Mont Blanc, poniżej Tette a wszystko z perspektywy Forestiere.
Wnętrze baraku - można nocować.
W drodze powrotnej skorzystaliśmy z kolejki
Widoki na Chamonix i Les Houches w dole.
...i totalny relax po dotarciu na pole namiotowe w jeden dzień z grani lodowca.
Ulice Les Houches.
Les Houches
Tutaj zaopatrywaliśmy się w zapasy...
...taniego wina. Tokar dzielnie przytargał 10 litrów na wieczór.
...i się zaczęło - kolacja i opijanie zwycięstwa.
Następna kolejka
Grań Gouter w oddali - jeszcze tam byliśmy rano.
A tak z dalszej perspektywy, ponad 3km deniwelacji w jeden dzień
Ciąg dalszy wieczoru
Wesoło było...
Tutaj Tokar właśnie skończył imprezę ;)
Kaczor nie trafił nawet do namiotu ;)
A ja bałaganu nie sprzątałem przez 2 dni.
Opłaty za kemping.
Przygotowania do drogi - Tokar i Kaczor rowerem do Genewy (respekt).
Kaczor pojechał
Tokar też pojechał
Weronika z rodzinką też wpadli 15min później się pożegnać.
Wnętrze kościółka w Les Houches.
Ulice Chamonix
Kolejka linowa na Igłę południa.
Cennik
Dziwna francuska, kolejowa praktyka - napięcie 800V tuż przy ziemi.
Pomnik pierwszego zdobywcy Mont Blanc - Michael Paccard oraz inicjator Horacy Surusse.
...i pomnik drugiego zdobywcy: Jaques Balmat.
Biuro Maison de la Montanage - przewodników górskich (tutaj info w sprawie pogody).
iMac i Microsoft tylko we Francji się nie gryzą.
Kolacja dnia przedostatniego.
...i kończenie bukłaka wina.
Ulice Genewy
Samolot do domu.