Relacja z wyjazdu Nepal-Indie: http://www.share.wiktor.boo.pl/Himalaje_EBC.zip
Wylot z Kathmandu w góry
Linie lotnicze Sita Air zabrały nas lokalnym lotem do Lukli - ostatniego lotniska przed wielkimi górami.
Kabina pilotów ;) na pokład można wnosić co się podoba, używać telefonów komórkowych i wszystko co się podoba, nie ma żadnych chorych prześwietlań bagażów itd.
Silniki - start
Lotnisko w Lukli imienia Hillarego
Nasza 3 osobowa ekipa, Ja, Marcin i Rafał :) W ręku mapa do Everest Base Campu - bez niej i kompasu było by ciężko...
Himalajan Gate, wyjście z Lukli na szlak.
Pierwsze skałki modlitewne MANI na szlaku do Namche.
Pierwszy most podwieszany na trasie, na tym etapie był jeszcze fascynujący.
Znowu nasza trójka na szlaku.
Przerwa na pierwszy obiad i drzemka poobiednia, zapłaciłem 300rs. za ryż z warzywami, większość Nepalczyków to wegetarianie - religia.
Kolejne modlitwy
Phakding - białe tableteczki to diuramid, lek wspierający aklimatyzację.
Kolejny fascynujący most.
Większość osad i ludzi tutaj żyjących to granica ubóstwa ale o dziwo mają prąd. Te rury to elektrownia wodna na potrzeby pobliskich wiosek, wyżej prąd jest już tylko z baterii słonecznych.
Szerpowie przed nami, dźwigają nawet do 100km na plecach za co płacą - po 40 taki wygląda jak nasz po 70 a średnia długość życia tragarza to 55lat.
Zakochałem się w tej dziewczynce i jej rozwianych włosach.
Pół jak pół krowa, na wysokości do 3500mnpm nie ma jeszcze prawdziwych jaków, za ciepło jest dla nich. Koszt jednego to 6000-9000 rupii, było by mnie stać :)
W marcu Narodowy park Sagarmatcha odwiedziło 3622 osoby, jestem jedną z nich.
Kolejny most na szlaku, już przestały być podniecające.
Powyżej 3500mnpm nie rosną już drzewa, chcąc coś zbudować trzeba je nosić z dołu.
Jesteśmy tutaj... :)
Most tuż przed wejściem do parku narodowego.
Namche Bazar ostatnia wioska w której jest jakaś cywilizacja w porze monsumowej. Bez aklimatyzacji było ciężko do niej dojść.
Ten pan sprawdzał nasze pozwolenia na wejście do parku i tzw TIMS Card, (Trekkers Information Management System) z wpisaną trasą do EBC.
Jesteśmy już na poziomie chmur :D ponad 3000mnpm, na tej wysokości w Alpach jest już wieczny śnieg, tutaj do słońca jest nawet przyjemnie, zimniej się robi po zmroku.
Zły czarny kruk / Bad Dark Raven2009.03.25 - Nepal, Namche Bazar
Próbujące drzewo / Trying Tree2009.03.25 - Nepal, Namche Bazar
Kolejne młynki modlitewne z mantrą ...zapewne ustawione na kasę.
W tle Namche Bazar, zostaliśmy na jeden dzień aklimatyzacji odwiedzając Everest View Hotel, standard europejski i cena też ...160$ za noc - niestety była mgła i wielkiej góry, która mnie tu wezwała jeszcze nie było widać.
Widok na Namche Bazar z pobliskiego pagórka, to był wypad aklimatyzacyjny.
Do szkoły Yetich w prawo, zapewne szkolą ich na porywanie turystów ze szlaku ...ciekawe co robią z globetrotterami ;)
Jakaś mała góra w tle ...co to jest te 5000m?
Złota morda na piecu w mieszkaniu tubylców w Khumjung, miała przynosić szczęście i dobrobyt dla domu.
W tej lodge nocowaliśmy na szlaku, z okna widok na Thamserku
Nepalczycy też znają Jezusa - The Egg Traders Company ;) ma monopol na jajka w Himalajach.
Lokalny cennik jedzenia, na szlaku jedzenie jest kilka razy droższe niż w Kathmandu i im wyżej tym drożej.
Gdzieś na szlaku, ten czarny pan to JA ;) obok mój 17kg plecak który dźwigałem ze sobą.
Około 14, dotarliśmy do Tengpoche w sam raz przed nadejściem mgły.
Klasztor w Tengpoche
Wieczorami w zimnej lodge całe życia skupia się w okół pieca opalanego suszonymi kupami Jaków - nic się tam nie marnuje.
Medytujący mnich / Contemplating Monk2009.03.29 - Nepal, Tengboche
Świece w klasztorze / Candels In The Temple2009.03.25 - Nepal, Tengboche
Widok na Ama Dablam, na pierwszym planie kolejna stupa z oczami buddy.
Poranek w Tengpoche
W tle piekarnia - mała bułeczka kosztowała 300 rupii. (1$ = 78rs) może dlatego, że mąkę trzeba tutaj nosić z dołu.
W takich urządzeniach gotowali nam wodę na herbatę, jeden litr - 150 rupii - a myślałem, że słońce świeci za darmo dla wszystkich.
Mnich odmawiający swoje modły - zapewne modli się o kasę.
Wnętrze klasztoru w Tengpoche (oczywiście był zakaz fotografowania ;) ).
Klasztor, widok na dziedziniec.
i znowu my na szlaku, na tym etapie jeszcze uśmiechnięci ;)
Widok na wykopki w jakiejś lokalnej wiosce. Podstawowe jedzenie tubylców to ziemniaki, dla przeciętnego polaka brakuje jedynie jeszcze schabowego.
Jeszcze raz my na szlaku albo coś co go przypomina bo mometami ciężko go znaleźć.
Dhukla - miejscowość na szlaku, ilość domów = jeden, ludność stała = 3 osoby, jak większość małych miejscowości żyjąca jedynie z kasy odwiedzających, pusta w okresie monsunów.
Wieczorem grzejąc się w "dining room", spać się szło dopiero w ostatnim momencie, wbijając się w śpiwór prawie w całym ubraniu. Po dwóch tygodniach, turysta i jak był nie do odróżnienia po zapachu.
Wielki mały Czorten / Large Small Czorten2009.03.31 - Nepal, Lobuche
Chorągiewki modlitewne / Prayer's Flags2009.03.31 - Nepal, Lobuche
Dhukla widok rano,w tle przełęcz Czo La na którą jeszcze wrócimy po szturmie na EBC i Kalla Pattar.
Lobuche pass, zaczynało być naprawdę zimno...
Czorten
Te kupy kamieni za mną - czorteny, oznaczają szlak, tam nie ma ścieżki, idzie się od takiej kupy kamieni do drugiej kupy. Jedyny sposób odnalezienia szlaku jak posypie śnieg.
Italian Research Center - Włoskie centrum badawcze na wysokości prawie 5000m na trasie do Gorak Shep - ostatnią osadą przed EBC.
Lawina schodząca na pobliskim stoku.
Ta kupa namiotów to pierwszy Everest Base Camp, 3km od szczytu, tutaj zaczynają się legendy o wielkiej górze. Co ciekawe, Everestu z pierwszej bazy nie widać...
Widok na "Ice Fall" - początek lodowca Khumbu schodzącego z Everestu w tempie 1m/dzień. Tutaj ginie najwięcej ludzi podczas zdobywania wielkiej góry.
Droga na szczyt Kalla Pattar, była niesamowicie ciężka, akurat miałem dzień słabości.
Szczyt Kalla Pattar 5550mnpm, max wysokość jaką udało się nam zdobyć. Po 2,5 godzinie ciężkiego podejścia miny nie mogłem mieć innej. W tle wielka Góra której się pokłoniłem, po prawej - Nuptse. Pogoda na szczęście dopisała.
Ta brzydka szara góra to Everest, wtedy miałem jej dość, ale jeszcze tam wrócę ...jak mi ktoś zasponsoruje pozwolenie na wejście (75000$).
Dzongla Karka - ostatnia osada przed przełęczą Cho La, tak wyglądał kibel w górach, przez otwór widać było podnóże tego 6-tyś pagórka w tle.
Dzongla Karka - ostatnia osada przed przełęczą Cho La, nocowaliśmy w chacie Tybetańskiego uchodźca, przyznał się, że uciekł z Tybetu w 1985r.
W takich butach po tuningu najlepiej zdobywać przełęcz, nie ma jak 12 stalowych zębów na każdej stopie :D
Na przełęczy Cho La - tylko w zeszłym sezonie zaginęło tutaj 3 osoby, oferowali 1000$ za odnalezienie ciała choćby jednej z nich.
Na tej wysokości drewna już nie ma - wszystko jest z kamienia, chyba, że kogoś stać na transport z dołu.
Przejście przez morenę lodowca Khumbu - w pewnym momencie wyszedłem na piasek, dobre 100m trasy prowadziło przez wydmy z piaskiem tak drobnym jak na Saharze.
Gokyo Ri 5357m. npm
Polacy na szczycie Gokyo Ri - cała 6-osobowa ekipa z którą połączyliśmy się na dwa dni operacji w Gyoko :)
Rekonesans po wejściu na górę - 3 godziny podejścia, 700m w pionie. Kolejno od lewej: Rafał, Ja, Marcin, Agnieszka, Justyna, Adam.
Jeziorko (jedno z wielu) w morenie lodowca Ngozumpa.
Na mapie była miejscowość, okazała się opuszczona, trzeba było na nocleg iść dalej.
Dole i widok na pobliski szczyt
Dole, nocleg na powrocie z gór. Standardowa stawka za miejsce do spania to 100 rupii, pod warunkiem, że jedzenie kupuje się też u nich.
Kwiaty na drzewach
Wodospad 2700mnpm ...na tej wysokości już płynny ;)
Każde miejsce jest dobre na założenie osady, choćby ten stok.
Drzewo, powoli się zaczynają choć na tej wysokości rosną tylko najwytrwalsze.
To noszą Szerpowie, głównie towar dla turystów, wszystko idzie piechotą więc dlatego tam jest tak drogo. 1 litr wody mineralnej w porywach do 18zł :|
Dlaczego buduje się stupy - tablica pod jedną z nich.
Dolina Muminków nocą ;)
Dziewczynka i pranie
Jak się dowiedzieliśmy od szefa, w tej lodge nocowała Martyna Wojciechowska podczas "Falvit Everest Expedition 2006". Na szybie była jeszcze nalepka.
Tym się niestety nie udało polecieć, ale lądowania ma efektowne
...i odleciał.
Linie lotnicze Yeti Air po prawie 3 tygodniach zabrały nas z powrotem do KTM, przed wejściem do samolotu zdążyliśmy się umyć ;)
Start, jak i lądowanie jest efektowne, żeby się samolot szybciej rozpędził czy zahamował podczas lądowania, pas startowy jest nachylony pod kątem, jak nie zdąży to ściana. W zeszłym roku rozbił się tylko jeden.