flagę kurdyjską widać wszędzie, iracką - gdzieniegdzie
popularny sport w regionie - ukladanie napisow na zboczach gor
jest ciepło. pomiędzy 11 a 17 nie da sie właściwie robić nic poza siedzeniem w klimatyzowanym pokoju
ulica w Zakho
most dallal - zdania archeologów są podzielone, lokalsi twierdzą, że pamięta czasy aleksandra wielkiego, ale prawdopodobnie ma nie wiecej niz 500 lat
drogowskazy uprzejmie napisane takze alfabetem łacińskim
część kurdów nadal żyje w namiotach, podążając za wypasanymi stadami
ludność lokalna w okolicach Aqre
ruiny świątyni zoroastriańskiej (na północ od Duhok, 1 wiek p.n.e.)
na północy jest całkiem sporo wodospadów. ten na zdjęciu ma ponad 20 metrów wysokości. do wód, odpoczywać od wojny i upałów, zjeżdzają także Arabowie z południa - można pogadać przy herbatce z wczasowiczami z Bagdadu czy Basry
kurdyjskie księgarnie są zaopatrzone w lewicową literaturę lepiej od warszawskich. zamiast żiżka króluje abdullah ocalan, a poza tym - che guevara i noam chomsky
lokalne pieczywo - nie dosc, ze widowiskowo wypalaja na widoku, to jeszcze serwuja gorące w knajpach
sporo naprawdę nieoklepanych zabytków. na zdjęciu animistyczne reliefy na ścianie jaskini w Gondik (ok. 3000 p.n.e.). trochę trudno się do nich dostać: jaskinia jest na szczycie góry, a lokalna ludność dezinformuje, że zabytek został zniszczony przez wandali. zasadniczo nie cenią sobie gości.
uliczny kantor wymiany walut
zawsze warto sprecyzować, co się dokładnie zamawia. na zdjęciu "zestaw wegetariański" za 6000 dinarów (5 USD)
lokals w tradycyjnym stroju ludowym - wbrew pozorom, dosyć powszechny ubiór, zwłaszcza wśród starszego pokolenia
targowiska pachną miło, bo przyprawy sprzedawane są luzem
miasta nie wyglądają przesadnie biednie (iracki kurdystan czerpie sporo kasy z wydobycia ropy). na zdjęciu - żebrak siedzący przed meczetem w Duhok
lokalsi nie są przyzwyczajeni do widoku turystów. ma to dobre strony (nikt nie krzyczy "maj frend, kam hijer, gud prajs"), ale i kiepskie (jak się chce coś kupić, nie umieją napisać ceny w odczytywalny dla nie-czytającego-po-arabsku sposób)
dla odważnych - nabiał serwowany z widoczną pogardą dla europocentrycznych norm higienicznych
kurdyjscy peszmergowie stoją z bronią w ręku (dosłownie) na kazdym skrzyżowaniu. niestety, albo nie uzgodnili jednego kroju mundurów, albo mają kilkaset rodzajów umundurowanych formacji. kompozycje kolorystyczne bywają dosyć śmiałe.
patriotyczne graffiti w Duhok
patriotycznych murale ciąg dalszy. tańce ludowe wymalowane w centrum Duhok
północny Irak to mozaika religii - obok sunnickich (ale bez przesady, alkohol piją) Kurdów żyją tam nestorianie, jakobici, szyici, a także wyznawcy Szaitana i kultu pawia - czyli jezydzi... na zdjęciu magiczny węzełek ze światyni jezydyjskiej w Lalish - należy rozwiązać węzełek zrobiony przez kogoś innego, pomyśleć życzenie i zawiązać własny.
na terenach zdominowanych przez jezydyzm motyw pawia jest wszechobecny - ubrania, dywany, biżuteria upstrzone są pawimi oczkami, które mają chronić od złego
w Lalish znajduje się najświętsze miejsce jezydyzmu - grób założyciela religii, Şêxa Adiego, który zmarł w Kurdystanie w XII wieku. Jezydzi znoszą od setek lat oliwę, by utrzymać w światyni święty ogień. Najstarsze dzbany po tej oliwie, odkładane w specjalnym pomieszczeniu, mają po kilkaset lat
Halamata: asyryskie płaskorzeźby z VIII wieku p.n.e. - niestety większość antycznych zabytków (Babilon...) znajduje się w części Iraku ogarniętej wojną