1.08.2009r. W końcu znalazłam odpowiednią gałąź. Lipa jest drzewem, którym opiekuje się Freya. W sam raz dla osób z ognistym temperamentem. Od dawna szukałam właśnie takiej gałęzi, żeby przyrządzić runy, którymi będę posługiwać się w sprawach związanych z uczuciami.
Krążki wycinam przy pomocy piłki ręcznej. Wiadomo, że prościej byłoby to zrobić pilarką elektryczną, ale im więcej włożę w nie pracy własnych rąk, tym bardziej runy będą ze mną związane. Dlatego wybieram ręczną harówkę ;-)
Gałąź kroję na plastry różnej grubości ale o mniej więcej tej samej wadze. Te o mniejszej średnicy są grube a te o największej średnicy najcieńsze. Nie ma na to przepisu - robię tak, bo uważam, że tak będzie dobrze.
Ręce opadają, ale piłuję dalej ;-)
Planowałam 24 znakowy Futhark Starszy. Ale w między czasie wyszedł mi krążek z ułamaną krawędzią. Miałam go wyrzucić, nie potrzebna mi pusta runa. Ale jakoś szkoda mi było ją wyrzucić. Została jednak. Nie zamierzam jej używać, zobaczymy co jeszcze z tego wyniknie.
Rąk nie czuję, ale jeszcze trzeba oszlifować. W sumie lipa to miękkie drewno, łatwo się poddaje ( z wyjątkiem rejnów sękatych - te lepiej odcinać z zapasem) - jednak godzina piłowania powoduje lekkie omdlenie rąk.
Szlifowanie to wręcz wypoczynek w porównaniu z piłowaniem! Relaksik przy gruboziarnistym papierze ściernym ;-)
I gotowe. Pusta runa wyraźnie odstaje od pozostałych. Krążki kładę na białej, bawełnianej koszuli. Na razie tam będzie ich "dom".
Mam manię oczyszczania wszystkiego solą. I teraz też tak robię (nie ma na to żadnego przepisu - taka moja fantazja).
Robię roztwór soli morskiej...
...i kąpię w niej runy. Omywanie trwa parę chwil - tyle ile uważam za konieczne.
Komplecik zostawiam na całonocne suszenie.
Po 18 godzinach suszenia pora na posmarowanie oliwą. Oliwa to akurat pomysł z książki "Świat Run", natomiast ja zamierzam stworzyć swoją własną wariację na ten temat ;-)
Do oliwy z oliwek wlewam olejki eteryczne: kilka kropel bzu (bo to mój ulubiony zapach), kilka kropel róży (bo kojarzy się z miłością), kilka kropel ylang - ylang (bo to zapach bardzo zmysłowy, uważany zresztą za afrodyzjak) To ylang - ylang nadał właśnie takie rudawe zabarwienie miksturze.
Po wymieszaniu wygląda dosyć mętnie, ale za to jak pachnie!
Każdy krążek smaruję z obu stron.
Cały komplet błyszczy się i pachnie olejkami. Drzewo dobrze wchłania zapachy. Odkładam całość na koszulkę i umieszczam wysoko na półce do wyschnięcia.
Drewienka dobrze się podsuszyły. Pachną cudnie - czas ryć!
Na pierwszą runę wybrałam SOWILO. Tak jakoś wyszło... Pomyślałam o tym znaku, wybrałam na chybił trafił jeden krążek - ciepły, okrągły i taki... słoneczny?
Nie mam profesjonalnych narzędzi do rycia. Wypróbowałam noże i inne sztućce, potem gwoździe, śruby itd. Efekty nie były zadowalające. Dlatego postanowiłam wypalić znak runiczny. W tym celu rozgrzewam nad palnikiem gwóźdź.
I mam pierwszą runę! Moje "Słoneczko" :-)
SOWILO
Sowilo gotowe. Pozostałe przyszłe runy muszą poczekać. cdn...
Zdjęcie wykonane aparatem w telefonie, więc jakość tragiczna, ale mniej więcej widać...