No, dotarlismy. Jest niedziela po poludniu, ruch na piaszczystych alejkach zmalal. Niedzielny odpoczynek. Ale nie dla ekipy z Bosconii :)
Wehikul zaparkowany przy domku zaprzyjaznionej rodzinki. Ustalanie trasy w toku...
Dzisiaj señor Saul bedzie naszym przewodnikiem (ups, chyba podjeli jakis wazny temat... Wobec tego wyjdzie w trakcie "koledowania" ile "manzan" (taka jednostka administracyjna, tlumaczy sie bardzo wdziecznie: "jablko" :)) uda sie odwiedzic tego popoludnia: dwie,trzy,czy na przyklad cztery i az do wieczora...
No, w droge! Podzial rol staly: Robert z woda swiecona, Pedro z czarna torba (...), Miguel z kalendarzami, Agnieszka (po drugiej stronie aparatu...) z zeszytem i notatkami porzadkowymi, a ja i Samuel/Martín* ? Juz zniklismy gdzies z przodu. "Muzycy" wchodza pierwsi ;) * zalezy od niedzieli, jakies dyzury gitarowe, czy co? :)
"Oto stoje u drzwi..." :) Señor Saul puka do drzwi umowionych rodzin (wszystko jest dobrze zorganizowane)
Wchodzimy wszedzie z piesnia na ustach. Na przyklad ta: "Tú has venido a la orilla, no has buscado ni a sabios ni a ricos, tan sólo quieres que yo te siga..." ("Barka") Slonce grzeje mocno, przez szpary w esterze (tak sie nazywa ta plecionka) wpada do domku. Jednak dla malego mieszkanca tego domku niestraszny upal ;)
Najpierw krotka modlitwa ("Dios te salve, María"), potem ksiadz blogoslawi. Na zdjeciu juz inny domek.
"Un besito...?" Buziaczek dla Pana Jezusa? :)
No i moment, ktory daje, szczegolnie dzieciakom, duzo uciechy: blogoslawienstwo woda swiecona: rodziny...
...i domu
Na koniec idzie w ruch "czarna torba" ksiedza Piotra i wolane sa wszsytkie dzieci z rodziny
I ruszamy do kolejnych drzwi
O! Co za niespodzianka! Pierwszy dom, w ktorym zastalismy przygotowany oltarzyk
...Ale nie jedyny
Ta pani tez przygotowala sie solidnie i juz czekala na wizyte ksiedza
Dla wielu starszych osob wizyta byla wydarzeniem wjatkowo wzruszajacym: "Tak dlugo zyje, ale zaden padrecito jeszcze nigdy nie przyszedl do mojego domu..."
Aparat dyskretnie zaglada do pokoju obok...
A to juz porzadny otlarzyk, z czego czesc wizerunkow bedzie przeznaczona do majacej powstac kaplicy
Te malenstwa zastalismy przy obiadku (Na pierwszym planie widzimy slynne ulotki. Z nimi wedrowalismy pozniej caly tydzien, dzien po dniu, od domu do domu. Podobnie jak przed akcja wakacyjna. Te dotyczyly tutejszej szkoly technicznej i katechezy sakramentalnej)
A tutaj - pewnie czesc kuchni, cos sie przygotowuje.
Inna kuchnia
Chyba dotatlismy tuz po generalnej przepierce. Koszulki, spodenki... Zawsze sporo, bo jedynakow spotykalismy niewielu.
No i ruszamy, ruszamy, bo jeszcze duzo przed nami
Ale dajcie ksiedzu przejsc! :) dzieciaki szybko wyweszyly, co ksiadz ma w "czarnej torbie" ;) Poza tym, coz... Sie dzieje! Zawsze towaszyszyla nam spora gromadka.
No wlasnie ;)
I jak tu wytlumaczyc, ze ksiadz chce porozmawiac na osobnosci z rodzinka...?
dzieci witaja nas z daleka
... I z bliska :) Tutaj, w tym domku, sie zakochalam. Szkoda, ze na zdjeciu nie widac glebi oczek tych maluszkow...
No prosze! I kolejni mali przyjaciele
...A Alexander wcale nie chcial wracac do swojego domku. Pewnie wyrosnie z niego ministrant.
Ale nie mozemy zatrzymywac sie zbyt dlugo. Jeszcze te wszystkie domki na nas czekaja. To juz chyba brdzie druga manzana w tym dniu
Tym razem w spiewie ktos nam robi konkurencje... Hermano Perdo zauroczony wypatruje calej ptasiej rodzinki. Zebym tylko nie zdeptala...
Ta rodzinka jest duuuza, wszystcy mieszkaja razem. Jakies trzy pokolenia
Zycie jak zycie... Ale ze ksiadz przyszedl i pyta...
Zawsze z Nim. Po to tu jestesmy
W kalendarze z Maryja Wspomozycielka (z Piura) juz sa. Teraz kolej na cukierki... :) Ksiadz Piotr mial jedna mysl: zeby od domku do domku, wszedzie widnial wizerunek Maryi. Czasem az sie prosilo, zeby powiesic go w miejsce innego...
"A do mojego domku tez przyjdziecie?"
Ta biala flaga oznacza, ze tu sprzedaje sie chiche (przypomne, ze jest to napoj ze sfermentowanej kukurydzy. trudno przejsc przez otaczajace nas dzielnice i nie spotkac co najmniej dwoch-trzech "kolek chchowych". Panowie zajmuja sie tu niemal przede wszystkim tym...)
iiiiiii...uuuu...iii...uuuu, uf,uf,uf! :) Czyli co mozna zastac w drugim pokoju...
Cos ty, kotku, chcial?
Nie, Miguel, juz mamy szesc... Krotki odpoczynek na bagazniku mototaxi. Dosc powszechny sposob zarabiania na zycie.
Coz...rozowo nie jest
I jeszcze jeden rzad. Chociaz niedlugo slonce zacznie sie chylic ku zachodowi i piaki zie pozloca
Zmeczenie daje sie we znaki, wilgoc wisi w powietrzu. W nocy pewnie bedzie padac (!) Dla nas oznacza to tylko: wiecej komarow, ale dla mieszkancow Aledaños Kurt Beer...
MISJONARZ
Tu bedzie kaplica
No, nawet wygodnie :)
"A my bedziemy tou przychodzic!" No i do oratorium, ktore tu powstanie. Oratorium María Auxiliadora
"ja tez!"
pan... paniczyk z okienka :)
Zupelnie jak indyjski ksiaze
Jeszcze przed powrotem do Bosconii znajdzie sie ktos do zdjecia. Tym razem to ja jestem po tej stronie aparatu co zwykle ;)
Zachodzi slonce nad piaskami Aledaños Kurt Beer
A noc spokojna niech wyprosi Ta, ktorej imie niedlugo przyjmie odwiedzana przez nas dzielnica, Maryja Wspomozycielka. Do nastepnej niedzieli!