Pod hotelik podjechał busik 0 5:00 rano, no,może troche po tej godzinie, o 5:00 zjadłyśmy śniadanko :) Dowiózł on nas na przystań, gdzie wsiedliśmy na stateczek w towarzystwie iście międzynarodowym, nawet międzykontynentalnym. Pierwszą metą były pływające wyspy
Mieszka na nich plemię Los Uros. Pierwsza odwiedzona przez nas wyspa nazywa się "Pachamama", czyli Matka Ziemia
Wyspa po sąsiedzku to "Tata Inti" czyli Ojciec Słońce
Mieszkańcy plotą nie tylko samą wyspę (co 8 lat od nowa), ale i domki i środki transportu.
Żyją w zgodzie z naturą, czyli życiodajnym jeziorem Titicaca, najwyżej położonym jeziorem na świecie
Żyją głównie z turystyki, toteż się cenią... wysoko. Ja jednak zwrócę uwagę na przeurocze pompony, które ma ta pani przy warkoczach
"Hej ruszajmy w rejs do portów naszych marzeń..."
To druga odiwedzona przez nas wyspa - "Camisaraki" co znaczy chyba "dzień dobry" czy "jak się masz". Właśnie testuję hotelik (!) Ciepło, miło, szkoda, że nie mozna zostać. Restauracja obok serwuje dobre rybki dopiero co ułowione... mniam!
Życie płynie swoim rytmem
To największa z wysp na Titicaca - Taquile. I nie pleciona :)
Odpoczywające łódki
Wspinamy się pod górę. Po wypitym na pokładzie mate z liści koki można prawie wbiegać ;) A że jest południe, to i ciepło sie zrobiło
święty kwiat Inków
Kto zgadnie: tam z tyłu to góry czy chmury?
Na tej wyspie role są podzielone: kobiety przędą, a męższyźni szyją. Aha, kobiety bardzo nie lubią zdjęć
brama wiodąca na główny plac
Tak, kobiety BARDZO nie lubią zdjęć
A to fajne: białe zakończenie czapki oznacza kawalera, ten pan, co ma całą czapkę kolorową już jest żonaty
wąskie, urocze uliczki
a na obiadek pstrąg z jeziora Titicaca. Koło mnie Ruben z Meksyku, nieco dalej państwo z Ekwadoru, a naprzeciwko w bluzce w paski przezabawny pan z Singapuru. Taaak... przy tym stoliku mówiło się po hiszpańsku. Ruben opowiedział mi legendy o powstaniu państwa Majów
Małe mieszkanki wyspy
Przy tym łuku nikt nie przechodzi obojętnie
cóż za uśmiech! ...czyli jak dobrze miec dyskretny aparat
A wieczorem w Puno jakaś szkoła miała swój jubileusz. Wszystkie klasy pięknie poubierane maszerowały głównym deptakiem na rynek pod gmnach katedry. W kolorowych strojach, z lampionami, tańcząc i śpiewając. Miłe zakończenie dnia