Wsiadłyśmy do autobusu wieczorkiem w Limie, kiedy rano budzimy się na śniadanko już pod Arequipą oto co widzimy
Piasek przypomina bardziej zwoje atłasu
Najstarszy kościół w Arequipie, sięgający XVI wieku
Wulkan Misti górujący nad miastem
Tam go z tyłu widać za łukiem, chociaż słabo
Aż dziwnie byłoby nie mieć zdjęcia przy takim cudzie. Kościółek oddany jest pod opiekę oo.franciszkanów
Lama. Tuż obok :)
Misti w całej swej okazałości. Na zielonych peryferiach miasta
Arequipoa zwana jest "białym miastem" i do twarzy jej w tym białym
Żyzne pola na glebach wulkanicznych
Mimo iż to zima, jest całkiem ciepło, choć rześki wiaterek do dziś czuję na twarzy jak oglądam te zdjęcia
Inny kościółek bijący rekordy zabytkowości. Z tradycyjnym wizerunkiem Matki Bożej
O właśnie
Tak wygląda z zewnątrz. Udało nam się wejść tuż przez zamknięciem
Wspinamy się na punkt widokowy. Przodem idzie pan Enrique, nasz kochany kierowca i towarzysz w poznawaniu Arequipy. Przesympatyczny. Na prośbę ks.Ryszarda Łacha, dyrektora szkoły technicznej salezjanów w Arequipie była naszym aniołem stróżem
Naprawdę warto było tu wleźć... No, wbiec :) Miasto leży na dużej wysokości, ale mamy takie cud-tabletki ;)
Aga zamyślona... a może zakontemplowana...
Katedra
Virgen de Chapi, najsłynniejszy wizerunek Matki Bożej na południu Peru, całkiem niedaleko Arequipy jest sanktuarium. Podobno ruszają tam zawsze piesze pielgrzymki
Proszę sobie wyobrazić, ze ten diabeł to... podpora ambony
Plaza de Armas, czyli główny rynek miasta
No i my, zwracam uwagę na sweterki
Na tle katedry
Jeszcze jeden kościółek wart zobaczenia
A to już moje spełnione marzenie. Co prawda też sporo kosztowało, ale WARTO BYŁO. Monaster św.Katarzyny
Rozmównica
Jedna z cel gościnnych
Kapliczka, malutka, nie ta główna
Na jednym z licznych krużganków
A jaka cisza, jeszcze nie razi ilość turystów, raczej się ich mija w zadumaniu
Krużganek błękitny
z mistrzowskimi freskami ilustrującymi Pieśń nad pieśniami
Wejście do jednego z domków-cel
uliczka (!) Monaster to takie miasto w mieście
To miejsce jest słynne, to i ja uwieczniłam :)
Jeszcze inny krużganek
z freskami ilustrującymi pisma św.Ignacego z Loyoli
Pralnia
i znów uliczka. Rdzawy kolor domków, zieleń ogrodów i błękit nieba. Do tego dochodziła biel habitów sióstr...
Fontanna. Z tyłu najwyższy budynek w kompleksie klasztornym. Taki punkt widokowy
... z którego widać cały labirynt uliczek
Widać kościół w uliczce obok, ale ptrzede wszystkim widać na pierwszym planie widok z góry części w której do dziś żyją siostry za ścisłą kaluzurą
W dali ośnieżone szczyty...
Cela błogosławionej siostry Anny od Aniołów
i główny refektarz z pulpitem do lektur duchowych
Widok na kościół będący częścią monasteru.
Wyjeżdżając z arequipy odwiedziliśmy wspaniałą rodzinkę. Od lewej w rzędzie "kanapowym" ksiądz Ryszard łach, pani Bożena, pani Jadwiga, pan Edwin, niżej my: dwie Agnieszki. Podjeżdżamy pod jakiś dom... Wita mnie peruwiańczyk. "Buenas tardes" mówię. Słyszę odpowiedź: "Dzień dobry, Edwin jestem" :) Studiował w Gdyni, pani Bożena jest rodem z Gdańska. To było cudne spotkanie.