Tak, tak...^Pojawily sie choinki... ta jest w domu wspólnoty (prosze zwrócic uwage na malutkie panetony wiszace na samym dole-pomysl ks.Piotra)
Ta jest z jadalni oratoryjnej. Jakis bogaty aniolek tu dotarl ;)
...A to juz z naszego mieszkanka. Na pierwszym planie akcja pisania zyczen swiatecznych
Nasza pierwsza wigilia - "peruwianska", 22. grudnia
Bylo nas sporo, bo i nasza cala wspolnota braci i wolontariuszy i siostry salezjanki z sasiedztwa
...Naprawde sporo, doliczylam sie szesnastu osób.
W roli glównej wystapil indyk
I specjalistka od krojenia naszej ofiary - siostra Carmela. Równie kochana jak slodkie jest jej imie. Na zdjeciu - caaala ona :)
Specjalistów musialo byc wiecej, taki indyk to nie zarty. Tu: ks. Andrzej Papiez, wieloletni opiekun Bosconii.
A to juz drugie danie glówne: czekolada i inna specjalistka - siostra Maritza (ta na pierwszym planie :))
I u nas aniolków nie zabraklo... Tylko od kogo zaczac...
Moze od poprzedniego szefa... Lat 12 :)
Pani doktor Jadwiga, lat 15 :)
Przyszedl czas na kleryków: César, lat 9. Chyba nalezy sie wyjasnienie: na niektórych prezentach wizytówki do zludzenia przypominaly identyfikatory oratoryjne upowazniajace do wejscia na chocolatade. Wiek tez musial byc oratoryjny, wiec od 6-ciu do 16-tu lat. Lat szesc miala tylko jedna "jovencita"...
Padre José Antonio, lat 11 o ile mnie pamiec nie myli.
"Siostry, 11-16" :) ...Reszta zdjec sie zepsula (zlosliwosc rzeczy martwych), wiec innym razem przedstawie nasza wspólnote
A dlaczego przenieslismy dzien wigilii? Otóz dzien pózniej, 23. grudnia musielismy pozegnac naszych kleryków: (od lewej) Césara i Ludera.
César ponadto wkrótce mial obchodzic swoje urodziny, wiec bylo znów swiatecznie
Dostali od wspólnoty kartki z zyczeniami na nowy etap drogi formacyjnej
No i kazdy chcial miec pamiatkowe zdjecie
Wiecesmy sie ustawili wszyscy :) Od lewej: Michasia (wolontariuszka z Limy,na swieta oczywiscie lepiej do Piura:)), Aga Slowik, jakas podejrzanageba ;), brat Agustín, César, padre José Antonio, nieco z tylu padre Andrés, dalej Luder, padre Juan, padre Pedro i pani Jadwiga, najbardziej doswiadczona zyciowo wolontariuszka Bosconii.
A to sie nazywa dzien dobroci dla fotografa :) Pozostale tego przyklady fotograf pozostawia do wgladu wlasnego :) Nie ukrywa, ze ladniejsze :)
Ech, te zyczenia... Widzicie, wolontariusze naprawde pamietaja o wszystkich.
A to juz praca wre przed kolejna wigilia - "polska". Tutaj: warsztat pierniczkowy w wykonaniu... oczywiscie torunianiek ;)
Wszystko hand-made, zeby nie bylo
Ale urosly!
A to co za warsztat?
Voila!
"jak myslisz, ta kapusta to juz bedzie dobra?" "Na to by wygladalo..."
Innymi slowy: praca wre - doslownie.
To jakiej koledy jeszcze nie cwiczylysmy?
Ostatnia podsmazka... No, sliczny fartuszek!
Miód i sól - jak to w zyciu bywa
...No i co by tobie wolontariuszki zycia nie truly...
I na misia!
Tak jakos polsko w tym pokoju
Ale calej wspólnocie udzielila sie radosc lamania chleba
To w koncu niezwykla noc, a my jestesmy jedna rodzina
I do jednego stolu zasiadamy... A tak wygladal. I z siankiem i z Pismem swietym.
I cala rodzina przy stole. A to puste miejsce z przodu? To dla glodnego fotografa :)
Nie samym barszczem zyje czlowiek
...Czyli polskie pierniczki (torunskie) robia furore za oceanem
Adoracja Dzieciatka podczas pasterki
No wlasnie... A skoro tu jest ksiadz, to kto byl na poprezdnim zdjeciu...??? ;)
Chwala na wysokosci...
Zaraz... To który jest ten prawdziwy?
A to male pastuszki?
Radosny wieczór koledowy trwal jeszcze dlugo po Pasterce
"O gwiazdo betlejemska zaswiec na niebie mym. tak szukan cie wsród nocy, tesknie za swiatlem twym..."