Wyjezdzamy z Piura i co widzimy? Jakas mototaxi ma niemaly problem...
Oj, deszcze tego roku nie maja litosci. Nie, to nie jest El Niño, to jest La Niña ;) Nie zartuje, zeby nie bylo...
Dzielnica willowa w niedalekiej Sullanie. Zamieszczam tylko jednao zdjecie, bo... Domy za bardzo sie od siebie nie roznia ;)
No prosze, a tu osiolek. Co nam powie tym razem?
Tartak. No i woda.
Przydalby sie "transformers"
Zielono mi...
Oaza? A moze jestesmy juz w niebie? Hmm... po prostu w drodze do Sierra Piurana. Tez czesc and. ktos slyszal o Andach niskich? A ja nawet widzialam :)
"Yo soy un hombre sincero de donde crece la palma (...) Guantanamera..." ;) Juz mi chyba palma odbija ;)
A oto i pierwsze... gory w Pieninach? Nie, to wlasnie Andy, te nizsze. Ach ach, i czemu tylko przez okno???
Zyzne pola u stop dajacych odpoczynek zmeczonym oczom wzgorz...
Jestesmy juz w Las Lomas, uroczym malym miasteczku, gdzie niewiele trzeba, by wyjsc w teren. Na razie cieszymy oczy widokiem kosciolka stojacego przy rynku. Taki bardzo...tutejszy
Popoludniowa siesta na laweczce pod palma? Czemu nie. Rynek w Las Lomas jest prawdziwym centrum wypoczynkowym, co wazne, dostepnym dla kazdego.
Ale ale... Juz chcemy w plener. Yyyyy... no, my oczywiscie. Ale osiolki mijane po drodze chetnie wybralyby sie z nami ;)
Zycie samo maluje obrazy
Wesola kompanija. Od lewej: Agnieszka, Pedro, Robert, Martín. Wiadomo kto po drugiej stronie ;) Reszta (hmm...starszyzna...ale im nie mowcie:)) zostala w centrum i do tej pory nie wiem w jaki sposob nudzili sie przez godzine
Portret rodzinny "u nieba bram". Zanurzeni w ciszy jak w tych chmurach, ktore osiadaja na szczytach gor, wtopieni w zielen i lekko muskani przez slonce. Sa chwile, ktore zostaja mimo ulotnosci. I wszystko jasne.
Tu juz nie ma sciezki. I wlasnie dlatego ruszamy dalej. Chodzilismy juz prawie po kolana w blocie roznoszac ulotki, a malych kamyczkow zanurzonych w gorskim potoku mamy sie przestraszyc?
Góra go, góra!
A kolega w te sama strone?
Moze sie zaprzyjaznimy... Czesc, jestem Agnieszka. No dobra, wiem, ze to jest nie do powtorzenia. Ale nieistotne. echhhhh, jak tu pieknie!
...Banany na wyciagniecie reki. Ale nie wyciagamy, bo nie nasze ;)
Ja...no...no nie wiem co powiedziec. Ciesze sie, ze podarowala mi to jedno spojrzenie. I odwzajemnilam nie tylko okiem aparatu.
Co dwie to nie jedna
Jest tam juz cos na jutrzejszy obiad?
...Czyli wcale nie trzeba jechac do Chin, zeby polazic po polach ryzowych
"Na niwach zielonych pasie mnie..."
A na dobre... owocne zakonczenie wyprawy: skrzynka dojrzalego mango. Mniam. Pozdrawiamy z Perú :)