08.08.2009 godz 7.50 - Wyruszaja do Anglii
Podróznicy Wojtek, JANA ( włoszczyzna) i ADA
bardzo ciekawe co to za maluch ..:)
pierwsze kilometry
wyjeżdzamy z Katowic
pierwszy etap - Wrocław... zabieramy od Moniki przesyłkę na Farme w Anglii
ruszamy do granicy
jazada w takim korku nie należy do najprzyjemniejszych
Kierunek Olszyna
nareszcie droga wolna
Przed granicą
żegnamy Polske
Witamy w Niemczech
Berlin/ Drezno przed nami
to właśnie przesyłka WROCŁAW - NEW FARM.. miejmy nadzieję ze dotrze cała :)
droga
my tym razem prosto
widoki
znane widoki :0
tam w oddali słynna wyspa tropikalna :0
no wlasnie - to to
troche ujęć z drogi
jedziemy
w sumie prujemy
bardzo dobrze sie jedzie
elektrownie wiatrowe
stara granica
jakis objazd
widoczki z miasteczka (objazd )
świt niedziela. Po małej przerwie u Piotra w Krefeld dotarlismy do Calais
Calais ale nam nie bylo dane wjechac na prom
poszukiwanie hotelu dla psow
jakies miasteczko- jak tu zajechalismy???
pierwszy posilek bagietka z "bulanżerii" - piekarni
ot i hotel - tu zostaje mala Jana, ktorej nie wpuscili do Anglii
Jana zostaje a my ruszamy do Calais
wreszcie wjezdzamy do portu. zamiast rano juz popoludnie
w kolejce na prom
prom w srodku
o tu tez psi podroznicy
dostalismy kartke z oznaczeniem ze pies w aucie
tu takich samochodow wiecej
odplywamy - widac plaze w Calais
no to plyniemy
z daleka widac biale skały w Dover
coraz bliżej
i bliżej
niesamowita jest biel tych skał
Dover
witamy Anglie , zjeżdzamy z promu
no i od razu trzeba jechac pod prad :)
wyjazd z Portu
kierujemy sie na Londyn
a to dopiero koreczek
my musimy jechac na poludnie Anglii na wystawę do Bournemouth
piekna jazda - do jutra nie zajedziemy
tu odbijamy na New Forest
dotarlismy na miejsce ale to mialo byc Pole " namiotowe" a nie golfowe
Dobrze ze spotaklismy pana Halberta właściciela Ch Nevedith Mfa Markwis At Marimay ( brata Niuty ) - on nas pilotuje pod wystawę
to miło byc 2 uliczki dalej...
jedziemy za czarym samochodem
teraz wyglada ze to koniec kolejnego etapu podrózy
tak to tu.
Ada wpadła panu Newton w oko
Ada probuje pozowac
po tylu godzinach raczej by sie chcialo pobiegac....albo.. gdzie ten Chip?
już małżenstwo zostało skonsumowane - jedziemy na Farme
dojazd do austostrady M3 :)
to wieczór ale jeszcze nie tak ciemno jak na zdjęciach
przejezdzamy przez malownicze miasteczka
male a ruch i tak duzy
charakterystyczne domki
na autostradzie- kierujemy sie na Londyn
don't drive tired !! a Wojtek jedzie po 13 godzinach w samochodzie
straszny ruch to wszystko jedzie do Londynu
korek w ktorym my sie wleczemy
sznur świateł - tylko smiesznie bo odwrotnie
bałagan podrózny
drzewka zaliczyly prawie 2000 km w samochodzie ale dojechaly
na farmie - juz poniedzialek. Dzien na odpoczynek i przyjemności :)
ADA zwiedza
Ada na farmie
spacerkiem po ziemi angielskiej
zwiedzanie
widok na dom od strony wjazdu
Ada idzie pomagać
Turyści załapali się na prace porzadkowe.. płonie ognisko
Ada na przyczepie - dobre miejsce obserwacyjne
Pozowanie
Traktorzysci pozują
i tu też ( zdjecia robił Andrzej )
Kapitalizm nie ma ludzkiej twarzy - Wojtek i piła
Ada nadzoruje prace
o kot... przegonic go
kot na drzewie , Ada zachwycona
kopka siana do przeniesienia - stad....
.. tu ( to tez cd odpoczynku :)
Ada na przyczepie kontroluje prace przy sianie
jak konik z siankiem w mordzie
po pracy koniecznie trzeba obszczekac TESS
Ada gospodyni
w ogrodzie wszystko rosnie i kwitnie
tu gdzies posadzone beda przywiezione drzewka z Polski
widok na ogrod
Wtorek rano - Zegnamy New House Farm ruszamy w droge
kierunek Bolsover - tam oczekują nas Państwo Newton
musimy dojechac do glownej drogi M40
oczywiscie jedziemy pod prad :d:d
tu zjeżdżamy
na rondzie w prawo
teraz prosto
czyżby Sieną na Silverstone?
my na M1
tiredness can kill!!!
o własnie...ale my nie jesteśmy zmęczeni
zaraz wyskoczy z lasu Robin Hood
no i gdzie on jest?
zaraz nasz zjazd (J29)
już za 1/2 mili
jest...
po drodze widzimy to
widać juz w oddali zamek w Bolsover
zamek w Bolsover przed nami
wjezdzamy do miasteczka
... Bolsover wita
Nevedith Wita
dom w który mieszka Chip i Państwo Newton
Wojtek - odbicie w oknie
sciana z obrazkami a tam... grafika K. Lazar ;) łooł i to kolo obrazu Nutshell
Nev , Chip , Ada i Edith Newton ( wymieniają uwagi o Adusi :)
slicznie razem wygladaja
Ada oczywiści musi obszczekiwac kogos...
NUT CHIP of Nevedith i Oblada lazarus
kilka ujęć młodej pary
Para młoda. Pan mlody w kremowym fraku a panna mloda w malej czarnej :)
portret Chipa
jeszcze na pamiątke razem
na pamiatke
i to tez na pamiatke
dary natury prosto z ogrodu ( Nevedith CEBULA )
odjezdzamy . jeszcze po drodze zwiedzanie Bolsover
jedzemy w okolice rynku i zamku
po prawej w oddali zamek
parkujemy praktycznie w tym samym miejscu co zimą kiedy bylismy tu po Edka
teraz jest tu kolorowo, wszystko kwitnie
ale pic nie wolno :d
widoki z miasteczka
domki w Bolsover
uliczki
park przy zamku
wejscie do zamku
sciana
a ten tu mieszka
na koncu uliczki Siena na nas czeka
uliczka w Bolsover
ciekawe co to za widok tak reklamuja:d
tak chuda uliczka
domeczek po drodze
domeczki po lewej
a na koncu.... taki widok
w dole Bolsover
kosciol
cmentarz
idziemy w kierunku rynku
rynek
sklep dla psow
a to kościoł katolicki w Bolsover ( cały !! )
zaraz odjezdzamy (16 00 ) rezerwacja na prom na 23.55. a przed nami kawał drogi.
musimy dojechac do glownej drogi
jedziemy...
po drodze mijamy i takie miasteczko...
kierunek południowy
...na Londyn
czyżby Jola Franek przed nami?
Londyn coraz bliżej
koreczek...
za chwilę płatny most
na szczęście w miarę pusto
powoli zachodzi słońce
o,własnie jest
kierunek M20 i Dover
przed nami owczarki...niemieckie
właśnie przepruliśmy koło tablicy Dover...dlatego zamazane
za chwile Dover
podejrzanie pusto na drodze...czy dobrze jedziemy?
haha, czyżby jazda do tyłu?
nie, nareszcie port w Dover
a to co?prom?latający holender?
wschod słońca nad Calais
ten prom zaraz się obudzi...
Siena gotowa do drogi..
jedziemy pod słońce...
...na wschód gdzie na pewno jest jakaś cywilizacja
tu muszę zjechać żeby dojechać po Janę do jej hotelu
w tym miasteczku jest hotel
w te bramę uderzyłem w niedzielę...był krzyk i afera ale rozstanie przyjacielskie...CIF pomógł...
droga do hotelu
teraz w prawo
i własnie tu czeka Jana...jest 7.15.
a to już Belgia...dom coraz bliżej
Antwerpia
skręcam na Eindhoven
o, już Holandia
to już Niemcy..
można pruć...Siena
kiedyś tu była granica a teraz można wysikać psy
wiatraki zawsze robią wrażenie