Koniec świata, smok przyleciał na zakupy
Pierwsza podróż pociągiem
Już w Łęczycy
błogostan
Zebranie kolektywu Źródeł
prywatna piaskownica Krzesika
nie ma to jak chlupot w kaloszach
pokaz florystyczny u Holendra
po wyborach do PE
z dziadkiem Zdzisiem w źródlanym ogródku
W Kołacinku
Krzesik na basenie ;-)
Chlupie i chlapie na mamę i aparat
... i suszy
Ale skąd ten basen. Otóż pierwszy krokodyl nie wiedział co ze sobą zrobić więc poszedł nad wodę, ale w niej pływały ryby, a krokodyl miał wielkie zęby i chciał zjeść ryby. Trzeba było postawić płot wokół jeziora. Ale krokodyl by głodny, dostał więc jabłko (z jabłka trzeb a wyciąć pestki więc pojawił się też nóż, ponieważ był ostry Krzesik dał go mamie). Krokodyl dostał też bułę, chlebek miód i mleko. Miód wyjadł Krzesik, a mleko okazało się wodą, którą również wypił Krzesik. Woda okazała się fu więc Krzesik ją wyrzygał, rzgał i rzygał tak długo aż powstał basen. W tej sytuacji Krzesik poszedł po swoje basenowe bury, zdjął skarpetki, założył buty i wskoczył do wody. Jeden basen był z zimną wodą a drugi z ciepłą. A później Krzesik zgłodniał i zażądał loda, który cudownie się rozmnożył i także tata dostał loda i mama też. Koniec.
Krzesik rysuje
samodzielnie
bez niczyjej pomocy
wycieczka z plecakiem (Łagiewniki)
Dobrze mieć dziecko, przynajmniej ktoś wspólne zdjęcie rodzicom zrobi
16.35 Bob Budowniczy
sezon na czereśnie
trzech ich było: syn z synem i ojciec z ojcem
trzy pokolenia