Doropha i da Majek w drodze do kościoła. Majka ma dziwny wyraz pyska bo wciąż jeszcze solidnie kaszle po zabiegu...
Porządki w koszyku przed skropieniem wodą. To dla katolików chyba ważne - mieć uporządkowany koszyk...
Nieee... Z mojaj żony jednak wyłazi wszystko co najlepsze - pokazuje kościołowi język brzydka jedna kryptoateistka :)
Da Majek kręci się niczym ten bąk. Oj tak, polepsza się naszej córce z każdą chwilą.
Majka i jej koleżanka Klaudia.
Brzuszek Dorci rośnie. A to znaczy, że rośnie i nasz Alien :).
Dorcia i córka naszych znajomych. Jest przesłodka i nie idzie jej nie buziać w to roześmiane pycho...
Matka i córka wracają z kościoła.
Fragment naszego koszyka ze święconką.
Wielkanocne wystroje.
Wielkanocne wystroje raz jeszcze.
Skromnie ale ze smakiem. No, chyba :).
I jeszcze nieco naszych wielkanocnych ozdóbek.
Majka w baziach, kwiatkach i jajkach.
Nie ma to jak nieco popozować i pomiziać się z bazią.
Dalej pozujemy i miziamy. Ot miłe życie już prawie sześciolatki.
Ech, to pozowanie wychodzi Majce coraz lepiej...
Tu o dziwo Majka nie pozowała - po prostu wzięła i sobie jakiegoś chwasta powąchała. Nie wiem jaki był skutek ale wąchanie chwastów to dziwny pomysł imo.
Jak się święconke popsuło, to trzeba ją naprawić. No bo oczywiście musiała cholera jedna wsadzić łapy tam, gdzie nie trzeba.