Do lepienia wpierw bałwana a później Nessie - przystąp!
Bez odpowiedniego sprzętu każde przedsięwzięcie szlag trafi.
Do budowy ochoczo przystąpiła też babcia Halinka.
Budowanie Nessie to nie jest łatwe zadanie...
Sprzęt strzela jakieś fochy.
Dostawa materiałów odbywa się z daleko i kosztem wielu wyrzeczeń oraz wykonanych kroków.
I znów proces donoszenia śniegu do pojazdu.
Robol podczas brejku.
"Te, koleś, won no z budowy bo łopatą przyp***". Eeeech, już mnie córa gania.
"A teraz zrobimy buzię".
"Czas zrobić i oczka, tato".
Okoliczności przyrody były dziś niczego sobie. Szkoda, że nie jest tak przez całą zimę a tylko od święta :/.
"Tato, a może zlootujemy nieco śniegu z ziemią?". Fajne pomysły ma Majka na ubarwienie bałwana.
Bo życie robola nie jest łatwe - trzeba na ten przykład bobrować w trawach, by nieco śniegu znaleźć.
Dobrze uklepany śnieg to podstawa transportowego sukcesu.
Oj, zmęczył nam się chyba nieco robolek :).
Nessie w całej swej dziwaczniej krasie.
Nessie z lotu mojego ptaka :).
Twórca, tworzywo i twór.
Robol i efekt jego wytężonej pracy.
Jeszcze chwila miziania się z bestią.
"Ahoj, fajnie było! Jutro zrobimy model stacji kosmicznej!".
Widzę tu jakieś niepokojące podobieństwo...
"No to pa potworku, muszę już iść. Tylko nigdzie nie uciekaj!". Kurczę, dzieciaki chyba naprawdę w to wierzą, że coś zrobionego z materii nieożywionej może próbować spieprzać przed ich wylewami uczuć.