Organizator czy Tomasz "Zen" Napierała. Idziemy po sprzęt.
Zen męczy się z dwa razy większym od niego ekranem. Bycie orgiem to zajęcie pełne wyrzeczeń...
Właściwy człowiek na właściwym miejscu :)
Sala skromniutka ale za to przytulna i z ładnym, burdelowym wystrojem w klimatach budującej seksualne napięcie czerwieni. Takie właśnie salki najmuje sobie Allegro - sponsor imprezy.
Ludzie zebrani, rzutnik ustawiony... Czas rozpoczynać!
Trochę nas tam było...
Było picie piwa i bicie piany. W obydwu przodowałem :).
Nerwowe chwile przed pierwszą w moim życiu prezentacją. Widownia gotowa. Kufle przygotowane do rzucania w niżej podpisanego :).
Na twarzach wyraz skupienia. Zaraz będą butowali. Oni to wiedzą. Szukają tylko tego, którego chcą zbutować. Zmyślnie wkomponowałem się w ścianę i nie dojrzeli, zanim nie było za późno :).
Zen zapowiada Odwiecznego Wroga, którego Tak Jak Atarowca Trza Walić z Gumowca. O mnie mowa. Przeżyłem. Zagadałem ich na śmierć (z nudów). Taktyka się sprawdza. Zaczynam rozumieć przynudzanie naszych polityków - to sprytna gra na przetrwanie po prostu :).
Strasznie skupione te ludzie są. Jak im się to udaje bez zapadnięcia w sen?
To już zdaje się po moich pogadankach. Tak, co chwila tego typu zdziwione spojrzenia widziałem. "Ojciec, jak udało ci się przeżyć?". Udało! Zasłaniałem się Dorophą i chęcią posiadania potomstwa :).
Ludzie z Allegro bawili się na swój sposób...
Zen zapowiada prezentację Azraela, który jest jedną z centralnych postaci polskiego odłamu społeczności Ubuntu. Za chwilę dowiemy się, co to jest PLUG i dlaczego.
Panowie, jak na każdej imprezie, podpierają ściany :).
PLUG się prezentuje.
Jak to na spędach linuksowych - nie mogło zabraknąć MacBooków :).
Kurczę, oni sprawiali wrażenie, że autentycznie nie gubią się wśród tej masy akronimów. Linuksiarze mają zdecydowanie bardziej pojemne głowy...
Azrael i jego maszyna. Nowe MacBooki ładniejsze :).
Ja tam nie wiem jak między linuksiarzami jest ale widząc te powłóczyste spojrzenia, raczej nie będę się w ten ruch - pardon - głębiej angażował :).
Azrael o Launchpadzie. Kurczę, idea zrobienia czegoś dla społeczności i dania czegoś od siebie jest świetna. Strasznie linuksiarze kładą na to nacisk. Mają rację!
Pod koniec wjechał i tort. Kalorie opatrzone były logiem Ubuntu, oznaczeniem wieku i tylko świeczek brakowało.
Zen wygląda na zdeterminowanego...
Tak, w końcu pierwsze cięcie! Kibicuję mu z całego serca. Jako koleś na permanetnej diecie po prostu nie mogę się już doczekać dawki słodkich i pustych kalorii.
Coraz lepiej Zenowi idzie. Jeszcze z pół godziny i będzie podzielone jak trzeba.
Food!
Piwo, cola, tort... OK, czas na koniec imprezy. Po zjedzeniu grzecznie się spakowaliśmy i do domów ruszyliśmy (no, przynajmniej niektórzy). Sorry ale żaden tort nie wygra z pierogami mojej teściowej, których góra znalazła się w mojej lodówce. Bad day for a party!A serio - było fajnie i na pewno wkręcę się na następną imprezę :).