Majusia na przystanku. Brud i somehow piękna :).
Da Majek na tle jakichś starych drzwi w Poznaniu. Fajne drzwi, Majek zbędny :).
Coś mojej córce odbiło. Nie mam pojęcia co ale ruszała się dziwnie :).
To skupienie przy wsuwaniu słodyczy...
Na straganie w dzień targowy... Majka vs. Jarmark.
Nad tymi tronami musimy jeszcze nieco pomyśleć. Nie są złe ale mogą być cokolwiek niewygodne.
Zaatakowani przez balony!
Majka męczy jakiegoś kamiennego lizarda. Fajne ale w cholerę drogie.
Moja córa ma jednak zdrowy gust. Poprosiłem by popozowała nieco na tle tych obrazków a ona na to: "tych badziewi?". No może to nie są badziewia ale wybitną sztuką też bym tego nie nazwał :).
Nawiedzili nas nawet jacyś Indiańce. Straszne barachło tam grali. Ale za to wyglądali fajowo!
Nie ma to jak trochę wody w gorący dzień. Majka przy fontannie.
Zawsze naszemu Neptunkowi muszę strzelić foteczkę. Jest ładny a gdy ciurka z niego woda i Słonko go oświetla - jeszcze ładniejszy.
Majka vs. Jarmark. Majka jakby nieco zagubiona...
A badziewia na tym jarmarku było co niemiara. Szkoda, że z pieniędzmi nieco jakby krucho u nas było (jak zawsze zresztą) bo byśmy wyszli objuczeni workami dziwactw :).
Jako się rzekło - Majce do gustu ów zameczek przypadł bardzo.
Majka w nieco rozmarzonej pozie i takiej jakby romantycznej (no, woda się leje, fontanna, te sprawy). A ona po prostu kombinowała, jak by tu nura dać do fontanny :).
Jak ktoś chce - niech wierzy, jak nie - niech nie wierzy: nie ruszyłem ANI GRAMA szaszłyczka czy innego żarcia. To się nazywa siła woli!
Tam dawali NAPRAWDĘ mnóstwo śmiecia. I to całkiem sympatycznego śmiecia :). Kilka takich dzwonków to bym z chęcią łyknął.
Chuda Maja i gruby tata. Jakoś do siebie pasujemy :).
Czas wracać do domu. Gdzieś którąś z tych dróg i dróżek.
Ojć, robi się z tej naszej małej pannica pełną gębą...
Ultratrudna sztuka chodzenia po murkach. Prezentuje - małpio gibka Majka! :)
Małpiej zręczności ciąg dalszy :).
Majka w całej swej pokrzywionej okazałości :).