Łomatko, ci kolesie są nie do wyjęcia - zanim jeszcze dobrze piwo schłodzili i otworzyli - od razu rzucili się do grania w planszówki. Chore!
Planszóweczka w pełnej krasie. Grali w to całą noc poeby jedne :).
Voytass jako mistrz ceremonii i dokładania do grilla. Tylko czemu stoi w postawie zasadniczej przede mną? Widać wzbudzam szacunek wagą :).
Ginter - on je zbyt wiele leków, które innym przepisuje. Zdecydowanie :).
Mroczny Piciu, który nie ma dla mnie litości za niezaproszenie (zapomniałem o jego klanie, ja niegodny!) na grilla. Te wymowne spojrzenia ścigały mnie cały wieczór :).
Piciu i Ginter w krótkiej przerwie od pizgania potworów na planszy.
A takie warunki oferują gospodarze. Jeszcze nieco zbyt zimno na basen ale to się mam nadzieję niebawem zmieni :).
Od lewej: Voytass, Tyskie przebrane za Żywiec, Kamila.
Reklama Tyskiego :).
Centurion jakiś chyba głodny... W każdym bądź razie - czegoś rozpaczliwie tam szuka.
Centurion albo podnieca się zabiciem jakiegoś naprawdę wrednego potwora, albo próbuje wyłudzić kiełbasę z grilla. Diabli wiedzą - stopień podniecenia ten sam :).
Voytass, Kamila, Filip.
OGROMNY hicior imprezy! Pingpong! Łojezu ile ja tu potu wylałem... Piękna rzecz!
Stiku w pingpongowym wypadzie a'la chiński bohaterski zawodnik pingla.
Nasza sypialnia.
I kolejny hicior - PSP. JA TO CHCĘĘĘĘĘ!!! Łomatko jakie to ma fajne gierki, jak się na tym fajnie pizga... Rewelka!
A tak mają w środku. Filip wiedział w jaką rodzinę się wżeniać :).
Ciekawie rozlana kawa na nieciekawym Voytassie :).
Tars, Kamila, Filip.
Najlepszy sposób na zapanowanie nad maluchami - wrzucić do basenu bez wody. Dopóki nie potrafią same wyłazić to pułapka idealna. Tu złapane w nią tarsowe szczenię :).