Rozpirzona nasza łazienka... Mam ogromną nadzieję, że ktoś tę dziurkę załata :).
Kładzenie gruntu wpływa wyraźnie na klimat ścian. Grunt nadaje im pięęęknej, czarnej głębi. Teraz nasza łazienka cała jest czarna i tak się zastanawiam, czy nie wywalić płytkarza bo nabrała nareszcie klimatu! :)
Właśnie dlatego wywieźliśmy Majkę - jak niby miałaby mała w takich warunkach sobie radzić?
Przygotowania do wyjścia i Doropha ze zwyczajowym swoim "dziubkiem".
Czegoś frasobliwa Dorotka na tle Arsenału. Oczywiście musiała wynieść z niego kilka książek. Po wypłacie wpadam tam ja. Zobaczyłem kilka fajnych tytułów i dla mnie...
Doropha grzebie w arsenałowych zasobach... Kiedyś książki były tu naprawdę tanie. Teraz to jedna z wielu księgarni, z tym że z doskonałą lokalizacją. Szkoda, w pytę książek tam kupiłem za naprawdę doskonałe pieniądze.
Matko jak ta moja żona się szczerzy...
Poznań, ludzie... CYWILIZACJA! A my głodni ruszyliśmy na poszukiwanie czegoś do wszamania.
O, jedyne udane ujęcie mojej żonki.
Poznań w słońcu. Już nie mogę się doczekać solidnej wiosny, słoneczka wszędzie i kręcących się roznegliżowanych panienek. Oj, znów szyja będzie bolała od oglądania się... Doropha stwierdziła, że z roku na rok coraz więcej naprawde fajnych, zadbanych i dobrze wyglądających dziewczyn na ulicach Poznania się pokazuje. Plastik jakby stał się mniej popularny... DOBRZE!
I znów się szczerzy...
Nie mogę, ja jej kiedyś te faje zabiorę, dam bana na palenie i zagrożę wywaleniem z domu, jeśli wreszcie tego nie rzuci.
Ojć, chyba coś usłyszała z moich poprzednich gróźb... Doropha gniewna :)
Ale proszę - słucha się! Pogroziłem, rozwodem postraszyłem i proszę, grzecznie fajkę gasi kobitka.... Ha! Ma się ten posłuch :).
Ulica Nowowiejskiego. Tu kiedyś wynajmowałem pokoik. Tu się z Dorophą poznaliśmy.
Doropha znów się cieszy. Nie mam pojęcia z czego ona taka wciąż ucieszona...
O, do tej bramy włazić trzeba było, by do wynajmowanego pokoiku się dostać. Pod Minogą i W starym kinie robiły już wtedy sporo hałasu. Nie mam pojęcia, jak nocne imprezy znoszą ludzie mieszkający w okolicy...
Założę się, że większość oglądających to poznaniaków nawet nie wiedziała, że mamy w Poznaniu Wilkopolski Okręgowy Związek Badmintona. I to jeszcze jak ładnie wygrawerowany :)
Gruby papa CoSTa toczy się przez ulice Poznania...
Trzy podbródki i wory pod oczami. Jestem zajebisty :)
Doropha w pewnym momencie stała się naprawdę głodna i nie wiedzieć czemu na mój widok oblizywała się i robiła jakieś głupie uwagi o tłustym boczku... Musieliśmy szybko znaleźć coś do żarcia.
Znaleźliśmy jakiegoś chińskiego fastfooda na ulicy Ratajczaka, zaraz obok fastfooda Piccolo. Efekt? Pożarliśmy trzy zestawy plus cztery sajgonki. Ja się z fastfooda wytoczyłem. Doooobre! Może porcje niezbyt wielkie ale za to jak już człowiek zacznie, to się odkleić nie może - brzuch jeszcze bardziej wystający na to dowodem :).
W sumie nie mam pojęcia po co to całe jedzenie. W końcu - jak słusznie zauważyła nasza koleżanka Kasia K. - i tak gówno z tego będzie :).