Bo w tym całym śniegu chodzi o to, by się nim posypać :)
Majka i blokowisko. Osobiście stawiam na Majkę.
Odrobinka przyrody w stanie średnio ożywionym. To niesamowite, że te chaszcze na wiosnę będą się rozrastały w najlepsze.
Znów Majka i blokowisko. Kurczę, ładna ta nasza córka :)
Majka i chaszczory. Zaraz to całe przypruszenie namiastką śniegu zniknie z powodu otrząśnięcia przez Majkę. Boże jak ta mała tęskni za padającym śniegiem...
Syp się! Syp się prosto na łeb!
Trochę osypana ale tylko trochę. Trza będzie osypać się śniegiem z wielu chaszczorów, by wyglądać odpowiednio zimowo :)
Mission accomplished - śnieg na czapce jest!
"Ke? Tak mało tego śniegu?". No i co ma w takim wypadku zrobić kochający ojciec? Natura ma bęcki, jeśli coś jeszcze nie spadnie.
Jakoś dziwnie to wygląda - futro na kapturze, futro na głowie... Za co tu ciągnąć? :)
O, o to właśnie chodziło! Niechaj się sypie!
Im głębiej w krzuny, tym więcej śniegu na czapce :)
O, to już następny dzień i aparat w rękach Majusi. Mała narobiła megabajty zdjęć ale tylko dwa miały jakiś sens :). Tu widać, jak dziecko gapi się na swoich rodziców. Fenomenalna perspektywa, która mocno podbudowała moje ego ;)
O, drugie sensowne (czyli bezsensowne) zdjęcie Majki. Autoportret ze stopą :)
"Łokurna, ojciec, ale to wsiejsko duże wyrosło"
Majka kręci się w kółeczko w chaszczorach. Jakim cudem się nie wywaliła - nie wiem.
Ach te oczyska! Mówta co chceta ale nasza córa kopie tyłek :)
O, tu walczyliśmy na mieczyki z gałązek. Majka czegoś smutna, widać dostała bęcki chwilkę wcześniej :)
O, to jest niesamowite. Środek poznańskiego parku a tam trafiamy na... Jakieś resztki zdrowej libacji alkoholowej z przytarganymi skądś materacami i takimi tam gadżetami. W tym jeden na drzewie. Ogień!
A, to było najlepsze - ni z tego, ni z owego spotkaliśmy tam wózek. Wózek z Biedronki pochodzi, tak swoją drogą. Nie wiem dlaczego, strasznie to istotna informacja dla Majki i kazała tu napisać, że to biedronkowa strata. Widać Majka to lojalny klient :)
O, nie dość, że klient lojalny, to do tego smutny, że sklep, w którym mieści się jej ulubiony kiosk, poniósł stratę w wysokości jednego wózka.
Rzut oka na całą scenerię libacji alkoholowej.
Troszkę natury...
Troszkę natury w zbliżeniach.
Do biegu, gotowi, START!
W pewnym momencie Majka trafiła na stertę pociętych sporych gałęzi. Uparła się, by to wszystko w pył rozwalić. W skrócie: z jedną gałęzią rady dać sobie nie mogła, co dopiero ze wszystkimi. Ale co się ośmiałem z jej wysiłków, to moje :)
Majka nadziana na drąg.
Majka celuje z drąga :)
Majusia w błysku flesza...
O, ktoś tam chyba się nieco zgubił, ewentualnie jakaś poznańska Naramowicka Witch Project odmiana historii się działa. Jak by nie było - fantazja nam poszybowała daleko. W smętnym i szarym parku krwiście czerwona wstążka na gałęzi nas rozwaliła.
Majka pozuje...
majka pozuje...