Ola stroi mój bas.
Za trzydzieści siedem sekund zerwie mi strunę.
Toldie.
Śpiewamy przeboje Ireny Santor. Ola gra, Pio śpiewa.
Metal czyta swoją poezję o świni, Magda odpada, ja akompaniuje.
Jak poprzednio, ale w bok.
Duch Monicy czaruje.
Masz, weź, urwij mi tę strunę.
Magda und gipsowa świnia.
Wszyscy minus Toldi.
Wiersze o świni, part któraśtam.
O drugiej w nocy zostało nam już tylko tanie wino.
Ha ha ha.
"Ja już nie piję. Zagrajcie mi Orion na pogrzebie."
Dnia następnego.
Kiedy wszyscy usnęli udało nam się spróbować coś zagrać na serio.
Jeszcze śpi cały dom, laptop śpi, nerki Pio śpią.
Pierwszy przycisk, cztery, drugi przycisk, dwa, czwarty. To robi blekmetalowy przester.