Nasz patron i "kierowca" wyprawy - Hubert przy swoim samochodzie, którym przejechaliśmy ponad 2 tys. km
Hubert wjeżdżał wszędzie, w najgorsza drogę, niczego się nie bał, no może czasem gęsi...
Warszawa - Ursynów, 30 maja 2009. Wsiadamy do samochodu. Obok Huberta Rysiek
Dalsza część ekipy. Obok Ryśka Magda, przed nimi Kasia, obok Grzesio
Wjechaliśmy na Białoruś po raptem 40 minutowej odprawie. A dalej przeważnie było tak. puste szosy.
Pierwszy zabytek. Kościół w Gnieźnie, późnogotycki
Przy kościele piękna kaplica-grobowiec rodziny Kołłupajłów
Gniezno (Hniezna). 130 lat minęło, a napis trwa
Wchodzimy na grodzisko (Górę Zamkową) w Wołkowysku
Widok ze szczytu grodziska w Wołkowysku
To też widok stamtąd, w drugą stronę. Niezły obiekt
Synkowicze. Tu rozszalała się straszna ulewa. ZZa szyby prawie nie widać świątyni
Czekamy w sieni cerkwi aż przejdzie ulewa
Synkowicze. Deszcz trochę zelżał
A ten ciągle żywy. Tutaj w Słonimiu na rynku
I cały czas coś pokazuje
Płaskorzeźby w zrujnowanej synagodze w Słonimiu
Słonim. Drzwi wewnątrz zniszczonej synagogi
Slonim. Kościół św. Andrzeja, barokowy, za Szczarą
Wnętrze kościoła św. Andrzeja w Słonimiu. Tu słuchaliśmy śpiewów po polsku
Słonim. Dworzec kolejowy w stylu dworkowym z lat 20. XX w.
Słonim. To ruiny domów z 20-lecia międzywojennego. Jeszcze kilkanaście lat temu mieszkali tu ludzie
Wnętrze tych ruin
Następnym punktem tego dnia była białoruska Częstochowa czyli Żyrowice
Wnętrze głównej cerkwi w Żyrowicach
Żyrowice. W kącie za piecem mieszkala s. Malgorzata
Przy świętym źródle był mały basenik. Czemu służył?
Nasza kwatera w Porzeczu. Sniadanko
Nasza kwatera w Porzeczu. Kolacyjka
Porzecze. Śniadanie przed domem
Rychu przy studni w Porzeczu
Wnętrze naszej kwatery w Porzeczu
A to drugi pokój
A to kózki, od których dostawaliśmy mleko i ser
Świteź, piękna jak zwykle
Grzegorz obszedł spory szmat brzegu, ale słynnej stroiczki (Lobelii dortmana , „car ziela”) nie odnalazł.
Wzdłuż brzegu ciągnie się niewysoki wał, usypany przez zarząd lasów w 2 poł. XIX w. w celu ochrony lasu przed zalewami w okresach wysokiego stanu jeziora
Początek ballady "Świteź" Mickiewicza na głazie nad Świtezią
Fragment "Świtezi" po białorusku
W rezerwacie nad Świtezią nie wolno...
My nad Świtezią
Jeszcze raz. Tylko mnie brakuje
Choć słońca nie ma, kąpiemy się w Świtezi
Po kąpieli w jeziorze
Plytka woda, drobny piasek i małe rybki
Bielczyce. Próbujemy się czegoś dowiedzieć o dwóch kamieniach z napisami mówiącymi o podarowaniu jeziora i okolic, będących za czasów Jagiellonów królewszczyzną, księciu Konstantemu Ostrogskiemu (pocz. XVI w.).
Babcia kieruje nas na koniec wsi
Dotarliśmy tam, znaleźliśmy głaz w chaszczach, ale napis głosił, ze tu jest granica kołchozu, a dokładnie „Kołchoz imieni Gastełło. Proizwodstwiennyj uczastok nr. 1 Derewnia Jatwieź” czyli „Kołchoz imienia Gastello odcinek, rejon produkcyjny nr. 1 wsi Jaćwież”. Rzeczywiście, nieopodal jest wioska o tej nazwie. Łudziliśmy się, że być może ten znaleziony głaz, to właśnie ten dawny, tylko napis mu zmieniono. Ale to chyba tylko nasze złudzenie. A Nikołaj Gastello to sowiecki lotnik bombowy, uhonorowany tytułem Bohatera Związku Radzieckiego za staranowanie płonącym samolotem wojsk niemieckich 26 czerwca 1941.
Czombrów, jeden z pierwowzorów Soplicowa. Dwór spalony przez sowiecką partyzantkę. Dworska kaplica cmentarna. Rodzina Karpowiczów próbuje ją remontować
Obok kaplicy fragment posągu z któregoś z nagrobków
Czombrów. Obok tej ławeczki stał dwór
Czombrów. Słynny "horodyszczyk", dawne grodzisko, którego koronę porastają stare dęby
Widok z "Horodyszczyka"
Stok "horodyszczyka" w Czombrowie.
Czombrów. To kwitnie smolka
Tatiana robi znakomite zdjęcia
Miratycze. To tutaj, za wsią, na wzgórzu wśród pól, w kępie krzewów znajduje się samotny grób. Właśnie poprzedniego dnia był tu konserwator zabytków z Warszawy przywieziony przez panią Joannę Puchalską, z domu Karpowiczową, pochodzącą z Czombrowa. Kamienny krzyż został posklejany, okolica oczyszczona, roślinność wykarczowana. Miejsce to pięknie wspomina Jan Bułhak w swoim „Kraju Lat dziecinnych” (str. 78-79). To właśnie tutaj pochowany został jego dziadek Władysław Haciski i to tutaj ze swoją matką, jako młody chłopiec wielokrotnie bywał.
Z Miratycz pojechaliśmy do pobliskiej wsi Płużyny. Szukamy informacji o dworze w Płuzynach. Kolejna biedna spracowana babcia
Płużyny. Na zdjęciu p. Krywicka, która zaprowadziła nas do najstarszej mieszkanki Płużyn
Płużyny. Rozmowy. poszukiwanie informacji o dworze, w którym do śmierci mieszkała marszałkowa Wereszczakowa, matka Maryli. Na mapce miejsce dworu w Płużynach
Rozmowy z 90-letnią babcią w Płużynach
Bardzo żwawa, malutka 90-latka
Jedziemy do Rajcy. Magda w rozmowie z kolejną babcią
kursowy autobus z Rajcy do Płużyn
Pod sklepem w Rajcy
Orzeszki i piwo
Dwór w Rajcy . Kilka lat temu był tu ośrodek zdrowia. Teraz stoi pusty i zamknięty
Pani w swoim dworze :)
Cerkiew w Rajcy. Ta piękna budowla w eklektycznym stylu przypominająca nieco neogotycki zamek pochodząca z 1875 roku, jest odbudowana i jaśnieje białymi blendami).
Kolejna atrakcja-Worończy. Dawne stawy
W Worończy z dawnych obiektów zostało niewiele. Stawy, kościół, cmentarz...
Dąb Mickiewicza zwalony, wypróchniały, nadal leży na stoku wzgórza...
Magda i Kasia w wypróchniałym dębie
Zadziwia chaotyczny układ domków i komórek pobudowanych na miejscu dworu. Przy drodze dojazdowej do tych budowli widzimy solidną podmurówkę. Prawdopodobnie to jedyna pozostałość dworu.
Worończa, odbudowany kościół
Cmentarz worończański. Groby Czeczotów.
Worończa, Groby Wereszczaków
Na cmentarzu grób Antoniego Czarnowskiego, niewidomego, jedynego członka rodziny Lubańskich-Czarnowskich ocalonego z tragedii, jaka się rozegrała w Worończy 1 maja 1943 roku, gdy dwór został spalony a mieszkańcy zamordowani przez sowiecką partyzantkę
Wieczór. Wracamy do domu. W obniżeniach snują się mgły
Snują się mgły
I zapada mrok
Nowogródek. Następny dzień. Ostatki nowogrodzkich sukiennic
Nowogródek. Stary dom w pobliżu fary
Fara nowogródzka
Tablica wewnątrz fary
Obraz Matki Boskiej Nowogródzkiej (lecz nie ten z inwokacji do Pana Tadeusza, to jedynie kopia tamtego)
Fara. Tablica nagrobna piękną staropolszczyzną przywołuje pamięć Jana Kiersnowskiego, XVII-wiecznego podsędka nowogródzkiego, właściciela dworu miejskiego stojącego niegdyś powyżej fary, na cyplu wysoczyzny (dwór ten odsprzedany został po jego śmierci w 1634 roku Marszałkowi Wielkiemu Litewskiemu Janowi Stanisławowi Sapiesze, dziś w tym miejscu jest budynek, w którym mieści się KGB)
Nowogródek. Kościół św. Michała (Dominikanów). W głównym obrazu wisi już nie kopia lecz oryginał obrazu św. Michała, którego postać pokrywają srebrne koszulki, stanowiące elementy jego zbroi. Niezbyt kształtne srebrne nogi wykonał i podarował kościołowi Stanisław Kiersnowski, powstaniec z 1830 roku, przodek naszego Huberta, po powrocie z Syberii w 1857 r.
Takie drewniane dworki pozostały jeszcze dziś w Nowogródku
Góra Zamkowa w Nowogródku
Nowogródek. Fara i Góra Zamkowa
Pomnik Adasia w Nowogródku
Nowy pomnik w Nowogródku przedstawiający uczonego prawosławnego Eliseja Ławriszewskiego
Muzeum Krajoznawcze w Nowogródku. Tablica poświęcona Armii Krajowej
Poszliśmy z Hubertem na nowogródzki cmentarz, by tam odnaleźć grób jego pradziadka, Ryszarda Konrada Kiersnowskiego (1849-1926). Udało się. Drzewko które wyrosło na grobie, zniszczyło kamień nagrobny. Bez jego wycięcia nie ma mowy o naprawieniu ......
Nowogródzki cmentarz katolicki. Tradycyjne miejsce libacji
Grób Czeczotta na nowogródzkim cmentarzu
Nowogródek. Obiad w restauracji "Waleria" przy dworcu autobusowym
Nowogródek. Przedwojenny Urząd Wojewódzki
Idziemy na milicję załatwić meldunek
Targ w Nowogródku. Można tu kupić wiele
Mleko i miód
Uzbeckie przyprawy
Tego dnia zostało jeszcze trochę czasu. Postanowiliśmy zobaczyć słynne jary tymoszkowickie. Wracamy, bo z tej strony nie udało się do nich dojść
W okolicach wsi Tymoszkowicze rozciąga się pasmo wzgórz morenowych o długości 5,5 km. Dolina rzeki Niewdy i wyniesione ponad nią o 30-40 m wzgórza tworzą tu wspaniały krajobraz. Stoki wzgórz porozcinane są w wielu miejscach wąwozami. W jednym z nich zwanym Jarem Tymoszkowickim, w okresie międzywojennym odkryto międzylodowcowe osady organiczne. Torfy, iły piaszczyste i kreda jeziorna odsłaniały się w skarpach jaru na długości 300 m w postaci soczew i pokładów o miąższości do 8 m. Osady te pochodziły z ciepłego okresu międzylodowcowego, zwanego interglacjałem eemskim (117-130 tys. lat temu). Dotarliśmy tam z drugiej strony.
Przez pola i łąki pełne mokrej trawy po 1,5-2 km dotarliśmy do stromych, zupełnie zarośniętych stoków. I tu zaczęły się fantastyczne głębokie jary schodzące ku zielonej dolinie.
Przed naszymi oczami otwarła się nieskażona ludzkim dziełem piękna zielona przestrzeń. Dla tych widoków warto było tu dotrzeć. Staliśmy zachwyceni. Oczywiście, by znaleźć starożytne torfy, trzeba by wiedzieć, gdzie dokładnie są. I mieć więcej czasu i łopaty do odsłonięcia zapełzłych stoków.
Wędrujemy dołem głównego jaru
Wróciliśmy do samochodu i od kobiet w wiosce dowiedzieliśmy się, że w ubiegłym roku byli tu jacyś geolodzy, którzy nawet nad Niewdą nocowali w namiotach. Może ktoś znów chce odnaleźć dawne stanowisko geologiczne?
To znowu smolka
W nieodległych Smolczycach, w czasach Mickiewicza należących do Józefa Wereszczaki, brata Maryli, w starej nieczynnej porosłej lasem żwirowni znajduje się pomnik przyrody nieożywionej. - wielki blok czwartorzędowego zlepieńca piaszczysto-żwirowo-głazowego sprzed 150 tys. lat. Zaprowadził nas tam miejscowy gospodarz
Blok ma wysokość 7,8 m, 11,8 m długości i 6,2 m szerokości. Udało się nam go znaleźć.
Prócz niego widzieliśmy też kilka nieco mniejszych bloków. To świadkowie dawnych procesów geologicznych, zeskalenia za pomocą wód nasączonych węglanem wapnia piasków i żwirów naniesionych wcześniej przez wody lodowcowe.
To już kolejny dzień. Jedziemy do słynnych Tuchanowicz. A na drodze koń z wozem. U nas to zaczyna być rzadkość
Po drodze zatrzymaliśmy się w Podhajnej, pięknej wiosce o drewnianych domach skąpanych w zieleni sadów.
Dalej droga była kiepska, więc Hubert pojechał sam, a my za nim na piechotę
Wędrowanie
Jednak nie uniknęliśmy zarycia się w błocie. Uratowały nas deski leżące w polu
No i jesteśmy. Stoimy pod słynną altaną Maryli
Prawie cała grupa w altanie
Grzyby w parku tuhanowickim. Stąd jedziemy do pobliskiej Karczowej.
Głaz Filaretów w lesie pod Karczową (Uroczysko Kut)
Dołmatowszczyzna. Wypytuję o Dobrzyńskich. W Dołmatowszczyźnie, słynnym zaścianku Dobrzyńskich z „Pana Tadeusza” nie mieszka już żaden Dobrzyński. Kilkanaście lat temu zmarł ostatni gospodarz noszący to nazwisko. W całej wsi już tylko prawosławni, na cmentarzu też, tylko gdzieś na samym końcu znaleźliśmy kilkanaście nagrobków, gdzie nazwiska napisane były alfabetem łacińskim.
Nagrobek na cmentarzu w Dołmatowszczyźnie
To jeszcze jeden nagrobek na cmentarzu w Dołmatowszczyźnie
Stary piękny zamek w Mirze od kilku lat remontowany i przystosowywany jest na hotel
W dawnej kaplicy z piękną mozaiką Chrystusa urządzono galerię sztuki. Lecz by tam wejść trzeba się cofnąć do zamku i tam kupić bilet wstępu.
Herb Światopełk-Mirskich, a może Nowogródczyzny?
Dowiedzieliśmy się, gdzie jest cmentarz tatarski. Za miasteczkiem, na wzgórzu porośniętym sosnami. Podjechaliśmy tam. Mnóstwo starych grobów, część nagrobków z napisami po arabsku, inne cyrylicą lub czcionką łacińską; niektóre kamienie nagrobne bez napisów, zagłębione w ziemię. Atmosfera kresowa...
Kolejny atrakcyjny punkt naszej podróży. Nieśwież. Sklepienie kościoła św. Piotra i Pawła.
Bardzo chcieliśmy zobaczyć podziemia nieświeskiej fary p.w. Bożego Ciała. Kioskarz sprzedający pamiątki przed zamkiem zadzwonił do kobiety -opiekunki kościoła, która otworzyła wrota i wpuściła nas do środka, a także dała klucz do podziemi. Za niewielką ofiarę. Tutaj znajdują się 102 sarkofagi Radziwiłłów, często zdobione wieńcami i sztucznymi kwiatami. W najstarszym leży M. K. Radziwiłł „Sierotka”, w najmłodszym zmarły w 1999 r. w Londynie książę Antoni Mikołaj Radziwiłł, który kazał się tu pochować.
Zamek nieświeski
W tle zamek nieświeski
Na ścianie bramy wjazdowej do zamku Radziwiłłów ich herb - Trzy Trąby
Roboty jeszcze nie ukończone. Remont się przedłużył. Ma skończyć się w 2010 roku.
Milicjant nas wpuscił na dziedziniec
Remonty idą
W ładnie utrzymanym parku nieświeskim zadziwiają piękne rzeźby, których wcześniej nie widziałem: psa-charta, który według legendy uratował na polowaniu swemu panu, księciu Radziwiłłowi zagrożone przez rannego niedźwiedzia życie, przypłacając tym czynem swoje
W miasteczku Nieśwież znowu stoi ten sam
Stary zamek, ale gdzie? Chyba w Mirze albo Nieświeżu
Alba. To tu w 2 poł. XVIII w. Radziwiłłowie założyli swą letnią rezydencję. Kilometrowy kanał doprowadzał wodę z rzeki Uszy do sadzawki, od której rozchodziły się promieniście inne kanały. Na wyspie sadzawki zbudowano altanę w kształcie kościoła św. Zofii w Stambule. Nad kanałami stały domki z łazienkami, oranżerie, młyny, bażantarnia, łabędziarnia, królikarnia, kościółek, teatr i szpital, a nieco dalej zwierzyniec. Do dziś pozostała jedynie owa sadzawka z wyspą i częściowo już zamulone rozchodzące się we wszystkie strony kanały. No i zapuszczony, zdziczały park.
Hruszówka. Dawne mauzoleum-kaplica Reytana
Na wpół zrujnowana kaplica w której kiedyś znajdowały się szczątki Reytana nadal straszy rozbitymi podziemiami.
Hruszówka. Wielki, drewniany dwór nadal w ruinie, chyba już nie do uratowania.
Podobno w piwnicach tego budynku Tadeusz Reytan odebrał sobie życie
Wieczorem obchodziłem 60 urodziny...
Dostałem nawet prezenty od przyjaciół
A to już kolejny dzień. Jedziemy na 2-dniową wycieczkę na północ. Pierwszy przystanek to wioska Milkiewicze położona blisko szosy Nowogródek - Zdzięcioł. To tutaj przy drewnianej kaplicy na miejscowym cmentarzyku szukamy i w końcu znajdujemy stary dziewiętnastowieczny grób Kiersnowskich.
Drewniana kaplica na cmentarzu w Milinkiewiczach
Po żmudnym czyszczeniu doczytujemy się imion leżących tam osób. „Tu spoczywają zwłoki Michaliny Karoliny Stefanii Kiersnowskiej z Kozłowskich i córek jej Jadwigi i Amelii Kiersnowskich. Wieczne odpoczywanie racz Jej dać Panie”.
Odczyszczona płyta
Cmentarzyk jest zarośnięty. Groby toną w gąszczu trudnych do sforsowania krzewów. Znajdujemy tu same polskie groby: Wincentego Lenczewskiego, Danieli Zienkiewicz, Felicjana Kutyłowskiego-Sokół, Waleryana Kolendo, Rogala-Rogalewiczów, Ludwika Wolskiego i z 2000 r. Jadwiki Giedrojć oraz wiele innych.
Zatrzymujemy się w Brzozówce, gdzie od 1883 r. istnieje słynna huta szkła „Niemen J. Stolle”. Chcemy zwiedzić muzeum huty, lecz jest zamknięte.
Kierują nas do sklepu firmowego, z którego nasze panie nie mogą długo wyjść...
Potem oglądamy zamek w Lidzie, jak zwykle niedostępny
Brama zamkowa zamknięta na kłódkę
A przed hotelem rzeźba podróżnika z mapą
A to już Żyrmuny. To tutaj jeszcze przed wojną istniał klasycystyczny pałac. Dziś zobaczyliśmy tylko ruiny bramy i dwóch oficyn. Pustka.
Różnobarwnie pomalowane drewniane domy wioski mają na ścianach przybite rzymskokatolickie krzyżyki. Pierwszy raz zobaczyliśmy ten zwyczaj.
Przy głównej szosie stoi oryginalny drewniany kościół z 1789 r. ufundowany przez książąt Stanisława i Katarzynę Radziwiłłów, właścicieli miejscowych dóbr. Rzadki przykład drewnianej architektury naśladującej murowane budowle klasycystyczne. Na frontonie wgłębny portyk z dwoma kolumnami.
Rozmowy z Polkami przed wejściem do kościoła
Przy ołtarzu rzeźba św. Kazimierza
Ten stylizowany na kapliczkę słup mówi, że tu zaczyna się bieniakoński agrokompleks. To już teren należący dawniej do Podweryszek Kiersnowskich
Przed dworem doska pacziota. Najlepsi pracownicy agrokompleksu
Dwór zbudowany w 1930 r. przez dziadków Huberta, Annę i Tadeusza Kiersnowskich,. został niedawno odnowiony. Mieszczą się tu biura już nie kołchozu, ale Agrokompleksu bieniakońskiego, które zresztą w niedalekiej przyszłości mają być przeniesione do nowego budynku. A co będzie z dworem?. Nie wiadomo. Hubert uśmiecha się. Może będzie można wystąpić do władz białoruskich o zwrot?.
Przed dworem. Hubert opowiada
Oglądamy park i altanę lipową, w której leży tajemniczy głaz, który w tradycji rodzinnej uważany był za meteoryt. Lecz jest to skała magmowa - sjenit, mający zwietrzałą powierzchnię przypominającą żużel.
Rozmowa z miejscowymi pracownikami
Po schodach, wąskim przejściem weszliśmy na górę
Czas stoi w miejscu
Biuro i portret prezydenta
Mamy jeszcze trochę czasu do zmroku, więc wybieramy się na podweryskie pola, gdzie wśród rzepaku na niewielkim nie zaoranym fragmencie pól, ocienionym kilkoma sosnami zgromadzono szereg dużych głazów narzutowych
Wśród głazów dwa wywrócone nagrobki: Romana Rymszy (pradziadka Huberta od strony babki Anny Kiersnowskiej) i Zofii z Rymszów Houwaltowej, którzy zmarli w latach 20. XX w. Kiedyś tu był mały dworski cmentarzyk, należący do pobliskiego majątku Rymszów, Rymszyszek (dziś rośnie tam las), lecz za czasów sowieckich zamieniono go na zbiorowisko ściągniętych z pól głazów. Szukamy jeszcze trzeciego nagrobka, który miał tu być. Nie znajdujemy go.
I tak leżą porzucone w trawie. Szukamy jeszcze trzeciego nagrobka, który miał tu być. Nie znajdujemy go. A to był grób partyzanta AK, który postrzelony w potyczce zmarł na rękach właścicielio dworu w Podweryszkach w 1944 r
Wracając do hotelu w Werenowie, nie mogliśmy sobie odmówić wizyty w Bieniakoniach
Po lewej grób słynnej Maryli Wereszczakówny-Puttkamerowej
Jedziemy do hotelu w Werenowie. Kobieta w recepcji hotelu mówi nam, że miejsca owszem są, ale ciepłej wody nie ma. Po negocjacjach dostajemy jeden „apartament lux” składający się z dwóch pomieszczeń i łazienki, w której jest jednak ciepła woda. Inne pokoje faktycznie jej nie mają, ale jak już mamy ten jeden, to wszyscy się mogą wykąpać. Tutaj też możemy zrobić kolację dla wszystkich i następnego dnia śniadanie. A to nasza kolacyjka
To nasz apartament "Lux"
A to Doska Pacziota na głównym placu w Werenowie
Rano wyjazd do Bolcienik. Dwór nie pamięta czasów Mickiewicza. Zbudowany został przez wnuka Wawrzyńca i Maryli Puttkamerów w 1896. Mieści si tu biuro agrokompleksu.
Byłem tu już tyle razy, ale zawsze coś nowego uda się zobaczyć. Tym razem pierwsza rzecz - wspaniale zachowane, piękne ozdobne piece w kilku pokojach dworu. Mają ponad 110 lat!
Druga rzecz to biblioteka kołchozowa na piętrze. Miła bibliotekarka pokazuje nam album, w którym wkleja różne wycinki prasowe i zdjęcia dotyczące Adama i Maryli. Ma też w bibliotece kącik „Syn Ziamli Biełaruskoj”, gdzie wiszą reprodukcje dawnych widoków Bolcienik i innych miejsc mickiewiczowskich.
A trzecia rzecz - to przepiękna aleja starych lip otaczająca park, który ma zresztą piękne położenie na wzgórzach
W "Borku Maryli" słynny głaz, gdzie własną ręką wyryła krzyż. Z Bolcienik jedziemy dalej, na wschód wzdłuż granicy z Litwą - do Gojcieniszek. Ale trochę się boimy, bo to strefa nadgraniczna, więc jak nas zatrzymają? A do tego jeszcze przy słynnym dworze w Gojcieniszkach jest zakład karny dla psychicznie chorych przestępców i tam stacjonują strażnicy i milicjanci. Ale nic, jedziemy . Wszak to ważny punkt naszej wyprawy. To tutaj profesor Ryszard Kiersnowski, historyk, ojciec Huberta, ulokował Soplicowo z "Pana Tadeusza". Podstawą była nie tylko dobra znajomość okolicy, ale i tradycja rodzinna oraz notatki przechowywane przez ostatnią właścicielkę Gojcieniszek - Helenę z Rymszów Sienkiewiczową. Jest wiele podobieństw dworu gojcieniskiego, pochodzącego z pocz. XVII w. do literackiego zamku Horeszków, a Weronika Osten-Sacken z Gojcieniszek była przyjaciółką Maryli. Wyszła za Adama Rymszę, którego wiele cech wiąże z ...Jackiem Soplicą.
Pierwsze nasze poszukiwania, jeszcze przed wjazdem na teren dworu, dotyczą śladów altany (ermitażyka), która stała w dzikim parku zwanym Soła nad rzeczką Żyżmą. Na szybkach w tej altanie znajdowały się podpisy Mickiewicza i jego przyjaciół. Odyniec w liście do Czeczota pisze, że nad drzwiami tej altany napisał triolet sławiący właścicielki majątku w Gojcieniszkach, a zapewne przede wszystkim Piękną Wercię, Weronikę Osten- Sacken. Śladów nie znaleźliśmy, choć prawdopodobne miejsce - tak.
Dwór w Gojcieniszkach w całej okazałości, odnowiony
Rozmawiamy z lekarzem i ...wchodzimy na teren szpitala dla umysłowo chorych, który znajduje się we dworze. Zapraszają nas na kawę i ciastka. Pokazują album ze zdjęciami z odbudowy i remontu dworu. Potem prowadzą na górę, na balkon. Mijamy pensjonariuszy szpitala, którzy mają tu zajęcia. Idziemy do piwnic, by zobaczyć grube mury tego nowogródzkiego zameczku zbudowanego w latach 1611-12 w holenderskim stylu przez Piotra Nonharta, horodniczego (opiekuna i dowódcę pogranicznych twierdz), z pochodzenia Holendra.
Oglądamy stawy i spiętrzone przy nieczynnym już młynie wody Żyżmy, która kilkoma odnogami płynie na zachód.
A to tablica na dawnej bani nad Żyżmą
Jeszcze trzeba się przedrzeć przez rzepak, aby dojść do ledwo widocznych w zieleni ruin zboru (kaplicy), w której podziemiach kiedyś pochowano Weronikę Osten-Sacken, prababcię profesora Ryszarda Kiersnowskiego ze strony jego matki.
A to ja na tle starej kirchy
Gieranony. To tutaj istniał zamek możnego rodu litewskiego Gasztołdów. To w nim po śmierci swego męża Stanisława Gasztołda, a przed ślubem z Zygmuntem Augustem, mieszkała Barbara Radziwiłłówna. Zamek zbudowany w 1 poł. XVI w. popadł już w ruinę w XVII w. Dziś pozostało niewiele. Wały z zarysami bastionów, szeroka fosa otaczająca wzgórze na planie kwadratu, na którym zachowały się resztki ruin właściwego zamku. Wszystko zarośnięte drzewami, krzakami, chaszczami
U podnóża zamku stoi barokowy kościół z XVIII w., w którym rozmawiamy po polsku z białoruskimi zakonnicami.
Wnętrze kościoła w Gieranonach
Zniszczony dwór w Lipniszkach. Niedawno jeszcze było tu przedszkole
Iwje. To miasteczko to jedna z niewielu dużych wspólnot tatarskich na Białorusi. Tatarzy mieszkają i mają meczety w kilku miejscach, m.in. we wspomnianym Mirze, w Nowogródku, w Łowczycach koło Nowogródka. Ale w Iwju czuje się specyficzną atmosferę. Jest szkoła koraniczna, w której w niedzielą uczy się do 30 dzieci, jest duży cmentarz, bardzo uroczyście obchodzi się święto Kurban Bajram.
Do niedawna imamem był tu sędziwy Polak, bardzo życzliwy i chętnie opowiadający o tatarskich zwyczajach. Teraz zastąpił go nowy imam, nieco młodszy, mówiący po polsku. Jest piątek. Wchodzimy do meczetu (drewniany, z 1882 r.), zdejmujemy buty, imam chętnie wdaje się z nami w rozmowę. Opowiada o meczecie i wspólnocie tatarskiej.
Modlitwa i nauka
Imam opowiada
Typowy nagrobek muzułmański na iwieńskim cmentarzu
A to już Lubcz nad Niemnem i XVI-wieczny zamek Radziwiłłów
Nieskażona przestrzeń
Nie mogliśmy nie zrobić sobie tu zdjęcia
Przed mostem przez Niemen musieliśmy stanąć, bo właśnie szły krowy z pastwisk po drugiej stronie rzeki
Krowy zresztą i w innych miejscach przegradzały nam drogę
Kromań. Pamiętam to jezioro sprzed 20 lat. Miało zupełnie pusty brzeg. Obozowaliśmy nad nim. Teraz długie drewniane pomosty, jakiś ośrodek kempingowy, chyba wojskowy. Nawet zastanawiamy się czy nie zanocować, ale jednak nie decydujemy się.
Chcemy jeszcze dojechać do Nalibok, zobaczyć pomnik poświęcony żołnierzom Armii Krajowej, mieszkańcom zamordowanym 6 sierpnia 1943 r. w niemieckiej akcji „Hermann” oraz 127 mieszkańcom Nalibok zamordowanym przez sowiecką partyzantkę 8 maja 1943. Ale nie udaje się. Droga niebezpiecznie pogarsza się i Hubert nie decyduje się. Jest już późno.
Karmimy łabędzia. Próbujemy dojechać do Nalibok. Zawracamy i i jedziemy do Szczors.
Słynne Szczorse Chreptowiczów, gdzie Mickiewicz i jego przyjaciele Filomaci przyjeżdżali do bogatej biblioteki (której budynek jeszcze stoi), gdzie Adam pod starym dębem pisał „Grażynę”, a w wędzarni zwanej „Mlaskówką” (na zdjęciu) wędziły się wspaniałe wędliny.
Dąb niestety kilka lat temu przewrócił się
A to wnętrze słynnej biblioteki szczorsowskiej, z której korzystali filomaci. Jeszcze 10 lat temu mówiło się, że będzie tu białorusko-polskie centrum studiów literackich
W sobotę, 6 czerwca zataczamy wielki łuk po południowej Nowogródczyźnie. Zaczynamy od Sworotwy Wielkiej. I od razu wielkie zaskoczenie. Spodziewaliśmy się ruin przedziwnej trójkątnej budowli, o której niewiele (poza Grzesiem) wiedzieliśmy. Nie byłem nawet pewny, czy to obiekt sakralny, bo Tatiana sugerowała jego przeznaczenie jako loży masońskiej. Zobaczyliśmy pięknie odbudowaną świątynię prawosławną. Budowla zbudowana była z kamienia polnego, na narożach pilastry czy półkolumny ceglane, otynkowane na biało. Dach namiotowy, zielony, z nowej, nieco zbyt nowocześnie wyglądającej blachodachówki. Na szczycie dachu wieżyczka, też na planie trójkąta. Okazało się, że te ogromne pieniądze w odbudowę cerkwi włożył miejscowy biznesmen, który ma firmę budowlaną na dalekiej Syberii. To już jego druga taka fundacja, po podobnej odbudowie cerkwi na Polesiu. Obiekt jeszcze nie jest wykończony wewnątrz, maszyny dopiero co opuściły to miejsce. Cerkiew pochodzi z 1823 r., a więc ma już 186 lat.
Ze Sworotwy jedziemy na wschód do Garadziszcza (Horodyszcza), by zobaczyć wysokie grodzisko o zupełnie płaskim majdanem, leżące tuż przy szosie, obwodnicy miasteczka. Wdrapujemy się na nie. Tabliczka mówi, że jesteśmy na grodzie „z XI-XIII wieku, czyli z okresu wczesnego feudalizmu”!
sfotografowaliśmy spieszącego się jeża
Z Horodyszcza do Stołowicz, słynnych cerkwią w stylu...baroku wileńskiego. Świątynia pochodzi z XVIII w. (architekci Fontana, Glaubitz), a cerkwią stała się w 1863 r. Wpuszczeni zostaliśmy do środka dopiero po długich dyskusjach ze sprzątającą i kilkakrotnych prośbach.
Grzesiowi udało się! Sfotografował wnętrze cerkwi
Kolejny punkt to Stara Mysz, leżąca na północny zachód od Baranowicz. Na południe od wsi, na prawym brzegu rzeki Myszanki istnieją do dziś umocnienia „królewskie” z XVI w. Jan Chodkiewicz dostał te ziemie od króla i pobudował tu zamek, czy tez raczej fortyfikacje. Musiały być znaczące, skoro XVI-wieczny kartograf umieścił je na mapie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Teren umocnień ma kształt kwadratu o boku 50 m. Widoczny jest wyraźny wał i na zewnątrz głęboka i szeroka fosa. W jednym z rogów jest ślad po zasypanej studni.
W miejscowości Arabowszczyzna (Arabinowszczyzna), w której zobaczyliśmy zadziwiający pomnik, w kształcie wbitego w ziemię odrzutowca, poświęcony pierwszemu bohaterowi Białorusi (?) - W. Karwatowi, skręciliśmy w polną drogę biegnącą na wschód w stronę jeziora Kołdyczewskiego.
Pomnik W. Karwata. Mam wrażenie, że historia jego musiała być podobna do historii Nikołaja Gastello
W Arabowszczyźnie skręciliśmy w polną drogę biegnącą na wschód w stronę jeziora Kołdyczewskiego. Droga prowadzi wśród pociętych kanałami, zmeliorowanych łąk i niewielkich lasów. Po prawej stronie drogi, ok. 2 km od szosy, na skraju lasu wznosi się ciekawy betonowy pomnik. Na wysokim cokole stoi orzeł, z którego skrzydeł wyrastają trzy wielkie krzyże. Wcześniej na cokole były przytwierdzone dwa żelazne miecze. Pomnik jest poświęcony pamięci trzech pochodów Polaków - zdobyciu Moskwy w 1604, kampanii napoleońskiej w 1812 i wojnie z bolszewikami w 1919-20 r. Aż dziw, że się zachował do dziś. Dodatkowego smaczku temu miejscu dodaje legenda mówiąca, że w tym miejscu marszałek Piłsudski został uratowany w czasie ucieczki przed bolszewikami, przez Żyda Lickiewicza. Marszałek miał mu później podarować pieniądze, za które Żyd wybudował młyn parowy. Młyn ten miał rzekomo przetrwać w Arabowszczyźnie do lat 80. XX wieku.
Pomnik Trzech Pochodów Polaków. Lubimy sobie robić zdjęcia
A obok takie kolory
Zaosie. Muzeum w zrekonstruowanym dworku istnieje tu już od 11 lat. Wita nas tablica z polskim napisem „Serdecznie zapraszamy!”. Płacimy niewielką sumę za bilety i wchodzimy do środka. Wystawa zatytułowana jest trochę dziwnie: „Wjartanie Pana Tadewusza” czyli „Powrót Pana Tadeusza”. Oprowadza nas nowy dyrektor, Rosjanin, który świetnie zna życiorys Mickiewicza i ciekawie o tym opowiada.
Wnętrze salonu w dworku
Na pięterku w świronku na stole kałamarz, gęsie pióro i poezje po...białorusku. To tu miał nocować Adam w czasie wakacji, gdy był uczniem nowogrodzkiej szkoły i potem studentem w Wilnie. A 12 lat temu, zbierając materiały do przewodnika po Nowogródczyźnie, ja miałem przyjemność tu spać, w niewykończonym jeszcze budynku świrna. Teraz jako Mickiewicz na piętrze świronka
Jedna z reprodukcji na ścianie salonu
No i znowu my przed wejściem do dworku
Ja i pan dyrektor muzeum, Rosjanin. Wykazał się dużą wiedzą o Adamie
Wolna z piękną bazyliańską cerkwią w stylu barokowo-rokokowym (1768)
Turec. Bajkowa cerkiew z kamienia polnego
Obryń Mały to położony blisko Niemna dawny majątek Dunin - Rajeckich i Kaszyców. W pałacu istniał tu przed I wojną jeden z największych i najpiękniejszych zbiorów sztuki. Dziś z pałacu zostały jedynie piwnice i nad nimi taras. Jedna z oficyn zieje oczodołami okien. Całość ruin porastają chaszcze.
Obryń Mały. Ruiny oficyny.
W piwnicach ruin pałacu w Obryniu
Taras pałacowy?
Zachował się nad rzeczką Obrzynką duży zaniedbany park ze starymi bardzo grubymi topolami oraz pięknymi dębami.
W końcu parku stoi samotny grobowiec rodzinny. Przez nisze w nim widać rozbebeszone trumny. Stare tablice leżą obok. Można odczytać, że pochowani tu zostali Zofia z Dunin-Rajeckich Kaszycowa i Stanisław Kaszyc.
Obryń Mały. Park, ogromna biala topola
Obryń. Jeszcze jedna topola.
Ostaszyn. Kilometr na północ od miejsca urodzenia Jana Bułhaka (drugi Ostaszyn) istniał drugi dwór, z XVII wieku, należący do kalwińskiej rodziny hrabiów Grabowskich i po drugiej stronie drogi, na pagórku, zbór kalwiński. Zniszczyła je I wojna. Na Serweczy stał front. Po dworze pozostały zarośnięte resztki, po zborze rozbity nagrobek (na zdjęciu).
Ostaszyn położony nad doliną Serweczy to rodzinny majątek Jana Bułhaka (1876-1950) prekursora fotografii krajoznawczej, twórcy fotografii artystycznej, długoletniego wykładowcy fotografiki na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu w Wilnie. Jan Bułhak spędził tu swoje dzieciństwo, które tak pięknie opisuje we wspomnieniach „Kraj lat dziecinnych”. Dwór niestety nie istnieje. Tak jak i Worończa, został spalony przez partyzantów sowieckich w 1943 r. Ówcześni właściciele, Żywiccy cudem uniknęli śmierci. Pozostały jedynie trzy budynki gospodarcze, z których jeden został ostatnio kupiony i jest remontowany. Może będzie tam kwatera dla turystów.
Ostatnie promienie słońca w Ostaszynie
Już powrót. Jedziemy do Polski.Za grodziskiem w Horodyszczu widzimy jeszcze kolejne wzgórze, a na nim krzyże. Zatrzymujemy samochód i w strugach deszczu pniemy się na szczyt. Na górze dobrze utrzymany cmentarz z I wojny. No tak, przecież tuż obok, nad Serweczą ponad dwa lata stał front ( od końca 1915 do lutego 1918 r.). Odczytujemy napis na jednym z nagrobków: „Paul Braun urodzony w 1896 r. w Brandenburgii, zmarł 15 grudnia 1916 r”.
Pierwszym zaplanowanym miejscem postoju jest Kosów Poleski, na którego obrzeżach, w Mereczowszczyźnie urodził się Tadeusz Kościuszko. Pięć lat temu, częściowo za pieniądze amerykańskie, zrekonstruowano tam dworek, w którym miało się to stać. Jest to budynek drewniany z łamanym polskim dachem. Wewnątrz urządzono muzeum poświęcone Kościuszce. Przy drzwiach wita nas tablica: ”1747-1817. Tut wa uroczyszczy Maraczowszczina naradziłsja Andrej Tadewusz Bonawentura Kascjuszka, wjaliki syn bjełaruskoj zjamli, jaki w dalejszym stał nacyjanalnym gerojem Polszczy, Zsza, ganarowym gramadjaninam Francyji. Udzjacznyje naszczadki”
Andrej Tadewusz Bonawentura Kascjuszka
Muzeum jest skromne. Portrety, obrazy, kopie dokumentów. W gablocie trochę ceramiki, szkła i metalu z wykopalisk w 2003 r. , na miejscu starego, a jeszcze sprzed budowy nowego dworu. Dworek na obrazku wewnątrz muzeum
Udajemy się do drugiej atrakcji Kosowa - nieodległego neogotyckiego pałacu hrabiów Pusłowskich. Budowla zadziwia swoim ogromem (fasada 120 m długości), ilością wież z krenelażem, licznymi ostrołukowymi oknami i ozdobami ścian. Jest niestety w ruinie, choć widać ślady niespiesznej, może częściowej odbudowy. Ten wspaniały pałac zaprojektowany został przez architektów Jaszczołda i Marconiego i zbudowany w 1838 r, przez Wandalina Pusłowskiego. Spalony został w 1942 r przez partyzantów sowieckich, a następnie doszczętnie zdewastowany.
Kolejny punkt to Różana. Chcemy choć okiem rzucić na kolejne ruiny pałacu. Tym razem jest to imponujący jeszcze dziś swym ogromem zespół pałacowy Sapiehów. Budowla powstała w pocz. XVII w., a rozbudowana była w latach 1784-88. Zniszczeniu uległa w 1914 i ostatecznie w 1944 r. Do dziś zachował się główny korpus pałacu ...
...oraz piękne arkadowe galerie i jedna z bocznych oficyn (dawny teatr) oraz wysoka brama wjazdowa. Na niej widać jakieś nikłe ślady remontu. Wyjeżdżamy z Różany z niewesołymi myślami. Czy wszystkie dwory i pałace mają być tylko wspomnieniem?
Fragment arkad w Różanie
Z Różany na północny wschód do Padaroska i stąd na zachód do małej wioski Kraski. Tu znajduje się ciekawy eklektyczny pałac, tym razem nie w ruinie, choć pusty i zamknięty. Jeszcze kilka lat temu było tu sanatorium dziecięce. Budowla składa się z dwóch części: starszej, drewnianej, parterowej, zbudowanej przez pierwszych właścicieli - Bułharynów w 1839 r. oraz dobudowanego do niej przez kolejnych właścicieli - Sieheniów w 1905 r. piętrowego korpusu w stylu neogotyckim . Rozmawiamy z mieszkająca obok babcią, która opowiada nam o powojennych losach pałacu.
Jedziemy na zachód do Porozowa. Tu Grzesio pokazuje nam spory dom, w którym mieści się „Kafe Kołos”. Podobno przed wojną był tu żydowski dom uciech. Ale czy Grzesio mówi prawdę? Wie tak wiele, że czasem może sobie z nas zakpić, oczywiście dla ogólnej zabawy.
W Porozowie skręcamy na południe, dojeżdżamy do miasteczka Nowy Dwór, za którym przecinamy duży kompleks bagien rozciągający się na wschodnich rubieżach Puszczy Białowieskiej. Stajemy na moście na Narwi, tutaj małej rzeczułce płynącej przez zmeliorowane dziś Błoto Dikoje. Swoje źródła ma na bagnach 6 kilometrów stąd.
Dojeżdżamy do Szereszewa. Tu w okolicy mam zadanie geologiczne. Od Hajnówki przez Białowieżę aż pod Szereszów ciągnie się pasmo wzgórz. Niektórzy geologowie uważają je za moreny czołowe. Ja mam nieco inne zdanie, widziałem już te wzgórza po polskiej stronie, teraz chcę zobaczyć po białoruskiej. Myślę, że są to kemy – piaszczyste pagorki powstałe w przetainach i obniżeniach roztapiającego się lądolodu. Robię właśnie mapę geoturystyczną Białowieskiego Parku Narodowego, więc wypada określić ich genezę. Prosimy jednego z miejscowych, by poprowadził nas (za niewielkie pieniądze) do odsłonięć w lesie. Zgadza się i oglądamy stare wyrobiska. To już koniec. Jedziemy do przejścia w Połowcach. Szybka odprawa. Po kilku godzinach jesteśmy w domu.
Poniżej jeszcze trochę zdjęć architektury wiejskiej oraz specyficzne białoruskie obrazki, głównie autorstwa Kasi. Takich krzyży widzieliśmy wiele
dom wojta
chałupa 1
chałupa 2
chałupa 3
chałupa 4
chałupa 5
chałupy 6 i 7 ( zwróć uwagę na przewody gazowe łączące domy)
okno 1
okno 2
okno 3
okno 4
okno 5
okno 6 i 7
okno 8 i 9
okno 10
okno 11
okno 12
drzwi 1
skobel 1
estetyczny płotek
uwaga, dzieci
uwaga, można się poślizgnąć i wywrócić
Zdarzenie-bengal-zderzenie
“Lepsze terytorium”
Żniwiarka, w pasie ma przesunięcie
Magazin Afganiec, chleb, części samochodowe
Prawdziwa zabytkowa lokomotywa z Lidy
Chyba jednak tu nie ma konia
Chrońcie las (i głazy)
Witamy!
Nie mogę odczytać
Buzi z misiaczkiem!
a obok był głaz niepomalowany
“Do lasu bez smieci” - takich malowanych kamieni jest sporo. Ale czemu ten obalony? wypity...?
To znamy, tylko u nas 102
Pozazdrościli Warszawie. Nowogrodek. Palma z jajami, pewno białoruska Rajkowska.
Wesoły cmentarz, jak w Rumunii?
to po prostu kran
I to też
Sztuczny staw i sztuczny łabędź
Willa Świtezianka. Prócz łabędzi i stawu jeszcze wiatrak z sierpem i młotem, czaple i grzybki
Łabędź na cmentarzu
plakat. nie ma co się śmiać
Męskie garnitury
Porządek musi być!
“Winno-wodczany oddział” też musi być
Posiadamy w sprzedaży duży asortyment Brzeskiej i Mińskiej wódki. To już naprawdę koniec.