widok z okna po przyjeździe - pięknie było...
...następnie zaczęło padać.
jakby deszczu było mało - drugiego dnia o poranku przywitał nas śnieg
jak pada pada śnieg bim bom!
jak bardzo prószy śnieg bim bom!
jak pada pada śnieg, bim bom! jak biały puch z poduszki...
mimo śniegu wyruszyliśmy na spacer. jak oni z tego skaczą... :>
gór nie widać, a i tak jest przepięknie...
warto zwrócić uwagę na kolor dymu z komina :>
to na pewno sprawka niedźwiedzia!
to tu
faktycznie wyremontowali. jutro sprawdzimy, czy działa.
pkl industrial
niektórym śniegi niestraszne...
kuźnice
widok z kuźnic w stronę nosala [on tam naprawdę jest, a to zdjęcie nie jest czarno-białe]
krótka wizyta w obiekcie restauracyjnym z czasów prl
karnisz gat. I
gustowna serweta z papieru
[drugie] śniadanie mistrzów
...i po śniadaniu
jest i nosal
bliskie spotkanie z brązową wiewiórką :)
tu szuka szyszki
a tu ją wcina
śniadanie małego mistrza [i proszę o słowa uznania dla fotografa, czyli dla mnie]
zakopane - w drodze do kwatery
zakopane - w drodze do kwatery 2
jak na razie jedyna napotkana owca
serce się kraje...
towarzystwo miłośników lwowa w całej okazałości
reklama dźwignią handlu ;)
o poranku przywitało nas słońce :)
sprawdzamy, czy wyremontowana kolejka działa
trochę wysoko...
a tam coś niedawno biegało i nie był to niedźwiedź :>
widok z wagonika
i to z wagonika
i to
a tutaj powoli...
... dojeżdżamy...
...na szczyt kasprowego
i oto, co pojawiło się przed nami
aż dech zaparło...
trochę tłoczno, ale nic to ;)
szczęście na twarzy chyba widać ;)
lustrzanką też się da wspólne zdjęcie zrobić :P, czyli naszej tradycji stało się zadość
a teraz sobie pooglądajcie... -> same cudeńka
zainspirowało mnie ;)
giewont od tyłu :>
a to są dalekie tatry słowackie
świnica na zoomie
orla perć - też na zoomie
niektórzy się lansują na nartach, a niektórzy z aparatami z lufą :P
:*
tatry słowackie po raz drugi
krzyż na giewoncie stoi, jak widać
szczęście na twarzy 1
szczęście na twarzy 2
bałwanek ulepiony po tym, jak najadłam się śniegu, bo bucom ze "schroniska" na kasprowym nie dołożę ani złotówki :>
jak ktoś chce na tapetę, to enjoy! :)
prawdziwy everest w przyszłym roku. na razie taki.
i tradycyjna reporterka... ;)
statyw na miarę możliwości
"kucnij!"
a propos lansu... :P
a to mojej męki kolejkowej ciąg dalszy
i odwracania uwagi od jazdy wagonikiem
tu znów coś biegło i to znów nie był miś
no jak tu się nie bać?!
kalatówki
dziś nosal zdecydowanie lepiej widoczny
w parku obok muzeum tpn spotkaliśmy wczorajszą koleżankę wiewiórę
tu w pozie Naczepiego ;)
i kolejny raz sprawdziła się zasada, że im mniejsza ptaszyna, tym głośniej się drze ;)
korzystne promienie słońca dla każdego
a tu takie dwa, co mi ciągle uciekały ;)
prawie nasi tu byli :>
kolejny dzień postanowiliśmy spędzić w dolinie chochołowskiej
pogoda dopisała :)
trzydniowiański wierch
charakterystyczny widok chochołowski
pora kwitnienia krokusów
w prawym górnym rogu matrycy - WŁOS -> na razie będzie się przewijał przez wszystkie zdjęcia :(
a te cuda muszę sprawdzić, bo nie pamiętam, jakie to szczyty
Michu w trybie makro ;)
gdańsk w chochołowskiej!
a tu się zaczyna festiwal krokusów
będzie ich dużo
bo są ze specjalną dedykacją dla Mamy :)
i wiążą się z pokonaniem lęku przed spotkaniem misia
szkoda, że śnieg nieco brudny...
na całej polanie chochołowskiej dywan z kwiatów...
...chyba misie :>
taki widok z okna chciałabym mieć
a tu wracamy - w już mocno przemoczonych butach
wiele połamanych suchych drzew
a tu ślady działalności ludzkiej - zdjęcie zrobione specjalnie dla n.p.m.
drzemka [i ta wystająca łapka... :)))]
ostatni etap drogi powrotnej
ostatni dzień przywitał nas deszczem
więc wybraliśmy się do krakowa
tu arsenał
a tu straszydło
tzw. szkieletor - nigdy niedokończony biurowiec
mój cel wyprawy! :P
rynek krakowski
gołąb nie znalazł właściwego rozmiaru ramy ;)
kawiarnia ukraińska
ukraińskie aniołki
ukraińska herbata
ukraińskie książki -> i zakończenie ostatniego dnia urlopu.