Rowerowa majówka 2009 – Litwa! Pięciu kolarzy, prawie każdy z innego miasta. Jak sobie poradzili na wyprawie która trwała trzy dni, dwie noce i około 480 km wspólnego kręcenia korbą? Galeria zmontowana ze zdjęć wykonanych przez: toosh, Maciek, ac1.
No to się zaczyna. Tuż po wysiadce z szynobusu.
Jeszcze na peronie.
Dworzec od drugiej strony.
Przejście graniczne Budzisko.
Kantor w którym wymieniliśmy złotówki na lity w stosunku:) 50>40.
Tyle się dostało za 51,6 zł. Ale....
...dodatkowo pani zrobiła nam gratis po kawie.
3,40 lita za litr :/
Do Kowna 79 km
Przydrożny krzyż
Krzyż w pobliżu którego powinien być Waypoint #436 Kalvarija http://wpg.alleycat.pl/waypoint.php?wp=447
Adam szuka waypointa a Miki i Marcin uzupełniają kilokalorie
W pobliżu krzyża Waypoint #436 Kalvarija http://wpg.alleycat.pl/waypoint.php?wp=447
Marijampole - 17 km
Marijampole - Stolik przy nieczynnej chyba cukierni.
Pierwszy dłuższy postój to i chłopacy:) zadowoleni.
Marijampole - sklep z bułkami i....
...wędlinami.
Pod sklepem coś na wygląd mini Tesco
O!!! Kurcze. 123 km do celu.
Pierwszy dzień wyprawy. Dopiero dochodzi 15 a my już/dopiero! przejechaliśmy ponad 110 km. Tępo tego dnia nieco ponad 20 km/h. To i tak dużo. Nieprzychylny porywisty wiatr czołowy tak umilał wyprawę, że przez głowę co raz przechodziła myśl: " Czy uda się nam zrobić zaplanowany dystans na ten dzień?"
Niespełna 400 km dzieli stolicę Polski i Litwy.
Odpoczynek przy drodze.
Przez silny czołowy wiatr musieliśmy się zatrzymywać częściej niż zwykle.
Odpoczynki opłacały się.
Po wrzuceniu węglowodanów do "pieca" można było dalej ciąć wiatr.
Znaki pokazały właściwy kierunek:)
Na Litwie wszystkie drogi przeważnie dwu pasmowe + dodatkowy pas pomocniczy.
Jeszcze spojrzenie na mapkę...tak na wszelki wypadek, żeby nie minąć miasta obwodnicą.
I jesteśmy w Kownie.
Korzystamy z czerwonego światła.
Jeszcze tylko most na "rzeczce" i...
... za chwile wiedziemy na rynek
Rynek w Kownie
Rynek w Kownie - Miki ustala kierunek dalszej jazdy.
Rynek w Kownie - pozostali korzystają z postoju i zbierają siły.
Rynek w Kownie - zabytkowe budki telefoniczne.
ale telefon w budce nowoczesny.
Rynek w Kownie - Wygląda na fontannę.
Santakos Parkas
Santakos Parkas - Zrujnowany kościół.
Santakos Parkas - regulamin i mapka parku.
Santakos Parkas - widok na kolejny kościół.
Domy na wzgórzu.
Trolejbus. Ma niezły zasięg ten pojazd. Bez problemu zmienia pasy jezdni nie wypadając z linii napięcia.
Deptak.
Partnerskimi miastami Kowna z Polski są tylko: Białystok i Wrocław
Litwini też malują Drogi rowerowe farbą.
Policjanci na segway-ach. W Białymstoku kiedyś... bodajże Era reklamowała swoje usługi przy pomocy dziewczyn na tych pojazdach. Ganiali tam i z powrotem po placu miejskim. A na Litwie proszę! Segway służbowym pojazdem. Ciekawe jak gonią tym przestępców.. hee
awaria.
W poszukiwaniu legowiska.
Chłopaki....może być! idziemy.
Już mieliśmy rozkładać klamoty, kiedy na wzgórku pojawił się niedomyty bum. nie wiadomo o co mu chodziło! Wziął pojarę i znikł za górką. Jednak po krótkiej naradzie uznaliśmy to miejsce za spalone. Chyba słusznie! Jak wyłaziliśmy na drogę ten miejscowy typ stał tam w towarzystwie kumpla. Kto wie ilu ich by za kilkanaście minut się zebrało.?
Dzień II - Tak to wyglądało tuż po świcie.
Poranna rosa :/
Nikt się jeszcze po obozowisku nie krząta, bo dopiero jest godzina piata.
7,40 - Ruch w pełni.
By o 9 być gotowym do dalszej drogi.
9,13 - kilka minut po opuszczeniu obozowiska. Wczoraj zrobiłem 170km. Nie zeruje licznika, zobaczymy ile zdobimy dalej.
Polski orlen na Litwie. Typowy Franchising. Stacja klon.
Po drodze
Idealnie dobrana grupa. Jak to Miki powiedział jadąc na końcu: " Jeden kolaż a cztery cienie" :)
Gdzieś przed Wilnem
37 km. do celu.
Po niecałych dwóch godzinkach jazdy zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek.
Mieloneczka, kanapeczka, w końcu Wilno już tuż, tuż.
Ostatnie kilometry....
...już widać banery reklamujące stolicę: "WILNO - Europejska stolica kultury 2009"
Taki widok mieliśmy co parę minut. Chyba mieli zjazd motorów w Wilnie. Niesamowicie dużo ich tam jechało.
Już na przedmieściach.
Ostatni krótki odpoczynek przed wjazdem do miastam
Jeszcze tylko przejazd pod budynkiem.
I oczom naszym ukazuje się wielkie na miarę Europy miasto.
Jedziemy "ścieżką". Pomysł był by dobry, żeby nie rynsztok co kilkanaście metrów... i parkujące samochody:( które dalej stały nagminnie.
Za trolejbusem.
13,19 - Na liczniku prawie 240. Czyli dziś przejechaliśmy dopiero 70 km. Do godziny 19 musimy jeszcze zrobić około 80 km! Mamy mało czasu na zwiedzanie.
Więc zwiedzamy.
Na początek Góra trzech krzyży. Tu założyliśmy Waypointa: http://wpg.alleycat.pl/waypoint.php?wp=860
Na górze.
Turyści:)))
toosh przypozował.
ja tez.
Widok z wzniesienia.
Następne pamiątkowe.
Turyści.
Turyści. Przeważnie Polacy.
Na tej tablicy pozaznaczano ważniejsze miejsca widoczne z góry. Panorama Wilna.
Panorama
Turyści
Nasza ekipa u stóp wzniesienia.
:)
Ulice Wilna.
Kiosk spożywczy.
W kolejkę po ice tea.
Ulice Wilna - rynna.
Ulica Wilna. Drzewa przy drodze bardzo przypominają te na Lipowej w Białymstoku.
Ulice Wilna - pełno ludzi.
Ulice Wilna - Wydzielony pas dla rowerów.
Ulice Wilna - Kafejka. DJ zapodaje głośną muzykę. I tak co kilkadziesiąt metrów.
Ulice Wilna - jajo.
Słup kierunkowy - drogowskaz turystyczny.
Znaki zakazu, nakazu informacyjne.
Turystki.
Nazwa znajoma.
Budynki w centrum.
Próbujemy zlokalizować swoje położenie.
Ostra Brama w Wilnie
Ostra Brama w Wilnie - żebraczka.
Ostra Brama w Wilnie - modlący się na kolanach ludzie.
Ostra Brama w Wilnie. Od lewej: Miki, ac1, GP, Maciek.
Ostra Brama w Wilnie - Pozujemy nieznajomej:) Dzięki dziewczyno.
Nawet nieźle ujęła.
Poprawka kadru - przecież musi być widoczna i brama.
gotowe! Fotka profesjonalka:)
Stragan z pamiątkami pod bramą.
Mozna było kupić: obrazki, różance...
...i pocztówki.
Karawan przy Cmentarzu na Rossie.
Opisy dalszych zdjęć zapożyczyłem stamtąd---> http://przewodnik.onet.pl/1168,1823,1061267,1061268,artykul.html
Cmentarz na Rossie - Jest to prawdziwa skarbnica pamiątek kultury polskiej w Wilnie....
...jeden z czterech najważniejszych polskich cmentarzy (obok warszawskich Powązek, krakowskiego cmentarza Rakowickiego i lwowskiego Łyczakowa)...
Akurat trafiliśmy na pogrzeb.
Eksploracja cmentarza.
...Nagrobki Rossy stanowią wyjątkową kolekcję sztuki sepulkralnej o randze europejskiej....
Cmentarz założono w 1769 r. z inicjatywy burmistrza wileńskiego Bazylego Millera... więcej na: http://przewodnik.onet.pl/1168,1823,1061267,1061268,artykul.html
Jakieś prace porządkowe.
tabliczka na murze.
Ozdoba bramy.
Miki na stacji paliwowej.
Koleś zdrętwiały:)
My pomiędzy motocyklistami.
Motocyklistka.
Warszawa 440 km.
Jedna z wielu figurek w pobliżu miejscowości Troki Stare.
W drodze do kościoła Benedyktynów. ( wcześniej pokonaliśmy odcinek szutrowy, teraz ten piach:) a na dodatek to nie było nam po drodze. Musieliśmy zjechać z kursu i nadrobić kilkanaście kilometrów).
Cytuję " Stare Toki: Kościół p.w. Zwiastowania NMP i św. Benedykta i klasztor benedyktynów. Właściwie obecny kościół został przebudowany w 1890-1898 r. wg projektu arch. Apolinarego Mikulskiego z jednego z gmachów klasztornych...
...W wyniku budowla z przełomu XVIII i XIX w. otrzymała wystrój neogotycki. Ostatnia przebudowa, po uszkodzeniach z I wojny światowej, pochodzi z lat 1921-1922....
...Kościół i zabudowania byłego klasztoru stoją w pn. części majdanu dawnego zamku w Starych Trokach o wymiarach 130x150 m i zajmują wierzchołek wzgórza wznoszącego się około 35 m nad okolicznymi terenami...
(odpoczywamy, eksplorujemy)
....Stare Troki wchodzą w skład Trockiego Zabytkowego Zespołu Urbanistycznego, zajmują powierzchnię 77,2 ha. Warto pamiętać, że właśnie tu około 1350 r. przyszedł na świat przyszły książę Witold, syn Kiejstuta i Biruty...." - koniec cytatu. Za str: http://www.pol.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=49&Itemid=69
Pamiątkowa tabliczka na kościele.
Brama wjazdowa.
mini mapka wzgórza
widoczek od strony kościoła.
Informacja turystyczna.
Dworzec autobusowy Trakai/Troki/
Próba ustalenia pozycji i kierunku dalszej jazdy.
I jedziemy w stronę zamku na wyspie.
W drodze do zamku.
Czyżby to to?
Raczej nie. To wyglądało mi na stodołą z czasów średniowiecza a nie zamek.
zawracamy
Atmosfera robi sie napięta, wkoło coraz więcej ludzi.
Stragany z pamiątkami,
drewniany pomostek pełen turystów,
I jest...Średniowieczny, gotycki zamek.
Ja z samowyzwalacza.
Zamek położony jest malowniczo na wyspie Galwe, w pobliżu miasta Troki na Litwie.
Jeszcze jedna kładka i byśmy o mało go zwiedzili.
"Wypożyczalnia łodzi"
Stylizowana rzeźba drewniana księcia Giedymina.
Pan Rysio
Polski survival-owiec. Przyszedł na Litwę pieszo! Niby nic dziwnego, ale pan Rysiek szedł ze Szczecina, ciągnął klamoty na przyczepce, spał na dziko pod namiotami, kąpał się w jeziorku/mimo nocnych przymrozków/, a nawet pił wodę z ów jeziora. Cała wyprawa zajęła panu 30 dni:) Super.
Wspólne fotka pod rzeźbą Giedymina.
i jeszcze jedna.
i taka.
:/
Ciągle pozujemy. Jesteśmy pod wrażeniem opowieści pana Rysia.
www.ryszardtunkiewicz.republika.pl
Wyrzeźbiony napis na kolumnie rzeźby księcia. Kto przetłumaczy? aaa
Godzina 18,12. Po kolejnym dniu pełnym wrażeń czas pomyśleć o miejscu na biwak.
Postój pod sklepem. Konieczne zakupy i tankowanie wody:) A z tą wodą to przebój. Wcześniej nie wyrzucaliśmy butelek plastikowych i w tym sklepie pani ekspedientka zgodziła się je nam ponapełniać. Chyba nie wiedziała, że mamy ich aż 12! Ale miała roboty:)))
Kalnapils. Alk. 7,3 turio proc. 0,5l
19,15, na zegarze. Dystans ponad 311 a miejsce noclegowe jeszcze nie wybrane.
kurde las! To nie dla nas! My szukamy polanki w pobliżu drzew ale ukierunkowanej na wschód. Tak aby poranne promienie słońca rozgrzały, osuszyły, obudziły:)
Około 19,40 znajdujemy idealne miejsce. Z radości wypalam fajkę z Mikim.
Po około 1,5 godziny jest już zupełnie ciemno i cholernie zimno/przynajmniej mi/.
Ostatnie przygotowania do snu.
herbatka.
O! To ja... Siedzę skulony w śpiworze.
Poranek dzień III. Poprzedniego dnia ustaliliśmy, że wstajemy o 5,30 aby zdążyć na pociąg który mamy o 17,58 z Augustowa. Oczywiście zaspaliśmy:)
Co prawda tylko ok 20 minut co nie popsuło nam humorów.
Szybciutko zwijamy obozowisko
Śniadanko
mieloneczka
chlebek
Rozkuwamy rowery które tym razem zostały podłączone z drzewem.
to te butelki o których wspomniałem pod sklepem:) Już są w większości puste.
Chwila, moment i jedziemy. Tego dnia jedziemy na zachód. Niestety/na szczęście wiatr osłabł i zmienił kierunek. Mieliśmy znów pod wiatr.
Maciek naprawia zluzowujący sie wciąż bagażnik.
W trakcie naprawy.
Ostatni sklep po stronie Litewskiej. Wydajemy resztki litów i zasiadamy jakby na pikniku.
Ludziska się tylko uśmiechały do nas.
Rzeczpospolita Polska.
Do granicy docieramy około 14,30. Czeka nas jeszcze około 54 km jazdy. Do pociągu pozostało prawie 4 , pół godziny. Teraz wiemy na 100%, że zdążymy.
Zasiadamy więc przy tablicy i odpoczywamy. Telefony uchwyciły Polskie anteny gsm więc możemy już się skontaktować z bliskimi.
fota za fotą...
...będzie filmik:)
Zegnamy się z przejściem granicznym na którym zastajemy tylko jeden patrol służby celnej i opuszczone budynki straży granicznej.
To do Polski.
Tabliczka informacyjna po stronie Polskiej.
Augustów:). Kilka razy widziałem już ten napis z siodła rowerowego, ale pierwszy raz zbliżam się do Augustowa od północnego-wschodu.
Miejsce pożegnania się z Mackiem.
Ogrodniki...Tam właśnie, samotnie, pojechał Maciek.
Zostaliśmy we czterech.
Co wcale nas nie spowolniło. Mamy około 10 km. do dworca, ponad godzinę czasu a gnamy 31km/h :)
Przewięź. Pod sklepem krótki postój, małe zakupy, do tankowanie wody. Tu również założyliśmy drugiego podczas tej wyprawy waypointa: http://wpg.alleycat.pl/waypoint.php?wp=863
kto nie lubi piwa?
Już myślimy, że to koniec. Trzy dni pedałowania od świtu do zmierzchu poskutkowało przejechaniem prawie 470 km.
Do pociągu jeszcze pół godziny:)
Całkowity czas jazdy z trzech dni: 21 godzin 13 i pół minuty.
A to dopiero! Zamiast siedzieć w pociągu to siedzimy nad jeziorem.
cholera jasna. Trzydniowy urlop! Wszyscy jak zwykle odkładają powrót na ostatnią chwile. Pociąg... kurna pociąg!! ? mały szynobus ledwo pomieścił ludzi. My z rowerami zostaliśmy na peronie. Stąd przejażdżka po Augustowie. Krótki odpoczynek nad jeziorami i...
... jedziemy autobusem:) Nikt do końca nie wierzył, że wpakujemy się do autobusu. A jednak. Duży autosan, pusty luk bagażowy, nawijka do kierowcy o zmęczeniu, przepełnionym pociągu, przejechanych kilometrach poskutkowały. Za niewielkim napiwkiem/ponoć na tyskie/ kierowca dał się przekonać. Bilet Normalny plus rower 17,50 zł. Razy trzy to 60 zł :) To i tak taniej niż mieliśmy zapłacić za pociąg.
toosh, gp, ac1. Ostatnie kilometry razem. Dzięki strażakowi mamy to zdjęcie. Dzięki
Tuż po wysiadce z autobusu. W tle dworzec pks Białystok. Tu sie rozstajemy. To już koniec Weekendowej Wyprawy Rowerowej Litwa 2009
Ostatnie dziesięć kilometrów jadę sam. W ciemnościach, chłodzie i głodny. Ale nie jestem padnięty, mam dobry humor i chciało mi się jeszcze wyciągnąć aparat i z samowyzwalacza w nocy pstryknać końcową fotkę:). Nieźle! Zdjęcie zrobiłem o 22,42. Na liczniku miałem łącznie z trzech dni 487,7 km w czasie 22:24:11. Średnia 21,6 km/h jak na wyprawę to bardzo DUŻA. Z taka ekipą chętnie się wybiorę jeszcze gdzieś. Dzięki za wspólną jazdę.