Jak widać jeszcze przed przeprowadzką, ostatnie poprawki
Mały ekonom.
Listwy przypodlogowe wykonane zostały z resztek po montażu drzwi. Polecam. Genialne rozwiązanie i super efekt estetyczny.
Jak widać kuchnia. Jeszcze w trakcie montowania (nie ma piekarnika) ale już ładna.
Kuchni cd. Zmywarka jeszcze bez drzwiczek. W tej luce z lewej strony będzie lodówka-niezabudowana.
I jeszcze kawałek kuchni. Pod tymi oknami będzie stał stół, 120x60 a ten kawałek blatu po lewej to barek. Wolnostojący.
Barek. Od str. kuchni, od strony salonu ma miejsce na 2 stołki.
Łazienka. Widok od strony drzwi. Umywalka ma 85 cm, wanna 150.
Łazienka, prawa strona. Luksfery między wc a bidetem podświetlane. Super to wygląda wieczorem
Widok od okna w kier. drzwi. Jak widać kabina też częściowo wymurowana z luksfer.
Widok do wnętrza kabiny, ale zdjęcie robione przez szklane drzwi i kiepsko wyszło. Drzwi są lekko fioletowe, jakby zabarwione denaturatem.
A to szyba łazienkowa. Taka sama jest w kotłowni. Nazywa się toto "flutes" i ma ten plus, ze okno nie wymaga firanki.
Opuszczony sufit w łazience.
Cd. sufitu w łazience.
A tu opuszczony sufit nad barkiem...
a tu wokół salonu, który mój mąż nazywa pokojem stołowym.
To jest kominek. Mogłam przestawić tą drabinę, ale miałam zaćmienie umysłu chyba. A i tak chodziło o opuszczony sufit.
Sławny skosik w naszej sypialni, czyli tym powiększonym pokoju.
To samo tylko z drugiej strony.
A tu w pokoju Małej.
Takie drzwi są we wszystkich pokojach.
A takie w wiatrołapie. W wc i łazience mają tylko jedną szybkę.
Kibelek. Malutki ale całkiem do rzeczy.
Wyciąg kuchenny.
Jedna z szafek. Po prawej stronie ma otwarte półeczki, lekko ścięte.
Jak widać - przeprowadzka
Tutaj też.
Moja córcia na huśtawce, od strony tarasu.
Widok z okna sypialni.
Jak wyżej.
W mieście nie ma takich widoczków.
Ocieplamy, ocieplamy
Ocieplają, a my kibicujemy
Sam na placu boju
I znowu moje dziecko na huśtawce.
Ta środkowa szafka przewidziana jest w przyszłości po TV
Jak widać szafka narożna, super pojemna. Drzwiczki ma łamane.
Ta sama szafka od środka.
Na następnym zdjęciu lepiej widać otwarte półeczki od szczytu szafki.
O! Właśnie.
Uwaga na szufladę pod piekarnikiem. Pewnie kiepsko to widać, ale to są dwie szuflady w jednej. Wbrew pozorom też bardzo pojemne, w tej dolnej trzymam dwie patelnie i brytfannę i jeszcze jest luz.
Obrotowe kosze. Unikamy w ten sposób nurkowania w szafce w poszukiwaniu tego co jest nam akurat bardzo potrzebne.
Że zmywarka to widać. Że szuflady też. Polecam głębokie-super do przechowywania garów.
A to barek. W przyszłości dojdzie jeszcze wieszak na kieliszki.
Widok całościowy.
Łazienka. Nie ma szans, żeby zdjęcie oddało stan faktyczny.
Widok od drzwi.
Pierwsza z prawej kabina 90X90 ze szklanymi drzwiami, kibelek, bidet i jak widać pralka. Za pralką miejsce na kosz na brudy. A ta wstawka z luksferów między wc a bidetem jest podświetlana.
Próbowałam uchwycić całość.
Łazienka w użytkowaniu.
Listwa łącząca parkiet z kaflami.
Tu też, ale zdjęcia pstrykałam wieczorem i jakość jest jaka jest.
Salon. Widok od wejścia.
Między salonem a kuchnią.
Widok od strony kuchni (mniej więcej)
Od tarasu w kier. wyjścia. Kominek bez obudowy jak widać, ale życie to nie bajka!
Kuchnia. Meble już pstrykałam, więc teraz powierzchnie płaskie.
j.w
Ta przestrzeń którą widać ma wymiary 2,30 x 2,30, mierzone od mebla do mebla i to bez powierzchni pod stołem.
Sypialnia, czyli ten powiększony, 20 metrowy pokój. Widok od wejścia. Przymknijcie oczy na bałagan, cały weekend byłam na uczelni.
Jak widać małżeńskie łoże.
Sypialni cd, widok od str. okna do drzwi.
A tu widok po przekątnej. I tu też zdjęcia nie oddają powierzchni.
To zdjęcie pstrykałam stojąc dokładnie w drzwiach do mieszkania, czyli na granicy wiatrołapu i przedpokoju. Widok w kierunku sypialni.
To jest ten najmniejszy (hi, hi) pokoik.
To też.
A tu królestwo gwiazdy! Pluszaki przestałam liczyć przy 50.
Tak, tak, śpi w duzym łóżku. I nie spada. A co najdziwniejsze, nie wędruje sama po chałupie i nie przychodzi spać do nas.
Chciałam oddać długość korytarza przy sypialniach, ale nie wyszło. Ma toto jakieś 6 m, mierzyłam krokami, więc nie daję głowy.
Nie mogłam się powstrzymać: ten przepiękny bukiet dostałam od znajomych, gdy przyjechali do nas po raz pierwszy. I tak na żadnym zdjęciu nie widac jaki był cudny.
Zimowe widoki z okna.
Dzień dobry Państwu, jestem Rubik.
Ale o co chodzi?
Więźba dachowa. Siłą rzeczy pstrykana ze strychu.
Mikołaja się bała, ale na prezenty rzuciła się z błyskiem w oku.
W prawym rogu widać kawałek prezentu: śpiewającego psa. Genialna sprawa.
Talenty muzyczne to cecha rodzinna. Nie z mojej strony, niestety.
Moja córka kocha zwierzątka. Niekoniecznie z wzajemnością!Ta suczka akurat ma anielską cierpliwość, nawet nie mruknęła.
Odpoczynek. Jak dla kogo.
Taka sobie wielka kałuża w Jagatowie. Trzeba było widzieć psa na tym lodzie!
Na planie pierwszym mój mąż z dzieciątkiem, z tyłu po prawej nasz dom. Ten parterowy z brązowym dachem.
Bez komentarza!!!
To chyba nie ta wielkość?
Ja jej tak nie ubrałam! Zwracam uwagę co moje dziecko ma na nogach :-)
No ktoś musi dbać o otoczenie!
Odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku.
Kto się ze mną pobawi?!
A po pracy...
Hello!!!
Z tatusiem.
Moje dziecko gotuje obiad dla siostry.
No to wjeżdżamy. Pomysł z cofnięciem bramy był zdecydowanie pomysłem trafionym.
Posiadanie dużego psa ma wiele plusów, nawet konia zastępuje całkiem nieźle.
Nasza wymarzona choineczka. Ubrana w lampki wyglądała pięknie. Ubrana w słoninkę najbardziej podoba się sikorkom.
Furtka wejściowa, za nią kamienny murek. W przyszłości po obu stronach furtki (na słupkach) będą lampy, podobnie jak na końcu murka.
Furtka ta sama, tylko perspektywa uległa zmianie.
A tu kąt spojrzenia.
Tak wygląda nasze auto po lipcowym wypadku
Jak wcześniej
Pasuje, prawda?
Uhuha, uhuha!
Najnowszy przyjaciel. Niestety nie przetrwał :-(
Dla informacji wszystkich zainteresowanych: to białe za oknem to śnieg, to białe w wazonie to bazie.
Rubik przechodzi na dietę rękawiczkową.
Taka to sobie pożyje!
To był prawdziwy śnieg!!!