na dworcu w Brzegu....
..deszcz pada, ale humory dopisują!!!
Pierwszy drewniany kościółek
A to kościół murowany, w Tułach.
Kolejny drewniany...
Na parkingu, rok 2010!!! Tablica z którego roku?
Ten był wysoko, wspinaliśmy się z mozołem.
Ale ładny, jak prawie każdy!!! I zamknięty, jak prawie każdy...
Przydrożna kapliczka.
W drodze do Krzepic.
Ruiny synagogi.
Kościół w Krzepicach.
Franek rozmawia z koniem.
Kładka dla pieszych, przejście przez drogę szybkiego ruchu.
Ale Napoleona nie widzieliśmy!
Cel naszej podróży.
Dzień drugi, wyjeżdżamy zwiedzać Załęczański Park Krajobrazowy.
Przejazd przez niebieski mostek.
Nasze przewodniczki....
W lesie, na szlaku.
Niebieskim.
Misio w lesie.
W drodze do jaskini, w rezerwacie Szachownica.
Jest, znaleźliśmy.
Latarki poszły w ruch.
Fiołek na skale.
Ładny, ale nie pachnie....
Żeby nie było wątpliwości...
Na Górę Draby.
Ewa i Mariusz, szlakiem a my asfaltem.
Góra Draby.
Wspinaczka...
Zamknięte wejście do jaskini.
Droga na festyn i do Rezerwatu Węże.
Chleb ze smalcem za 2 zł, lody po złotówce.
Szlaki sobie, mapa sobie..a ludzie błądzą. Nie tylko my!!!
Właśnie mijaliśmy jedną z wielu zagubionych grup...
Nareszcie jakieś skałki.
I jaskinia...
...zakratowana.
Jej wnętrze...
Sprzęt nie dawał rady...siodełko wykręcilo głowę.
Sakwa na agrafce, a jak biedak trzeszczał...
Pod wapiennikiem.
Oto on, nadgryziony zębem czasu.
Jeden z wielu nadwarciańskich krajobrazów.
Z górki...
Zasłużony odpoczynek...a na ławce mrówki!!!
My na szlak, a szlak...znikł!
Asfalt na szczęście nie znikł i dojechaliśmy na nocleg.
Krzyś jak zwykle się wygłupia...
Monia czyści rower. Dzień trzeci...
Oznakowany szlak.
My czekamy, oni pędzą i pozdrawiają rowerzystów.
Wiatr straszny, ale do Praszki dojechaliśmy...
Ciekawe co to za święty???
Dobrze,że wiatr nie zdmuchnął mi uśmiechu. A wiało strrrrrrasznie!!!
Brzozowa alejka w drodze do Bąkowa.
Ostatni drewniany kościółek. Bąków.
Krzyś szczęśliwy, bo zdobył pieczątkę.
A potem już Kluczbork.
Pod Muzeum Pszczelarstwa.
Sucha kąpiel wróbli , w Opolu.
Tak wyglądają ...
...zadowoleni...
...i najedzeni rowerzyści.
Pociągiem do domu....