Oni naprawdę jechali rowerami!!!
Krzychu i Zdzichu od ósmej przy ognisku i przy garze!
Zapachy smakowite...para z garnka i z ust!
Ogniomistrz w akcji!
Stojak zrobił Franek. Misio też, ale...
...ale nich Misio lepiej robi przerębel.
Najpierw odśnieżanie...
a to efekt
Piła, piłą ale nie ma jak to siekierka.
Janek ,Sławek i Monia też rąbali przerębel. Monia rąbała tak szybko,że nie zdążyłam jej zrobić zdjęcia!
Potem doszedł Misio z piłą.
Krzyś siedział " swoje" 7 minut!
Siedział i siedział...a my marzliśmy.
Woda znów zamarza!
Drugi przerębel...w robocie.
Krzych zmarzł w głowę...
Wyjmują taflę z drugiego przerębla.
Krzychu wyszedł, a kto wejdzie???
Rozgrzew się pan karp, Misio.
W slońcu wcale nie cieplej. Nie mieliśmy termometru , więc nie wiem ile minusów! I dobrze!!!
Rączki nie zmarzną...
A jednak je zamoczył...
Biegnie następny, Grześ.
Ale on ma już " zagrzaną "przez Krzyśka wodę....
We dwóch zawsze przyjemniej!
Zadowolony człowiek
Janek i Krzyś się ubierają ....a rozbiera się MARCIN!!!
Udany debiut w ekstremalnych warunkach!
Jaki szczęśliwy i zadowolony...
Gratulacje , kolejny mors!
Szybko, szybko ale się nie da....ręcę zgrabiałe!
Pilot też był z nami.
A przy kociołku gorąco...
Zamarznięta część garderoby....
Lód ścinał ...
Rozgrzewka Sławka.
Chciał dziś nurkować, ale na szczęście odpuścił!
Sprawdził tylko przejrzystość wody....
..i stwierdził, że jest ciemno!
Jedzonko super....dzięki kucharzowi i palaczowi z pomocnikiem.
Jedliśmy z jednorazowych misek...
..albo swoich własnych!
Smakowało wyśmienicie...i było kilka dokładek!
Pierwsi odjechali rowerzyści. Medal za odwagę....
Pan Karp po kąpieli.