Wyruszamy z Hurghady. Tego dnia płyną dwie łodzie z naszej bazy - w tym przypadku spotkają w jednym miejscu przy rafie.
Jesteśmy w dobrych humorach, a butle pełne powietrza (typowe oznaczenie: zawory zaklejone taśmą papierową).
But sektor ;) Na łodzi cały czas chodzi się na boso. Buty czekają grzecznie na właścicieli na specjalnych półkach.
Kotwiczenie, a właściwie dowiązywanie się do kotwic stałych. Rozwiązanie takie stosowane jest w celu ochrony rafy koralowej - każdorazowe rzucanie kotwicy mogłoby rafę niszczyć.
Za chwilę druga łódź ("Maximillian") przycumuje do naszej "Alii". Hello, Friend :-)
Trochę ciasno na tym parkingu ;-)
Divemaster Hassan, którego mieliśmy okazję poznać jako wspaniałego przewodnika grup pod wodą i Gosia, która oprócz wielu ważnych rzeczy robi też zdjęcia podwodne (także pamiątkowe, na zamówienie klientów bazy).
Dopasowywanie masek do nurkowania - bardzo ważna sprawa dla osób w każdym wieku :) Generalnie, cały sprzęt jest na miejscu i wybierając się na intro, czy snurkowanie (a nawet kurs) można niczego nie brać - raczej bez problemu coś się dla siebie dopasuje. Jednak wiele osób woli przywieźć przynajmniej swoją maskę z rurką (to jednak własne, dopasowane i nieużywane przez obcych).
Pogromca głębin!
Na łodzi znajdują się nie tylko osoby nurkujące ze sprzętem, ale można się wybrać tylko po to, żeby snurkować (pływać po powierzchni w masce z rurką) albo wręcz tylko się opalać jako osoba towarzysząca ;)
Do wody można wskoczyć, wejść albo... zostać do niej włożonym przez tatę :)
W kręgu rodziny. Przy rafie.
Na sąsiedniej łodzi także sporo ludzi. Często cumują burta w burtę jednostki z różnych baz.
Gosia robi wprowadzenie dla osób, które przypłynęły na tzw. intro, czyli nurkowanie zapoznawcze z przewodnikiem (i robi to, moim zdaniem, genialnie!). Nie są wówczas potrzebne żadne umiejętności (ani tym bardziej certyfikaty) nurkowe. Nurkowania są krótkie i płytkie, a przewodnik cały czas trzyma "introwca" za rękę lub jakiś solidny element sprzętu i obsługuje za niego kamizelkę wypornościową.
Scenka z intro: jeśli z jakiegokolwiek powodu nie chcesz wskoczyć do wody, możesz po prostu wejść, a uczynna załoga chętnie ci w tym pomoże. Może pomóc także przy wychodzeniu z wody - a jeśli przypadkiem jesteś kobietą, to pomoc ta będzie praktycznie automatyczna ;-)
Oswajanie z oddychaniem z automatu. Wygląda, jakby Hassan topił kandydata do intro :)
Załoga zawsze pomocna :)
Na pokładzie rufowym. Jak widać, najciekawsze rzeczy i tak dzieją się w wodzie.
Intro. Na początku czasem przydaje się pomoc większej liczby osób.
Przedszkole i chwilowa przedszkolanka ;-) Mamusia poszła popływać w sprzęcie do nurkowania...
Potwór morski?
Gosia - wśród innych zalet: fotograf podwodny :)
Oooo, delfiny! Widzieliśmy je trzy dni z rzędu, a czasem nawet pod wodą! Naprawdę warto, polecam :)
Crazy Frog???
Sprzęt do nurkowania właściwie nie jest aż tak ciężki, ale wyciągnięcie założonej na siebie butli ze stojaka może być kłopotliwe. Ale od czego jest naprawdę fantastyczna załoga? :)
Po lewej Tarek, szef bazy i zarazem instruktor nurkowania. Nareszcie ma na kogo burknąć - to jedna z jego ulubionych kursantek kursu podstawowego (tzw. OWD) ;-)
Teraz jeszcze sprawdzenie partnerskie pod czujnym okiem (i czemuś srogą miną) instruktora.
Swój sprzęt warto sprawdzić bardzo dokładnie - czasem nawet na słuch :)
Brrr, zimno, szczególnie po wyjściu z wody. To jednak koniec listopada...
Staff
Za moment obiad!!! Rzadko kiedy tak smakuje, jak po udanym nurkowaniu albo serii ćwiczeń na kursie...
Pokład plażowy, tudzież sundeck. A teraz wyobraźcie sobie, że na tym zdjęciu nie widać szefa bazy i jej klientów, tylko bosmana i załogantów... Proszę o wyłączenie fonii ;-)
Czas wolny. Można palić. Niestety.
Na górnym pokładzie łatwo opalić się w paski :)
Między nurkowaniami łodzie zazwyczaj przemieszczają się na inne miejsce nurkowe.
Sjesta poobiednia
Nieco wyższa szkoła jazdy - rozwiązywanie zadań w ramach kursu na kolejny stopień nurkowy (tzw. AOWD). / BTW: Kuba, odezwij się, jeśli przypadkiem trafisz na tę stronę :)
Przemoc i barbarzyństwo! Tuż po zdanym egzaminie na OWD (podstawowy stopień nurkowy). OK, sami chcieliśmy tego mocno harcerskiego w naturze gestu :-D
Przed kolejnym nurkowaniem szukamy dla siebie nieużywanej jeszcze tego dnia, pełnej butli. Zawory typu INT i DIN... Zawsze jak szukasz jednego, to najpierw natrafiasz na kilka tych drugiego rodzaju. To jak z kromką chleba upadającą zawsze masłem do ziemi.
Sprzęt do nurkowania trzeba sobie samemu przygotować (oczywiście nie dotyczy to intro).
...a potem założyć na siebie te ładne kilka kilo... Można udawać, że to nic nie waży, ale nie ma takiego obowiązku ;-)
Przed zanurzeniem, czekając aż reszta grupy wgramoli się do wody.
Hassan, część podwodna ;)
Hassan dogląda swojego stadka.
Godzina minęła nie wiedzieć kiedy - zgodnie z dobrym zwyczajem robimy przystanek kilka metrów pod wodą przy naszej łodzi, a tymczasem wynurza się poprzednia grupa.
Od ściągania z siebie mokrych pianek lepsze jest chyba tylko ponowne ich zakładanie przed kolejnym nurkowaniem. Brrrr!
Mmmm, po nurkowaniu gorąca herbata lub kawa z dużą ilością mleka to jest to :)
Po nurkowaniach słońce stoi wyraźnie niżej, tak więc i opalających się jakby wywiało (w sumie dosłownie) albo zmusiło do ubrania cieplejszych rzeczy. Listopad...
Przy kole sterowym "Maximilliana" - mniejszej z łodzi, którą płynęliśmy tamtego dnia.
Statek pod banderą egipską.
Na mostku "Balii" ;-)
Koniec zmagań na dzisiaj, można spokojnie pokontemplować, co tylko się chce.
Komu pomarańczkę? Jasne, że wszystkim!
I posprzątane. W skrzynkach można zostawić swoje rzeczy na kolejny dzień - to naprawdę wygodne.
Można wreszcie uzupełnić logbook, czyli książeczkę, do której wpisujemy własne nurkowania.
Rudy 102? Nie, to nadbudówka "Maximilliana" :)
Przed zachodem słońca. Jak romantycznie :)
Wielki Arab z Bajki, czyli Tarek na mostku "Maximilliana"
Powrót między rafami.
Hurghada tuż tuż. Za "Alią" zbliżamy się do portu. I to by było na tyle... Na razie!