Rowery się promują: z Kołobrzegu do Nexo.
Proszę wycieczki, za nami morze, z prawej stół i ławki, z lewej śmietniki.
Domek, który umie trąbić.
Wiatraków ci u nich dostatek.
Element całkiem sporej leśnej galerii Slau-a. Warto obejrzeć, tym bardziej, że znajduje się ona tuż przy ścieżce rowerowej blisko Akirkeby.
Psyche zadowolona z siebie i z tego, że mnie wyciągnęła na Bornholm :)
Klimaty przykościelne.
W ciągu pół minuty znalazłem chyba z 10 ładnych grzybów jadalnych, a ja naprawdę nie umiem ich szukać!
Czy już wiecie, skąd się wziął ten dziwny symbol na klawiszach "command" na Macu? :)
Domek jakich wiele.
Motylek, który cierpliwie pozował nam do zdjęć.
Pieniek w lesie, wersja lux.
Bardzo porządna wyspa - nawet rowery w lesie jest o co oprzeć.
Psyche już chyba wie, że jest śledzona...
"No chodź! Nie jesteś koniem, ale masz rower, więc może wjechać."
Psyche przelewa z pełnego w próżne.
Fregata zaraz zniknie za cyplem. To zapewne George Stage, którego kilka godzin później widzieliśmy w Nexo.
Właśnie dlatego podróżujemy! No... prawie.
Niby to samo morze, do Polski rzut beretem, ale takich widoków na naszym wybrzeżu się nie uświadczy.
Samochód przed warsztatem. Tak to musiało wyglądać 80 lat temu.
Zapomniane marki samochodów...
Rowerowa psyche.
Nexo, ulica prowadząca do rynku.
George Stage widziany z uliczki sąsiadującej z portem.