niedziela ósma rano, na początek była debata, bo chcieliśmy jechać jednym autem, żeby przyoszczędzić na bendzynie, ale nie szło się zmieścić, a galopować w sztafecie za autem nikomu się nie chciało. Projekt oszczędności upadł :/
Seaford, to tak trochę na wschód od Brighton, w dużym Morrisonsie nie ma toalet, poza tym wszystko w normie :)
Dorwałem niezapięty rower ale nie szło nim ruszyć z miejsca.... szmaciarze przykleili do chodnika, za rok przyjade z palnikiem i zobaczymy :/
Przemek też próbował swoich sił w pozycji znacznie bardziej sportowej, ale ani drgnęło... musi chłopak wiecej witamin wsuwać jak nic :)
Plaża jak plaża, bardziej by się przydały toplesy płci żeńskiej, ale co zrobić...
Łukasz, on jest taki trochę dziwny, a w każdym razie te rzeczy w które celował obiektywem są dość nietypowym wyborem... PIOTREK!!! UWAŻAJ!!! On Ci fotografuje dupę!!! ;-)
Syrena, najpierw ją taka duża fala wyrzuciła, a potem zabrała, a potem znowu wyrzuciła... Zabraliśmy jej pieniądze, choć całe były zmoczone i pomaziane glonami. Potem nam się żal zrobiło i pozwoliliśmy z nami iść :)
wyfocony na wszystkie strony, to wiadomo, że uśmiech od ucha do ucha (poza tym za zabrane syrenie pieniądze śmy kupili statyw więc i humory lepsze) ;-)
To jest ten taki specjalny obrazek, w który sie należy wpatrywać 27 minut, i potem jakby zmieniamy ogniskową i się pokazuje Ojciec Rydzyk. Jak się nie pokazał, to kombinujemy trochę grzybków i nastepne 27 minut, w końcu zadziała :)
Syrena się skapnęła, że kasy nie ma i zaczeła przegrzebywać plażę, tak sie zastanawiałem na cholere jej te pieniądze, przecież sklepów podwodnych nie ma...
a może się mylę, ten mi troche wyglądał jak ochroniarz, może pływa nad spożywczakiem i pilnuje, żeby meduzy nie wyżerały z półek ;-)
Słoneczny Patrol w wydaniu UK, zamiast cycatych blondyn i przypakowanego Hasselhofa to mamy bladych i zapewne pryszczatych chudych wyrostków, ech było emigrować do USA :/
amatorów na syreny jest jak widać znacznie więcej :)
"życie jest piękne" :)
Tak wygląda 5.2 miliona funtów i nie chodzi o małżonkę Łukasza (choć on może mieć odmienne zdanie) tylko o....
cenę budek plażowych, blimey! :)
zaczynają się klify - widoki przezacne
o, w takim mniej więcej stanie były te pieniądze, co chłopaki zabrały syrenie (ja się starałem ich odwieść od pomysłu, ale słabe mam gadane :/ )
Syrena też to i owo fotografowała :)
w ogóle wszyscy fotografowali jakby normalnie mieli jakieś owsiki :)
dobra, dobra, żadnego oddawania kasy nie będzie, statyw jest nam potrzebny, żadne uśmiechy Ci nie pomogą :)
To jest słynna Bariera Wiatrów, czyli sie przychodzi, wypina w strone morza i puszcza jak najpoteżniejszego bąka, co ma podobno przynieść dużo szczęścia w życiu. Dziadkowi po prawej już niewiele go zostało, więc nie bardzo rozumiałem po co się tak cholernie stara :)
Nie powiem co się staraliśmy zrobić wzrokiem, ale powiem, że się nie udało :(
Projekt ekologiczny, czyli kraken napędzający turbinę wodno-elektryczną, kraken ma dużo rąk i potrafi napędzać co najmniej cztery turbiny jednocześnie jak nie zacznie myślec o pierdołach, bo wtedy mu się ręce plączą i jest niezła jazda :)
usilnie sie starałem wypatrzyć "Wisła Pany!" ale sie nie udało, ale jeszcze tu kiedyś wrócimy ;-)
niezły sprzęt, znaczy ten przyczepiony do body, znaczy obiektyw mam na myśli :)
tu kolejne ćwiczenia mocy mojego wzroku i znowu nie wyszło. Z wiekiem się jakoś moc traci, Wandę kiedyś wepchnąłem do Wisły bez problemu i jeszcze wszystko zwaliłem na Niemca :)
Cliffhanger czyli normalnie jestem jak Sylwester Stallone, tylko troche mniejszy i ciamkam jakąś bułkę, zamiast się porządnie trzymać, ale to detale :)
i znowu Syrena, stęskniona się patrzy za statkiem, by się popłynęło, ale kasiorki nie ma, he he he
Bariera Wiatrów z bezpiecznej (mamy nadzieję) odległości :)
Nie wszyscy jeszcze mają statywy, ale liczymy na to, że się więcej syren nałapie, podobno podczas odpływu jest łatwiej :)
widok na Seaford, niech stracę :)
Trochę dalej na zachód widać Brighton, ale za dużo tam szarańczy MZ, nie wybieram się już więcej :)
Lokalny Tiger Woods, liczy, że dziś mu się uda znaleźć jakiś przeciwników...
no to się przeliczył :)
Ogólnie wszędzie dookoła coś się dzieje, nie rozumiem czemu nie moga w niedziele siąść przed telewizorem z browarkiem w ręce jak normalni ludzie :)
Piotrek udziela Przemkowi szybkiej lekcji gry w golfa - "przed każdym strzałem podrap się lewą ręką po jajkach, tak jak ten Pan, to przynosi szczęście"
to moja walka ze sklerozą, żebym wiedział gdzie byłem :)
:*
widok na wschód w stronę Eastbourne, gdzie nie mamy najmniejszych szans dziś dotrzeć, ale przynajmniej wiadomo, że warto się w przyszłości wybrać bo ładnie :)
to jest ta.. gołębia jasność... goły ostrokrzew... głąbia ostrzenia?.. KRUCA FUKS! JUŻ WIEM! - GŁĘBIA OSTROŚCI! :)
rzeczka, która prowadzi do jedzonka więc witamy ją ze szczerą radością, tu się już pożegnam bo prawie jedenasta i jestem śpiący, resztę dooglądajcie sami - dobranoc :)