Sołotwina na Ukrainie, tu zaczyna się nasza wycieczka.
To już Rumunia i rzeźbione bramy marmaroskie.
(R.S.)
Drewniany kościół we wsi Călineşti.
Bogactwo rumuńskich lasów.
Niedzielny odpoczynek mieszkańców Budeşti.
Pamiątkowe zdjęcie Ryśka z mieszkańcem Budeşti.
Poranne cuda.
Na Pasul Rotunda.
Za nami Munţii Ţibleş.
Opuszczamy Munţii Lăpuşului i wjeżdżamy do Transylwanii (R.S.)
Miejscowość Suciu de Sus...
...i jej mieszkańcy.
Na przełęczy (R.S.)
(M.P.)
Popołudniowa kawa w Purcărete (M.P.)
W miejscowości Braniştea, poranne przygotowania do wyjazdu.
Sympatyczni Węgrzy próbowali wytłumaczyć nam jak dojechać do wsi Daroț (R.S.)
Pamiątkowe zdjęcie uczestników wycieczki.
Odpoczynek we wsi Malin.
Koścół w Malinie.
Miejscowość Beudiu.
Wieś Săntejude.
Na biwaku.
Wschód słońca.
Săntejude w porannych mgłach.
Mieszkańcy Coasty i Rysiek.
Jeden z trudniejszych odcinków wycieczki. W pewnym momencie droga skończyła się i trzeba było przebijać się przez wysoką trawę na przełęcz. Później okazało się, że prowadzi tam wygodna droga. Trzeba było tylko wybrać odpowiedni kierunek na wcześniejszym skrzyżowaniu :) (R.S.)
Po dużej awarii roweru, Marcin ogłasza wyższość wycieczek pieszych nad rowerowymi :) (R.S.)
Miasto Cluj-Napoca.
Jeszcze chwila relaksu w Cluj i wyruszamy w drogę...
Na stadionie CFR Cluj-Napoca (M.P.)
Jezioro Tarniţa.
Poranek w Munţii Gilăului.
Miejscowość Mărişel.
Na kawie w Mărişel.
Dolina potoku Beliş
Leśne tartaki (R.S.)
W Cabanie Padis. Efekt zbyt intesywnego suszenia odzieży turystycznej.
Droga z Cabany Padis, niedługo zostanie położony na niej asfalt (M.P.)
Podobno jeszcze czynny młyn wodny we wsi Roșia.
Dolina Roși (M.P.)
Jaskinie w dolinie Roși. (R.S.)
Przygotowania do ostatniego dnia wycieczki.
W drodze do domu na dworcu Budapeszt Nyugati. (R.S)
Rower można poskręcać nawet w pociągu...
Rowerowe awarie: pęknięta opona,
pęknięta obręcz.
Efekt pękniętej obręczy. (R.S.)
Próby naprawy uszkodzonego koła. (R.S.)
Zerwany łańcuch (M.P.)