pociąg do Marsylii, niedziela 7:24
Guillaume robi głupie miny
Marsylia
zaczynamy!
na razie jest łatwo i przyjemnie
znajdź szczegół (złamaną bagietkę)
Calanque de Marseilleveyre
Pierwsza przerwa (11:00)
Guillaume ogląda mapę
Guillaume z góry
to przed nami
w dole Calanque de Podestat
Guillaume Zdobywca
Dodi Siłaczka
robi sie stromo
Guillaume na drzewie
Przerwa na lunch
Na szczycie Col de Sormiou
Guillaume bawi się szlakami: Estonia
Jemen
Polska
Francja
drogowskaz
w dali Calanque de Sormiou
Calanque de Sormiou (woda lodowata)
opuszczamy Sormiou i zaczynaja się schody
oraz straszne przepaście
Guillaume w obliczu przepaści
przerwa na ciasteczka (16h) na wierchu
i znów schodzimy (najbardziej przerażające zejście- w razie poślizgnięcia spada sie w przepaść)
w dole Calanque Morgiou
miasteczko Morgiou w dole
aaaa
coraz bliżej
port w Morgiou (przerwa na sok brzoskwiniowy)
najtrudniejszy odcinek trasy
Guillaume zchodzi trzymając się łańcuchów (aż do drabiny)
Calanque de Sugiton- decydujemy że tu bedziemy spali
nasze schronienie przed deszczem (kropi)
Poniedzialek 5h30
noc była zimna i kamienna
widok z Hotelu
opuszczamy nasz calanque
Calanque des Pierres Tombees (Calanque Upadłych Kamieni, gdzie kamienie rzeczywiście upadły i od tej pory jest zamknięty)
tutaj miało nas nie być (zgubiliśmy szlak)
szlak odnaleziony
jest bardzo strasznie i coraz wyżej
Gil wypełnia moje rozkazy (np: "tutaj uważaj")
tam dalej też dojedziemy
na szczycie Col des Charbonniers
przerwa na jabłko, 8h30
wyszło słońce
jest bardzo strasznie ale przyzwyczajamy się
kolejne zejście w dół
Gil jest wykończony (dostaje głupawki i udaje że nie może podnieść butelki z wodą)
Gilowi udaje się pić podtrzymując sobie samemu ręke
kryzys: smierdzimy, nie ma gdzie usiąść (same kamienie) i do końca jeszcze bardzo daleko
po cięzkiej wspinaczce pełnej kur** docieramy do Port Pin i wskakujemy do lodowatej wody się umyć
Port Pin
na kamieniach znowu ale leże
Port Miou, zaczyna się cywilizacja i turyści
Port Miou
sklep! (kupujemy ice tea i perrier)
do Cassis 25 min!
Cassis
uliczka Cassis- Koniec :) 28km, 12h marszu, dwa dni i jedna nielegalna noc