Witamy w Krakowie.
Planty.
Mały Rynek. Zaczyna się rozkładanie bud na następny dzień.
Kościół Mariacki. Zawita tu jeszcze sporo razy.
Po lewej był sklep z pamiątkami - chyba najdroższy w okolicy. Pocztówki po 2 zł.
Sukiennice - w remoncie.
Wnętrze jakiejś kamieniczki.
Zrobiło się nawet mokro. Turystów jakoś mało od razu.
Punkt informacyjno - biletowy. W środku puszczali piosenki happysadu.
Gofry za 3 zł - odgrzewane, nie pieczone na bieżąco.
Wawel po raz pierwszy i zdecydowanie nie ostatni.
L-ki prześladują mnie wszędzie, nawet w Krakowie.
Hiszpańska flaga na 2 piętrze.
Z wnętrza jakiejś cukiernio-piekarni. Dobre ciastka z jabłkiem tam mieli.
Hogwart? Nie, to kościół augustianów.
I wnętrze jego toalety.
Piwnica tego samego kościoła.
No i sam kościół.
A to, proszę państwa, szkoła katolycka.
Muzeum Inżynierii Miejskiej.
Zdjęcie nr 8000 zrobione moim aparatem.
Synagoga na Kazimierzu.
Tak powinno być w Tczewie. :D
Dla mnie to ciekawostka, dla innych niekoniecznie. A konkretniej “w podworcu”.
Nasz hostel.
Spałem po lewej u góry. Nie, nie spadłem.
Widok z okna.
Po wyjściu z hostelu.
Meleksy.
Dinozaur zerka na jedną z kamienic! Ratuj się kto może! A nie, to tylko chmura.
Poczta osobowa. Tu nocowały dwie pocztówki.
Wielkie skupienie przy przyklejaniu znaczka.
Falko Show - nawet fajna zabawa kukiełkami.
Sukiennice. T-shirty po 40 zł.
Głąbki.
Te wieże przewijają się dość często w moich zdjęciach. Cóż, fotogeniczne były. I nie uciekały przed obiektywem.
Coś specjalnie dla moich punkowych i tym podobnych znajomych.
Wejście na Wawel.
Mamo! Ten koń się na mnie gapi!
Samolot Easyjet.
No to hop na jedną chmurkę, wtedy na następną, i będę z koniem na górze. [dzięki Monika :D]
Muzeum japońskie Manggha. Później tam pójdę. Nie opłacało się.
Grupa taneczna, która co jakiś czas występowała na Rynku. Charakteryzowali się wydawaniem okrzyków podczas tańca.
Po prawej dworzec Kraków Główny, po lewej Galeria Krakowska. Wygląd i układ bardzo podobny do Galerii Bałtyckiej. Nawet McDonald's i KFC są w tym samym miejscu.
Hol Euro Hostelu. 40 zł za noc za osobę, 5 minut piechotą od Rynku.
Wieszcz spaceruje z gołębiem na głowie, nikt go dziś nie poratuje.
Franciszkańska 3, “słynne” okno.
Kościół naprzeciwko. Całkiem ładny.
Śmigłowiec policyjny nad miastem.
Kopiec Kościuszki?
Dziedziniec Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Atak!
Lud czeka na hejnał.
Widać kawałek trąbki! On naprawdę gra!
Pani w stroju kamuflującym.
Nie było warto. Jedna wystawa nieciekawych dla niemiłośników gatunku masek z teatru japońskiego i dwie wystawy twórców... polskich. 15 zł normalny, 10 ulgowy.
Każda kamieniczka namalowana. Nawet nasz hostel znalazłem.
Na to właśnie stawiali budy na Małym Rynku.
Lokalna telewizja?
Pierwszy raz pierogi mi smakowały - w wersji podpiekanej. 1,50 zł za jednego.
Dworzec w Krakowie.
Ciekawostka dla kogoś tak niezorientowanego jak ja - pociąg służbowy do Nowej Huty.
Lotnisko w Krakowie. Byliśmy tylko pół godziny, ale zawsze.
O, coś leci.
Iberia Regional / Air Nostrum z Madrytu.
Z autobusu po drodze było widać, jak ta bestia z Chicago ląduje.
A ta mniejsza bestyjka to z Rzymu.
Transavia z Paryża.
Rynek późnym wieczorem? Czemu nie.
Nawet na Rynku można patrzeć na gwiazdy.
Walka Jedi?
O, to tu kupowałem tego pieroga. A nawet 4.
Ja mu fotkę bezczelnie, on mi z partyzanta.
Coś dla fanów Pratchetta, a konkretnie skojarzenie z Księgami Nomów. :D
O, jaka ładna europejska pani! Mogę sobie z Panią zrobić zdjęcie?
Okej, to my sfocimy.
Adaś nadal niewzruszony.
Coś specjalnie dla Michasia.
Stąd bawiłem się w test maili.
Jedzie nasz tramwaj. Tylko niech najpierw przebije się przez korek.
Sesja na Kazimierzu.
Galicia Jewish Museum.
Ulica Dajwór. W sumie, Dajkamienia też nieźle brzmi.
A to tylko restauracja.
Głąby uciekły na Sukiennice.
Najpierw popis jaką to ja mam klatę...
Żeby mnie ten dziwny człowiek wrzucił na picasę!
Białoruś, 6 dni, 800 zł. Ktoś chętny?
Kto zgadnie, co tu jest nie tak?
Tu też można wejść, zwłaszcza, że jest święto Zaśnięcia NMP.
Podglądamy i podsłuchujemy. Śpiewy jak zwykle mi się podobają.
Mówiłem, że podobna.