Belgrad. Wraz z "Micko" i jego ...
... synkiem Nikolą zwiedzamy Stare Miasto ...
...oraz belgradzką twierdzę.
Przy Królewskiej Bramie.
Stary i Nowy Belgrad rozdziela rzeka Sava.
Posąg zwycięzcy.
Widok na ujście Savy do Dunaju.
Fragment belgradzkiej twierdzy.
Nad Cerje. Po śniadaniu pakujemy sprzęt i ruszamy do jaskini.
Przekrój i plan jaskini Cerjanskiej.
Widok na dolinę w dnie której znajduje się otwór jaskini Cerjanskiej. Pod otwór odprowadza nas Rafał.
W jaskini spędzamy około sześciu godzin, dochodząc do syfonu na trzecim kilometrze.
W górnym piętrze Cerjanskiej w tzw. Wysokim Kanale.
I znów w dolnych partiach jaskini.
Niedaleko syfonu na trzecim kilometrze.
Rozpoczynamy powrót w kierunku otworu.
W otworze Cerjanskiej.
W drodze powrotnej z jaskini spotykamy okaz miejscowej fauny.
Pod wieczór zwijamy obóz i ruszamy do Czarnogóry.
Z drogi w pobliżu Medurijecje...
...obserwujemy fragment masywu Maganik.
Po całonocnej podróży zajeżdżamy na łąkę u zbiegu rzek Moraczy i Mrtvicy.
Narada, w trakcie której ustalamy plan działania na dzisiejszy dzień.
Most kniazia Daniło, w drodze do Kanionu Mrtvicy.
Upał staje się coraz bardziej nieznośny. Pomaga polewanie się wodą.
Widok na ściany opadające z Maganika do kanionu Mrtvicy.
Kapija Żelja. Kanion rzeki Mrtvicy.
Asekurując się z założonej poręczówki ...
... przekraczamy rzekę w kanionie...
... i podchodzimy pod jedno z wywierzysk ...
... którego wody łączą się z rzeką Mrtvicą.
Następnego dnia szykujemy się do wyjazdu na górę w Maganik.
W trakcie deszczowego podejścia w Maganiku.
Przed nami trzy godziny tuptania wijącą się wśród wapiennych skał drogą.
Nasz obóz staje pod lasem na wygryzionej przez bydło łączce.
Kamienista polana za obozem, na której stoją pasterskie kucie.
Przy obozowym ognisku w pełnym składzie wyprawy.
Z samego rana ruszamy na rekonesans za grań nad obozem.
Roślinność w Maganiku.
Wysuszony przez słońce pień.
Widok na sąsiednią dolinę, do której tego dnia nie udało nam się przedostać.
W trakcie pierwszego dnia w Maganiku namierzamy wiele interesujących otworów.
Teren jest bardzo skrasowiały. Nieustannie kluczymy wśród skalnych zerw.
Kras w skali mikro.
W oddali widoczna krawędź głęboko wciętego kanionu Mrtvicy.
Podchodzimy pod jeden z otworów,...
... który doprowadził nas do kilkudziesięciometrowej poziomej jaskini ...
... o sporych gabarytach.
Maganik. Widok na ocieniony szczyt Babini Zubovi.
Pogoda psuje się.
Jedno z wielu trafionych piorunem drzew.
Wycofujemy się przed nadciągającą burzą.
Pasterskie kucie w pobliżu obozu.
Do obozu wracamy wczesnym popołudniem.
W bazie.
Zoran Simic "SIMA"
Wieczorem w pobliże obozu...
...podchodzi stado owiec i baranów.
W kuci w gościnie u Zorana Bulatovića...
... zostaliśmy poczęstowani rakiją i kawą.
Jedna ze strzelb gazdy.
Żona gazdy przygotowuje mocną czarną.
I znów roślinność w Maganiku.
Dzięki łaskawej pogodzie następnego dnia ...
... udaje się nam spenetrować spory kawałek terenu.
Namierzamy również kilka interesujących otworów.
Fantastyczne formy krasowe...
... w sąsiedniej dolinie ...
... do której udało się nam ...
... tego dnia przedostać.
Skręcony pień drzewa.
Podczas krótkiego odpoczynku.
Miejscami trzeba podłajać po stromych trawach i grańkach. W centrum zdjęcia kierownik w akcji.
Klucząc w trudnym...
... terenie rozpoczynamy...
... odwrót w kierunku obozu.
Przy jednym z krasowych żłobów.
Nasza baza znajduje się za widoczną w oddali granią.
W trakcie drogi powrotnej do wyprawowego obozu.
Wieczorem w obozie.
"Fryc" i Jelena.
Przy oglądaniu szczegółowych map masywu. Od lewej: "Miro", "Sima" i "Fryc".
Ostatni dzień rekonesansu w Maganiku.
Tego dnia idzie z nami również "Sima".
Zaczynają się pojawiać pierwsze płaty wiecznego śniegu.
Pniemy się stromo w górę.
Nikną zupełnie występujące niżej drzewa i kosówka.
Idziemy w kierunku szczytu Babini Zubovi.
Otacza nas szara masa wapiennych skał.
Na piargach u stóp Babini Zubovi natrafiamy na szczątki pasażerskiego samolotu,
który lecąc ze Skopje do ówczesnego Titogradu (obecna Podgorica),
rozbił się o szczyt Babini Zubowi 11 września 1973 roku.
Girlandy kabli.
Przy jednym z silników.
Zaczyna siąpić. Zapada decyzja o powrocie do bazy.
Pod wieczór pakujemy cały nasz dobytek ...
... do samochodu "Fryca" i przemieszczamy się ...
... na dół na "naszą" polankę u zbiegu Mrtvicy i Moraczy.
Następny dzień poświęcamy na zbadanie bocznej odnogi w kanionie Mrtvicy.
Schodzimy do poziomu potoku w bocznym korycie.
Dalej droga prowadzi nas potokiem w kierunku widocznych ścian.
U ich podstawy natrafiamy na sporych rozmiarów otwór.
Podekscytowani zakładamy czołówki i ruszamy do wnętrza dziury.
Suche koryto opadające od otworu jaskini w kierunku kanionu Mrtvicy.
Jeden z wielu marmitów w suchej części koryta.
Poruszamy się wśród szarych skał, czarnych mchów ...
... i kolorowych...
... zielono-pomarańczowych glonów.
Oczarowani, zapewne jeszcze tu wrócimy ...