Kapliczka w Praciakach.
Jesiennie...
... smętnie.
Kapu, kap.
Wrzosy.
I mgły nad Turoniem.
Bo droga długa jest...
Cudeńka.
Osiedle Potrójna.
Starzy znajomi ;)
Pod Potrójną już mało co widać.
Wychodzę na czerwony.
Wierni towarzysze wędrówek ;)
Czarcia Baszta.
Kolorowo. Tak, już zawitała w Beskidy ;)
Pogoda tak jakby chciała się poprawić, ale nie może się zdecydować ;)
Od Lucjana w stronę Portójnej.
Ostatnie metry przed chatką Ani i Rafała.
I włala ;)
Pod szczytem już nic nie widać.
Niesamowita panorama z Potrójnej. Od lewej, na pierwszym planie Beskid Mały z Leskowcem i Łamaną Skałą. Za nimi pasmo Polic i Babiej Góry na tle pasma Jałowieckiego. We wcięciu przeł Krowiarki wyraźnie widoczne Tatry. Takie widoki tylko po tabletach Keraja :D
Dobrze, że przynajmniej mnie widać :P
W stronę Jawornicy.
Kawałki bagningu ;)
Prawie jak Biesy ;)
Jesień upomina się o swoje.
Mrocznie, a to dopiero godzina 13.
Żeby nie było, że mnie tu nie było ;)
Zamiast Marion spotykam Enta ;)
Tolkienowskie klimaciki ;)
Ślad po wózku dziecięcym??? Nie sądzę :/
Dobrze znana tabliczka ;)
Ruiny schronu w całej okazałości.
Krzyż stoi twardo. Dobrze broniliśmy ;)
Żegnam Jawornicę.
Marion uciekła w las ;)
Szeroooooooki widok na Targanice i Andrychów :D
Z cyklu - co myśli kotek: "Co ten gość w ubłoconych buciorach kombinuje" :D