Zaczyna się obiecująco.
Jesienny potoczek.
Kolor pierwszy na dziś.
Mrrrrrr ;)
Na Pracicy już czuć przygotowania do zimy.
Dalej żółtym.
Dawało po ślipiach :D
Im wyżej, tym bardziej ;)
A tu śnieg proszę Państwa ;)
Te durne korniki się na to nabierają :P
Jesienio-zima ;)
Ostatnie metry do czerwonego szlaku. O mało nie umarłem :/
Klik i mamy trikolor ;)
Na trasie MSB coś koło zimy ;)
Widoczek na Anulę.
I panoramka na północ.
Krywania to się tu nie spodziewałem ;)
Gwiazdy zapraszamy do tańca na lodzie :D
Nareszcie.
Chcesz browarka??? - Daj!!! A ten trzeci ma wszystko w d... znaczy poważaniu :D
Z trzech robią się dwa ;)
Jeszcze nigdy nie widziałem go w jesiennej szacie.
Na Tójkątnej świeci słońce a ja marznę w wietrze :/
Jedna z siedmiu (dziewcząt z Albatrosa) ;)
180 z Gibasowego Gronia ;)
I pozostał jeden kolorek. Tak zostanie już do końca.
Magiczna Gibasówka ;)
Romanka.
A tu do spóły z Pilskiem.
Kaplisia.
No i widok na Królową Beskidów.
Po pogawędkach ze Staszkiem pomykam dalej.
Czarny??? A skąd to. No i dokąd???
Zima co rusz przypomina o sobie ;)
Lepiej niż Królowa Elżbieta. Ona stąpa przeważnie po czerwonym dywanie. Ja mam złocisty :D
Skąd dalej nie wiem. Wiem że zaczyna/kończy się w lesie.
Siedzi - wypił - padł. Oj ciężko będzie napoić tą trójcę ochlaptusów :D
Jawornica.
Przeł. Szkolarzówka???
Podejście na Kucówki.
Pogoda wyraźnie się poprawia.
Już nie chowam aparatu.
Schodzę na Przeł. Płonną.
Rano mróz, a teraz zastanawiam się nad ściągnięciem polara.
Tutaj już prawie oślepłem od ilości kolorów ;)
Aparat na stałe rozstał się z futerałem ;)
Żywiecki. Hej!!!
Małe plum ;)
Można ogłupieć ;)
No to już wiem, gdzie sobie coś wszamam ;)
Drożdżówka i browar - podstawa kalorycznego posiłku z widokiem na Żywiecki ;)
Żarełko jak i widoki były pyszne ;)
Z xagowej serii "Żyć nie umierać". Wiem - spartolone :P
Leże w trawie i fotografuję to co nade mną :D
No dobra czasami biegam do statywu :P
Smoke on the...The fire in the sky ;)
Znów zima przypomina o sobie ;)
Stamtąd idę ;)
Na Łysinie lekki zonk. Asfalt.
Panorama z Łysiny.
Dość oryginalny sposób znakowania. Środek asfaltu ;)
Mućka ;)
Schodzę do Kocierza.
I już na dole.
Kamienne piwniczki w Kocierzu.
Aż się wierzyć nie chce, że ja tam niedawno byłem ;)
Wypluwania płuc cd. Podejście pod Przeł. Kocierską.
Asfalting.
Coś się osunęło. Na poboczu leżał całkiem dobry wydech od czinkusia ;)
Tamto już przedreptane ;)
Mój ulubiony fragment 781.
Run, Forrest, run ;)
Prawie cała moja dzisiejsza droga ;)
Chałupina na Kocierskiej.
Dwa miesiące temu to był nasz ostatni postój dnia pierwszego ;)
O właśnie tutaj ;)
O właśnie przy tym samym płynie ;)
Można powiedzieć, że to "nasza góra" ;)
Schodzę w cień, a Jawornica jeszcze w pełnym słoneczku.